środa, 11 marca 2020

12 marca 1944r. w Palikrowach w powiecie Brody ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 360 osób narodowości polskiej.

12 marca 1944r. w Palikrowach w powiecie Brody ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 360 osób narodowości polskiej.
W 1944 Palikrowy liczyły 1884 mieszkańców (360 zagród). 70% ludności stanowili Polacy, we wsi znajdowało się także kilkanaście rodzin uciekinierów z rzezi wołyńskiej.

12 marca w okolice Podkamienia przybył pododdział 4 pułku policyjnego SS wraz z bojówkami UPA i SKW. Część sił wzięła udział w szturmie na klasztor w Podkamieniu i wymordowaniu ukrywających się tam osób (w tym części mieszkańców Palikrów). Pozostała grupa napastników otoczyła Palikrowy. Po ostrzelaniu, wieś została zajęta przez Ukraińców. Na łące zebrano mieszkańców. Po oddzieleniu i wypuszczeniu Ukraińców, wszyscy Polacy zostali rozstrzelani z ciężkich karabinów maszynowych. Ocalało zaledwie kilka rannych osób.

Po egzekucji polskie domy zostały spalone wraz z dobytkiem, którego część została wywieziona przez napastników. Odnalezieni w kryjówkach Polacy zostali zamordowani. Ustalono 265 nazwisk ofiar z łącznej liczby 365 zabitych.

Na miejscu zbiorowej mogiły postawiono krzyż, z napisem w języku ukraińskim: W tym miejscu 12 marca 1944 roku zostało rozstrzelanych 365 mieszkańców Palikrów. Wieczna im pamięć.

12 marca 1910r. w Stryju urodził się Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka".


12 marca 1910r. w Stryju urodził się Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", oficer WP, dowódca V Wileńskiej Brygady AK, a następnie oddziałów partyzanckich eksterytorialnego Wileńskiego Okręgu AK; w 1948 r. aresztowany przez UB, następnie skazany na karę śmierci; stracony 8 lutego 1951 r. w warszawskim więzieniu na Mokotowie; szczątki „Łupaszki” zidentyfikowano w 2013 r. w wyniku ekshumacji przeprowadzonych przez IPN na tzw. Łączce na Wojskowych Powązkach; pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika w 2016 r. został pochowany z wojskowym ceremoniałem na Wojskowych Powązkach.

                🇵🇱Cześć i Chwała Bohaterom!  🇵🇱️

12 marca 1943 roku Niemcy zamordowali w Auschwitz Czesławę Kwokę, miała 14 lat.


Czesia Kwoka Zamordowana 12 marca 1943 roku w Auschwitz. Lat 14, numer obozowy: 26947– młoda Polka, katoliczka, jedna z ofiar niemieckich akcji wysiedleńczych i pacyfikacyjnych przeprowadzonych na Zamojszczyźnie w Generalnym Gubernatorstwie, w okresie od listopada 1942 do sierpnia 1943, w ramach Generalnego Planu Wschodniego. Była jednym z Dzieci Zamojszczyzny skierowanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych.
13 grudnia 1942 roku Czesława Kwoka trafiła do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau razem z matką, Katarzyną Kwoką (ur. 1 stycznia 1896, zm. 18 lutego 1943; numer obozowy: 26946) pierwszym transportem z obozu przejściowego w Zamościu. Została zabita zastrzykiem fenolu.
Zdjęcia Czesławy Kwoki wykonane zostały w obozie koncentracyjnym Auschwitz przez obozowego fotografa Wilhelma Brasse. Według relacji Brassego bezpośrednio przed ich wykonaniem dziewczyna dla wymuszenia posłuszeństwa była bita pejczem przez jedną z nadzorczyń.

Czesia Kwoka Murdered on March 12, 1943 in Auschwitz. 14 years old, camp number: 26947 - a young Polish woman, a Catholic, one of the victims of German deportation and pacification actions carried out in the Zamość region in the General Government, from November 1942 to August 1943, as part of the German General Plan of the East. She was one of the “Children of the Zamość region” directed by the Germans to concentration camps.
On December 13, 1942, Czesława Kwoka went to the Auschwitz-Birkenau concentration camp together with her mother, Katarzyna Kwoka (born January 1, 1896, died February 18, 1943, camp number: 26946), the first transport from the transit camp in Zamość. She was killed with an injection of phenol.
Pictures of Czesława Kwoka were taken in the concentration camp of Auschwitz by the camp photographer Wilhelm Brasse. According to Brassego's reports, the girl was beaten with whip by one of the supervisors before being executed.

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #ReparationsForPoland #Stratywojenne #NiemieckieZbrodnie #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion #Werhmacht #SS #derDeutschenKultur #KLAuschwitz #KLAuschwitzBirkenau #Oświęcim #14Czerwca #PierwszeTransporty #MarszŚmierci 

12 marca 1943 r. oddział "Jędrusiów" rozbił niemieckie więzienie w Opatowie, uwalniając kilkudziesięciu więźniów.


12 marca 1943r. Oddział "Jędrusiów" wspólnie z żołnierzami z organizacji
,, Odwet " dokonał rozbicia niemieckiego więzienia w Opatowie, uwalniając kilkudziesięciu więźniów.
                                    ⬇️
https://nowahistoria.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-12-marca-1943-r-oddzial-partyzancki-jedrusie-rozbil-wiezieni,nId,1356241

wtorek, 10 marca 2020

11 marca 1892. w Janowie Podlaskim urodził się Tadeusz Tański, inżynier mechanik, konstruktor silników lotniczych i samochodowych.


11 marca 1892. w Janowie Podlaskim urodził się Tadeusz Tański, inżynier mechanik, konstruktor silników lotniczych i samochodowych. Opracował m.in. konstrukcję samochodu pancernego (1919) oraz silnika do pierwszego polskiego samochodu osobowego CWS T1 (1922).
W 1916 roku zbudował największy na świecie dwunastocylindrowy silnik o mocy 520 KM przeznaczony do wodnopłatowców, a dwa lata później silnik gwiazdowy do napędu lekkich samolotów.
Nowe silniki rysował na serwetkach w warszawskich kawiarniach II RP. To jemu zawdzięczamy pierwszy polski samochód pancerny, zbudowany na bazie Forda T, a który został wykorzystany z powodzeniem w wojnie z bolszewikami w latach 1919-1920.

Został aresztowany przez Niemców i trafił do KL Auschwitz.
W obozie Niemcy przedstawili mu ofertę współpracy, ale Tański stanowczo odmówił, zginął w 1941 r.
Na zdjęciu poniżej CWS T1 Torpedo.

11 marca 1946 r. żołnierze brytyjscy aresztowali Rudolfa Hössa.


11 marca 1946 r. w Gottrupel koło Flensburga, przy Duńskiej granicy żołnierze brytyjscy aresztowali Rudolfa Hössa-zbrodniarza, ukrywającego się jako ogrodnik pod nazwiskiem Fran Lang.
Rudolf Höss był członkiem NSDAP i komendantem obozu Auschwitz-Birkenau w latach 1940–1943, odpowiedzialnym za zbrodnie ludobójstwa.
Został wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości na podstawie umowy o ekstradycji i 25 maja 1946 wraz z 9 zbrodniarzami przetransportowany samolotem z Berlina na lotnisko mokotowskie w Warszawie.

Dokładnie po roku 11 marca 1947 roku rozpoczął się proces Hössa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie.
 Wyrok kary śmierci zapadł
2 kwietnia 1947 r.
 Hoess został przewieziony do obozu w Oświęcimiu i osadzony w bloku 11 (bloku śmierci). Wyrok wykonano 16 kwietnia
o godzinie 10:08 rano poprzez powieszenie, na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.


11 marca 1974 r. Zmarła Stanisława Leszczyńska, polska położna z KL Auschwitz.


 Stanisława Leszczyńska- polska położna z KL Auschwitz, która nie zgodziła się na planowe zabijanie noworodków, przyjęła ok. 3000 porodów.
 Zmarła 11 marca 1974 na nowotwór została pochowana w Łodzi w której się urodziła. W 1996 jej szczątki zostały przeniesione do kościoła pw. Wniebowzięcia NMP. Imię Stanisławy Leszczyńskiej od 1983 nosi Krakowska Szkoła Położnych. Jej wizerunek widnieje także na Kielichu Życia i Przemiany Narodu, złożonym przez pielęgniarki na Jasnej Górze, jako wotum na sześćsetlecie obecności cudownego obrazu Matki Boskiej, podczas uroczystości 3 maja 1982. Dziesięć lat później rozpoczął się proces beatyfikacyjny Stanisławy Leszczyńskiej. Imię Stanisławy Leszczyńskiej nosi jedna z ulic w okolicach dawnego KL Auschwitz w Oświęcimiu.
                                  ⬇️
http://www3.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/oblicza/leszcz.html

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #ReparationsForPoland #Stratywojenne #NiemieckieZbrodnie #MadeInGermany

11 marca w odwecie za wykonanie wyroku śmierci AK na Igo Symie, Niemcy rozstrzelali grupę Polaków.



Obwieszczenie SS-Gruppenführera Paula Modera z 11 marca 1941 informujące o straceniu „pewnej liczby aresztowanych” w odwecie za śmierć Igo Syma.

11 marca 1941r. w odwecie za zabicie przez grupę bojową ZWZ aktora Igo Syma, obywatela polskiego współpracującego z wywiadem i policją niemiecką, w Palmirach rozstrzelano 21 więźniów Pawiaka, wśród nich dwóch profesorów Uniwersytetu Warszawskiego: Stefana Kopcia, biologa oraz Kazimierza Zakrzewskiego, historyka.



Tak wygląda wolność słowa na Facebooku!

To drugi Ban 30 dniowy w tym roku. 

Dla żydowskiego fb jesteśmy organizacją niebezpieczną! Atakujemy w odwecie za ich kłamstwa. Posty zgłaszają osoby które oburza prawda.

piątek, 28 lutego 2020

Zbrodnie Żydów w okupowanej przez komunistów Polsce według profesora Jerzego Roberta Nowaka

Zbrodnie Żydów w okupowanej przez komunistów Polsce według profesora Jerzego Roberta Nowaka




Zbrodnie Żydów w okupowanej przez komunistów Polsce według profesora Jerzego Roberta Nowaka / Jan Bodakowski, prawy.pl


Przez dekady PRL i postkomunistycznej III RP pisanie prawdy o stosunku Żydów do Polaków było uznawane za zbrodnie. Pomimo to były jednostki, które nie bały się naruszenia filosemickiego tabu. Jedną z takich osób był profesor Jerzy Robert Nowak.

czwartek, 6 lutego 2020

W nocy z 7 na 8 lutego 1943 roku w folwarku (majątku) Butejki pow. Kostopol zamordowana została przez bandytów ukraińskich rodzina zarządcy.

                 
W nocy z 7 na 8 lutego 1943 roku w folwarku (majątku) Butejki pow. Kostopol zamordowana została przez bandytów ukraińskich rodzina zarządcy: 52-letni Eugeniusz Sokołowski, jego 51-letnia żona Zofia, ich 24-letnia córka Maria Bratkowska i 3-letni syn Andrzej, a także 23-letni księgowy folwarku Edward Kałus i jego 20-letnia narzeczona Eugenia Jacewiczowa. Wszyscy zabici zostali w sadystyczny sposób przy pomocy siekier, ofiary miały ręce związane drutem do tyłu. Córce zarządcy, będącej w ostatnim miesiącu ciąży rozcięli brzuch tak, że widoczne było nienarodzone dziecko. Wśród morderców byli znajomi Edwarda Kałusa. Folwark został dokładnie obrabowany.

wtorek, 17 grudnia 2019

Warning! Auschwitz lie

https://www.pbslearningmedia.org/resource/513009529-wwii/photo-of-little-jewish-girl-in-auschwitz-concentration-camp-museum-world-war-ii/#.XfgkFOVqS8Y.twitter

Warum werden immer polnische wieder Auschwitzopfer als jüdische dargestellt? Ist es so schwer, sich Polen als Opfer vorzustellen?

Dlaczego polskie ofiary Auschwitz wielokrotnie przedstawiane są jako Żydzi? Czy tak trudno wyobrazić sobie Polskę jako ofiarę?




Poles are happy because identity thieves have finally corrected the Oświęcim lie. But the truth is that thieving business didn't spoil them at all.

Polacy cieszą się bo złodzieje tożsamości nareszcie sprostowali kłamstwo oświęcimskie. Ale prawda jest taka że złodziejskiego biznesu im to wcale nie popsuło.

sobota, 14 grudnia 2019

Rabusie polskich patentów


Najważniejszym z dokonań technicznych #Niepokalanów był wynalazek ELEKTRONICZNEJ ADRESARKI opatentowanej na świecie. Niemieccy okupanci ZRABOWALI MASZYNĘ po zakończeniu II wojny światowej... odsprzedali amerykańskim producentom. facebook.com/wydawnictwo.ni #Kolbe #RycerzNiepokalanej

piątek, 8 listopada 2019

W Izraelu "Dalej jest noc" czyli antypolskie kłamstwa bezczelnych hochsztaplerów

Recenzja „Dalej jest noc” czyli IPN kontra historyk Grabowski i inni eksperci.


Awantura o recenzje napisane przez historyków z IPN na temat warsztatu historycznego i uczciwości naukowej l związanych z Centrum Badań nad Zagładą Żydów z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk - autorów pracy pt. „Dalej jest. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” przetoczyła się w lutym –marcu 2019 r. i szczęśliwie dla autorów produktu została przykryta w mediach przez takie ważne wydarzenia jak wystąpienie Jażdżewskiego na UW, awaria czyszczalni ścieków „Czajka” czy wreszcie kampanią wyborczą.


Główny sponsor dzieła „Dalej jest noc” czyli pobożny minister Gowin, odetchnął z ulgą i wybiera poduszki, na których położy się w drzwiach swego wysokiego i dobrze płatnego urzędu w celu obrony nauczania przedmiotu o nazwie „gender” na polskich państwowych uniwersytetach.
A tymczasem odpowiedzi na zarzuty postawione w głównej recenzji czyli w opracowaniu „Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc . Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”, t.1-2 red. Barbara Engelking, Jan Grabowski, Warszawa 2018 - pozostały na poziomie ogólnikowych wykrętów, braku odpowiedzi (profesor Szurek) lub sprowadziły się do ataku personalnego na IPN jako instytucję państwową i na autora recenzji dr Tomasza Domańskiego z kieleckiego IPN.

Kwintesencją tej metody przez atak był wpis w języku angielskim Jana Zbigniewa Grabowskiego z dnia 26 lutego 2019 r. na Facebooku, który podał też Tysol na swojej stronie internetowej, również w wersji angielskiej: „…Nasza książka “Noc bez końca” stała się obecnie obiektem brutalnego/złośliwego/nikczemnego ataku zaaranżowanego przez nacjonalistów z Polskiego Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) – państwowej instytucji z nielimitowanymi środkami publicznymi do dyspozycji. W uzgodniony i zaplanowany sposób Instytut opublikował serię nieszczerych i oszczerczych omówień naszej pracy. Autor głównego omówienia/recenzji opublikowanego ( w kilku językach )przez IPN , pewien / jakiś dr. Domanski nie ma pozycji, nie ma wiarygodności i nie ma widocznego doświadczenia na polu studiów o Holocauście”.

żródło>>> http://pink-panther.szkolanawigatorow.pl/recenzja-dalej-jest-noc-czyli-ipn-kontra-historyk-grabowski-i-inni-eksperci



To protekcjonalne, niegrzeczne czy raczej bezczelne nazwanie dr Tomasza Domańskiego „jakimś dr Domanskim” przypomniało mi stalinowskie i polskojęzyczne gazety, które w podobnym stylu pisały i piszą o św. Janie Pawle II ( papież Wojtyła) czy o Prymasie kardynale Stefanie Wyszyńskim ( Wyszyński) .

Co ciekawe, pan Jan Grabowski doktor habilitowany nie zaatakował personalnie w tym gorącym wpisie Facebooku doktora Piotra Gontarczyka za jego artykuł pt. „Między nauką a mistyfikacją, czyli o naturze piśmiennictwa prof. Jana Grabowskiego na podstawie casusu wsi Wrotnów i Międzyleś powiatu węgrowskiego” zamieszczony w Glaukopisie nr 36 (str. 313-323). A jest to bardzo ciekawe 10 stron na temat „historycznych technik badawczych i prezentacyjnych” pana doktora habilitowanego Jana Grabowskiego.

Bo rozumiem, że milczenie na temat trzech innych recenzji książki „Dalej jest noc” tj. Tomasza Roguskiego „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, red. Barbara Engelking i Jan Grabowski” zamieszczony w Glaukopisie nr 36 (str. 335-356), Romana Gieronia „Próby przetrwania zagłady w powiecie bocheńskim. Refleksje po lekturze artykułu Dagmary Swałtek-Niewińskiej” – zamieszczony w „Zeszytach Historycznych WiN-u” nr 47/2018 str. 95-108 i Dawida Golika Nowatorska noc. Kilka uwag na marginesie artykułu Karoliny Panz, zamieszczone w „Zeszytach Historycznych WiN-u” nr 47/2018, s. 109-134 - nie zasługiwały nawet na słowo komentarza.

Do wpisu na Facebooku z dnia 26 lutego 2019 r. dr habilitowanego Jana Grabowskiego warto dodać jego oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN (bez daty) pt. „Odpowiedź na recenzję Tomasza Domańskiego pt. Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” , t.1-2, red. Barbara Engelking, Jan Grabowki , Warszawa 2018” („Polish – Jewish Studies” IPN, Warszawa 2019) w serii odpowiedzi na recenzję dr Domańskiego pt. „Nieudana „Korekta Obrazu” Odpowiedzi redaktorów tomów oraz autorów poszczególnych rozdziałów na broszurę autorstwa dr. Tomasza Domańskiego pt . Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc”.

Otóż w tym oświadczeniu dr. hab. Jana Grabowskiego zwraca uwagę oskarżenie dr Tomasza Domańskiego o praktyki jak następuje:”… Wśród wielu innych źródeł informacji, na które powołuje się dr Domański, można też natrafić na prace niejakiego Marka Paula. Problem w tym – o czym wie każdy badacz obeznany z historiografią Holokaustu – że Mark Paul nie istnieje. Jest to pseudonim autora (lub autorów) broszur wypełnionych antysemickimi kliszami i stereotypami, które od lat są dostępne w internecie. Niestety, dr Domański najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że powoływanie się na antysemickie broszury w recenzji naukowej pracy poświęconej historii Zagłady nie wystawia ani jemu, ani zatrudniającej go instytucji najlepszego świadectwa….”.

Mocna rzecz. Z tym, że w recenzji dr Tomasza Domańskiego na 72 stronach znaleźć można 212 odnośników do źródeł, ale żadne z nich nie jest pracą jakiegoś Marka Paula.

Są za to odnośniki do zeznań świadków z procesów, zeznań ocalonych Żydów, tekstów uzasadnień wyroków sądowych i generalnie akt sądowych.

Co tak przestraszyło pana dr habilitowanego Jana Grabowskiego w tekście dr Tomasza Domańskiego, że mu przypisał korzystanie do recenzji z prac jakiegoś Marka Paula. Kiedy chodziło tylko i źródła, na których oparte są teksty zespołu: Jan Grabowski, Barbara Engelking, Jean Charles Szurek, Anna Zapalec, Karolina Panz, Alina Skibińska , Dagmara Swałtek –Niewińska, Tomasz Frydel.

W tych okolicznościach przyrody nie powinien zdziwić wniosek zawarty na końcu cytowanej wyżej odpowiedzi Jana Grabowskiego :”… Kończąc: Recenzja dr. Domańskiego ma jednak pewną wartość – gdy już na porządku dziennym stanie sprawa przyszłości IPN, tekst ten powinien się znaleźć wśród materiałów dowodowych przemawiających za likwidacją tej instytucji….”.

Wobec takich wniosków nie pozostaje nic innego jak zaprezentować kilka bardzo konkretnych i mocno osadzonych w źródłach ustaleń dr Tomasza Domańskiego. Co ja mówię - „pewnego dr Domańskiego”. A może „jakiegoś dr Domańskiego”.

więcej>>> https://stopfalszerom.blogspot.com/2019/11/w-izraelu-dalej-jest-noc-czyli.html



Norman Davies - "Mein Kampf" o dobre imię Polski

Holokaust, polski antysemityzm... Rewelacje prof. Daviesa o zamkniętym spotkaniu w ambasadzie Izraela

- Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil" - tak o spotkaniu z 1974 roku mówi prof. Norman Davies w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. 






czwartek, 7 listopada 2019

Atomowe fałszerstwo w celu zniesławienia Polaków

 Dr Gontarczyk o autorach "Dalej jest noc": Usunęli informację o policji żydowskiej, a wstawili o polskiej


Gdy skonfrontowałem akta archiwalne z tym, co napisali autorzy, to miało to dla mnie wymiar wręcz atomowy. Dopuszczenie się manipulacji na taką skalę to coś, co nie mieści się w głowie - mówił dr Piotr Gontarczyk recenzujący pracę "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" pod redakcją Jana Grabowskiego i Barbary Engelking. Zamieścił na ten temat artykuł w najnowszym wSieci pt. "Naukowa mistyfikacja"


więcej >>> https://www.tysol.pl/a30211-Dr-Gontarczyk-o-autorach-Dalej-jest-noc-Usuneli-informacje-o-policji-zydowskiej-a-wstawili-o-polskiej

Co szósta ofiara Stalina była Polakiem


środa, 6 listopada 2019

Holokaust gojów w Izraelu zgodny z Talmudem?

Mordowano dzieci dla organów. Siedziba zbrodniczej organizacji w Izraelu



W ubiegłym roku liczba zabiegów przeszczepów narządów wzrosła o prawie 30%, ale liczba dobrowolnych dawców altruistycznych ze względu na uratowanie życia wzrosła nieznacznie.

A oto, co dzieje się w rzeczywistości. Rzekomo altruistyczni dawcy...
Drastyczny film z sali operacyjnej został usunięty z YouTube. Pokazywał dziewczynkę około trzech lat. Dziewczynka krzyczy z obawy, co się z nią stanie. Koszmar dziecka kończy się śmiercią. Dwóch mężczyzn, którzy są Turkami, niczym krwiożercze demony, rozcinają żyjące ciało dziecka i pobierają organy do przeszczepu. W sali, gdzie oprawcy dokonują rzezi, są liczne worki na śmieci z częściami organów z ciał innych dzieci zabitych w ten sam sposób.




więcej>>> https://spoleczenstwo.plportal.pl/artykuly/ujawniamy-przeglad-prasy-swiat-spoleczenstwo-reszta-swiata/mordowano-dzieci-dla-organow

czwartek, 31 października 2019

Ulica Łupaszki




Paź312019

Najpowszechniej uprawianą polityczną działalnością są w Polsce próby zwrócenia uwagi na siebie, za pomocą czynności błahych i nieistotnych, ale wzbudzających wielkie emocje. Choć nie zawsze wielkie, czasem też mniejsze. Opowiem najpierw o przykładach przedwojennych, a potem o tych współczesnych. Z publicystyki Stanisława Mackiewicza najbardziej utkwiły mi w sercu te fragmenty, które dotyczyły bezradności politycznej sanacyjnych elit. Chodziło o czas tuż przed wojną, kiedy to sprawy stawały się coraz bardziej jasne i wyraziste, a minister Jędrzejewicz, dla przykładu, zajmował się wówczas promocją kilimów huculskich. Owo niezrozumienie okoliczności i czarowanie rzeczywistości, nazwane przez Wańkowicza chciejstwem, było wręcz rozpaczliwe. Ludzie, którym się zdawało, że o czymś decydują, zostali, z dnia na dzień właściwie postawieni wobec eskalacji postulatów politycznych, którym w żaden sposób sprostać nie potrafili, albowiem oni i ich organizacja były jedynie chwilowymi kreacjami, które nie miały oparcia właściwie nigdzie, może poza źle zorganizowaną, źle wyposażoną i źle dowodzoną armią. Tak jednak miała zostać unieważniona już na początku wojny. Czy realny wymiar polityki był przez nich zauważany? Myślę, że tak, ale im bardziej bezradni byli wobec rozwijających się wypadków, tym gwałtowniej przeciwko nim protestowali i tym głupsze decyzje podejmowali, nie rozumiejąc jaki będzie ich finał.
czytaj więcej>>>>

środa, 10 lipca 2019

Standardy fb, czyli usuniemy co niewygodne.

 Strona #Polishholokaust,  której nazwę nadały nam środowiska żydowskie atakujące dobre imię Polski, nawet jeżeli zostanie usunięta z Phejsbuka powstanie na nowo jak Feniks z Popiołów. Od nowa zaczniemy publikację postów, o martyrologi Polskiej.
Szukajcie nas polubcie i poinformujcie znajomych.
 My Polacy nigdy się nie poddajemy.
Ku Chwale Ojczyzny, Chwale Niezłomnych, Wyklętych Bohaterów, wszystkich którzy przelali krew za naszą wolność.


Publikacje będą się ukazywać z innego konta, pozdrawiam.

sobota, 29 czerwca 2019

W nocy z 2 na 3 czerwca 1944 r. we wsi Brzeziec pow. Rudki Ukraińcy banderowcy spalili 12 gospodarstw polskich i zamordowali 10 Polaków.


W nocy z 2 na 3 czerwca 1944 r. we wsi Brzeziec pow. Rudki Ukraińcy banderowcy spalili 12 gospodarstw polskich i zamordowali 10 Polaków.
We wsi Rumno pow. Rudki Ukraińcy z OUN-UPA z sąsiednich wsi obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz za pomocą siekier, noży i bagnetów zamordowali 40 Polaków i 1 Żyda. „Drapała Zofia, lat 25, torturowana, obcięto jej język i piersi. Tak samo Wandycz Anna, lat 23. Wandycz Zofia, lat 25, miała zmasakrowane piersi. Maria Wandycz, lat 9, wycięli serce i położyli obok ciała. Pater Józefa, 21 lat, postrzelona, oblana benzyną i żywcem spalona. Puńczyszyn Maria, 6 lat, rozpruto brzuszek nożem, skonała w męczarniach. Kasprzyczak Katarzyna, 30 lat, zarąbana siekierą. Kasprzyczak Antoni, 2 lata, syn Katarzyny, obuchem siekiery roztrzaskano mu głowę. Dżugaj Maria, 57 lat, ogłuszona obuchem siekiery i wrzucona do ognia spłonęła żywcem” (Siekierka..., s. 831, 844; lwowskie). „Leżeli w kole, wydeptanym końskimi kopytami, zakrwawieni i ubłoceni, zmasakrowani. Byli to: Katarzyna Wandycz, moja ciotka, ze zmasakrowaną twarzą, ze zwisającym z ust wyciętym językiem, zakrwawioną głową; Marysia Wandycz, jej córka, w piersiach miała wielką dziurę, a obok leżało wyrwane z jej piersi, serce. Anna Wandycz, druga córka (23 lata), z rozpołowioną głową, z rozbryzganymi kawałkami bielącego się mózgu i dużą ilością krwi na całym ciele; następnie córka, Zofia Drapała z d. Wandycz, miała bardzo zmasakrowane piersi i dziury w brzuchu. Michał Wandycz, starszy ode mnie o 2 lata, miał zmiażdżoną głowę, z dwoma dziurami w skroniach” (Antoni Gąsior; w: Siekierka..., s. 844 – 845; lwowskie). „Marysia (lat 4) z rozprutym brzuszkiem – przez kilka godzin przywoływała pomoc mamy, która już nie żyła, dwuletni Antoś, przeszyty bagnetem do łóżka, konając, kwilił jak jaskółcze pisklę. Stojąc, płakaliśmy razem z innymi” (Siekierka..., s. 883; lwowskie). „Do Polaków docierały wieści, że centrum dowodzenia UPA terenowej organizacji banderowskiej była miejscowa cerkiew grekokatolicka. Kazania ukraińskiego popa były wyraźnie antypolskie. Nawoływał on: „już czas rozprawić się z Polaczkami. Już czas wziąć w ręce topory i wyciąć w pień wszystkich tych, którzy są wrogami samostijnej Ukrainy!”. Słowa ukraińskiego popa trafiały na podatny grunt, którym była głownie młodzież ukraińska” (Tadeusz Pańczyszyn; w: Siekierka..., s. 866; lwowskie).

#ToMyjesteśmyPamięcią #PlomienBraterstwa #ПолумяБратерства #NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

2 czerwca 1943 r. we wsi Hurby pow. Zdołbunów upowcy oraz chłopi ukraińscy z sąsiednich wsi otoczyli wieś i ze szczególnym okrucieństwem dokonali rzezi około 250 Polaków.

2 czerwca 1943 r. we wsi Hurby pow. Zdołbunów upowcy oraz chłopi ukraińscy z sąsiednich wsi otoczyli wieś i ze szczególnym okrucieństwem dokonali rzezi około 250 Polaków. Bandytów było około tysiąca. Mordowali za pomocą siekier i noży. Zabijanych poddawano nieludzkim torturom, kobiety gwałcono przed zamordowaniem. Uratowanym świadkiem zbrodni jest Irena Gajowczyk, wówczas sześcioletnia Irenka Ostaszewska, która po latach odważyła się o niej opowiedzieć: „Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas, siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z Mamą. Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś. Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy, bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. /.../ Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia, oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny. Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie. Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się ruszyć z miejsca. Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli, postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot, a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień, bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry, przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam, żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną układając na wozie i pojąc bardzo słodką kawą, której smak będę pamiętać zawsze. Opowiadano mi, że mieszkańcy którzy się uratowali, uciekli do Mizocza i po trzech dniach wraz z wojskiem niemieckim, postanowili pojechać do Hurby aby zobaczyć co tam się stało. Tak więc się okazało, że przeleżałam w lesie trzy doby. Na miejscu w Hurbach odnalazła się moja siostra Lodzia, której udało się uciec z lasu. Muszę dodać, że nikt nie zabierał pomordowanych, nie było jak i nie było czasu. Niemcy wyznaczyli bardzo mało czasu na pobyt w naszej wiosce w obawie przed banderowcami. Zwłoki wielu mieszkańców Hurbów były przez Ukraińców ponownie wygrzebane i porozrzucane po polach i ogrodach. Wujek Aleksander Warnawski był mężem siostry mojego Ojca. Mnie i siostrę Lodzię wzięli na wychowanie, ja trafiłam do niemieckiego szpitala w Mizoczu. Długo się leczyłam, rany bardzo ropiały. Mam siedem blizn na ciele, które z biegiem lat przestały mi przeszkadzać, jednak okaleczona psychika daje mi znać o sobie przez całe życie.” (Irena Gajowczyk z d. Ostaszewska; w: "Głos Kresowian" - nr 11, maj-czerwiec 2003; za: http://www.nawolyniu.pl/wspomnienia/ocalic.htm ). „Na 3 dzień (5 czerwca 1943 r. ) po dokonaniu morderstwa przez Ukraińców byłem w tej wsi. Już 6 km przed Hurbami, we wsi Czerniawa (gm. Buderaż) natrafiliśmy na rannego Wereszczyńskiego – przestrzelona klatka piersiowa (wyleczony, zamordowany potem w Mizoczu). Dalej, 4 km przed Hurbami, na początku lasu, pośrodku drogi leżał zamordowany Jan Ostaszewski – połamane ręce, połamane kości klatki piersiowej, obok kilkanaście metrów w lesie w mrowisku córka Jana Ostaszewskiego, 6-letnia Irka – 7 ran kłutych, na plecach wycięty kawałek skóry – żyje, mieszka na Śląsku. Jak się później okazało, Ostaszewscy jechali wozem, i na wozie była młodsza córka Stasia poraniona w czasie napadu na Hurby – miała obciętą skórę na brzuszku, jelita były na wierzchu – bandyci zabrali ja razem z dobytkiem, prawdopodobnie nie wiedząc, że znajduje się na wozie. W lesie było pomordowanych kilkanaście osób, przeważnie poderżnięte gardła, poprzykrywane gałęziami. Doszliśmy na miejsce: widok okropny, wieś częściowo spalona, bardzo dużo pomordowanych w najokropniejszy sposób, kobiety w pozycjach, które wskazywały, że gwałcono je przed zamordowaniem. Widziałem mężczyznę z rozrąbaną głową na dwie części, z której pies wyjadał zawartość, widziałem młodego chłopca z odciętą głową od strony karku, trzymała się tułowia na nie odciętym gardle. Widziałem dziecko 2-, 3-letnie na wznak, przybite widłami do ziemi, widziałem mężczyznę w sile wieku, który na skutek ran przy konaniu wygryzł z własnej ręki powyżej łokcia ciało aż do kości (usta zapchane ciałem). Petronela Popławska, około 70 lat – obcięte piersi, poderżnięte gardło; widziałem dzieci – głębokie rany na stopach, rozbite głowy. Dużo ludzi spalonych razem z budynkami, brat mojego ojca jeszcze żył (wkrótce skonał), rodzina jego wymordowana. Nie wszystko widziałem – wieś była rozległa, nie udało się wszystkich przykryć ziemią, brak było łopat, wszystko zrabowane. W tym czasie nie wiedziałem, że w nocy z 25 na 26 sierpnia 1943 r. stracę całą rodzinę: zostali żywcem spaleni w Mizoczu (Jan Filarowski; w: Siemaszko....., s. 1243)

wtorek, 7 maja 2019

Standardy Facebooka odnośnie historii i martyrologii Polskiej.


Facebook uznał za niezgodne z regulaminem i standardami zdjęcie zamordowanych dzieci przez UPA.
Zdjęcie ponoć przedstawia goliznę, nie zostało zakryte a usunięto post.




Oczywiście poprosiłem o weryfikację, która nigdy nie przyniosła mi powodzenia.

Dzieci pomordowane przez Ukraińców we wsi Katarzynówka.

KATARZYNÓWKA, pow. Łuck, woj. łuckie. 7/8 maja 1943 Na planie troje dzieci: dwóch synków Piotra Mękali i Anieli z Gwiazdowskich - Janusz (1- szy z lewej) z połamanymi kończynami i Marek
 ( z prawej) zakłuty bagnetami, a w środku leży córeczka Stanisława Stefaniaka i Marii z Bojarczuków - Stasia z rozprutym i otwartym brzuszkiem i wnętrznościami na zewnątrz oraz połamanymi kończynami. Zbrodnia dokonana przez OUN-UPA - ukraińskich ,, bohaterów "!
Żądamy od rządu zmiany polityki względem Ukrainy i nacisków na ekshumacje oraz godne pochówki dla rodaków!

English ⬇️
KATARZYNÓWKA, county: Łuck, province: Łuckie.
7/8 May 1943 On the photo three children: two sons Piotr Mękala and Aniela from Gwiazdowski family -Janusz (first from the left) with broken limbs and Marek (right), stabbed with bayonets, and in the middle there is a daughter of Stanisław Stefaniak and Maria from Bojarczuków - Stasia with a ripped and open stomach, intestines outside and broken limbs. Crime carried out by OUN-UPA - Ukrainian "heroes" !!!
They call this polish children genocide as "liberation fight!"
We demand a change in the government's policy towards Ukraine and a tough stance on the exhumation and dignified burials for our compatriots!