wtorek, 28 czerwca 2022

29 czerwca 1941 roku w Nowym jorku zmarł jeden z najwybitniejszych polskich pianistów i mężów stanu, kompozytor i polityk Ignacy Jan Paderewski. 

 


29 czerwca 1941 roku w Nowym jorku zmarł jeden z najwybitniejszych polskich pianistów i mężów stanu, kompozytor i polityk Ignacy Jan Paderewski. 

Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz, w którym napisał:

'' Zasługi Jego dla Sprawy Polskiej były niezmierzone. Sprawie tej oddał talent genialnego artysty. Zdobyte tym talentem sławę, cały swój osobisty urok i autorytet, cały majątek i cały wysiłek swego płomiennego i niezłomnego serca oddał na usługi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej".



Post Historia Wczoraj i dziś. 

29 czerwca 1940r. W lasku „Brzask” niedaleko Skarżyska-Kamiennej w ramach akcji AB Niemcy rozstrzelali około 760 Polaków z okolicznych miejscowości.



 29 czerwca 1940r. W lasku „Brzask” niedaleko Skarżyska-Kamiennej w ramach akcji AB Niemcy rozstrzelali około 760 Polaków z okolicznych miejscowości.

28 czerwca 1940 Niemcy przerwali przesłuchania więźniów prowadzone w szkole powszechnej nr 1, którą zaadoptowano na więzienie. Aresztantów zaczęto pojedynczo doprowadzać do jednego ze szkolnych pomieszczeń, gdzie urzędowała komisja złożona z ok. 10 esesmanów. Na miejscu więzień musiał podać swoje nazwisko, po czym bez dalszych indagacji był odprowadzany do celi.


Następnego dnia zaczęto wywozić aresztowanych Polaków na miejsce kaźni w lesie Brzask, położonym ok. pół kilometra na północny wschód od wsi Zagórze. Przez cały dzień niemieckie ciężarówki kursowały pomiędzy Brzaskiem a szkołą przy ul. Konarskiego. Więźniów grupami po 20-30 osób dowożono do lasu i rozstrzeliwano nad uprzednio wykopanymi dołami.

Na podstawie wyników przeprowadzonej po wojnie ekshumacji historycy szacują, że tego dnia rozstrzelano w lesie Brzask około 760 Polaków. Zeznania świadków wskazywały, że liczba więźniów, których 29 czerwca wywieziono na śmierć ze szkoły przy ul. Konarskiego była mniejsza niż liczba ofiar lutowej egzekucji na Borze. Wyniki ekshumacji wskazywały tymczasem, że liczba Polaków zamordowanych na Brzasku mogła być nawet o połowę większa niż liczba ofiar masakry w lesie Bór. Zdaniem Andrzeja Jankowskiego może to oznaczać, że większość ofiar czerwcowej egzekucji została dowieziona na miejsce kaźni ze szkoły na Bzinie oraz z innych więzień dystryktu radomskiego.

W odróżnieniu od lutowej egzekucji na Borze Niemcy zrezygnowali także z jakichkolwiek pozorów praworządności, rozstrzeliwując wszystkich skazańców bez wyroku sądowego. Masowy mord na Brzasku był największą egzekucją przeprowadzoną na Kielecczyźnie w okresie okupacji niemieckiej.



                                        ⬇️

http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/mord-na-brzasku/

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland 

Zdj 1. Metalowa płyta przed dojściem do miejsca egzekucji (fot. P.N.)

29 czerwca 1939r. odbyła się przysięga pierwszych żołnierzy - ,,żywych torped".



 29 czerwca 1939r. odbyła się przysięga pierwszych żołnierzy - ,,żywych torped" - polskich specjalnych oddziałów  formowanych na wypadek agresji III Rzeszy na Polskę. Powstały na wzór japońskich żołnierzy – kamikadze. Złożone były z ochotników, których celem było prowadzenie szczególnie niebezpiecznych zadań bojowych lub akcji mających charakter samobójczy. Trwa spór historyków na temat realnych planów użycia tych oddziałów. Część z nich uważa, że nie został wykorzystany ich potencjał, ale większość uważa, że to był jedynie „straszak” dla Niemców.

                                    ⬇️

https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/06/29/zywe-torpedy-polscy-kamikadze/

29 czerwca Ukraińcy zamordowali...

 


29 czerwca

- 1941 roku:

     We wsi Kobylnica Wołoska pow. Jaworów samozwańczy „policjanci” ukraińscy zamordowali 10 osób, w tym 4 Polaków, 4 Żydów i 2 Ukraińców.

     We wsi Poruczyn pow. Brzeżany został zamordowany przez Ukraińców Polak, Szpak Marian l. 20 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).

     W mieście Równe woj. wołyńskie zamordowany został przez bojówkę Ukraińców OUN ks. Franciszek Stańko (pracował w Tarnawce Piątkowej). 

- 1943 roku:

     W kol. Andrzejówka pow. Łuck Ukraińcy upowcy z kol. Krasny Sad zamordowali 10 Polaków, w tym 23-letnią Jadwigę Chmielewską, którą uprowadzili do lasu i tam przed śmiercią zgwałcili (Siemaszko..., s. 534 – 535).

     We wsi Cygany pow. Borszczów Ukraińcy banderowcy uprowadzili i zamordowali 2 Polaków, w tym gajowego (był nim ppor. rez. WP Kazimierz Kraśnicki lat ok. 30; za: Edward Orłowski..., jw.).

      We wsi Daniczów pow. Równe zamordowali 55-letnią Polkę.

      W kol. Fundum pow. Włodzimierz Wołyński „ukraińscy partyzanci” poszukiwali młodych Polek. W jednym domu postrzelili Feliksa Bulikowskiego i wrzucili do studni oraz ciężko pobili matkę i syna, bo nie chcieli zdradzić miejsca ukrycia córek (sióstr). Następnie napadli na rodzinę Styczyńskich i pobili ciężko rodziców poszukując ich córek. Rodzina Lewandowskich ukrywała się w schronie dzień i noc przez dwa miesiące.

      We wsi Kobylnia pow. Równe napadli na polskie gospodarstwa, ograbili i spalili je oraz zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, znane są imiennie 2 ofiary.

      W osadzie Konstantynów pow. Równe zamordowali 28 Polaków.

      We wsi Koszów i futorze Pasieka pow. Łuck zamordowali siekierami, widłami, torturując, co najmniej 31 Polaków, w większości kobiety i dzieci. Rodzinę Marianny Bąk o groźbie napadu ostrzegła 23-letnia Ukrainka Szura Sapoźnik, koleżanka jej córki Ireny. W lipcu 1943 roku „ukraińscy partyzanci” zamordowali Szurę przez rozerwanie na pół za sprzyjanie „Lachom” oraz nie wydanie miejsca ukrycia się jej brata Tolka, który odmówił udziału w mordowaniu Polaków i wstąpienia do UPA. W dwie godziny przed napadem znajomy Ukrainiec ze wsi Liniów pow. Horochów Petro Bambuła przysłał swojego syna, który niemal siłą sprowadził jedną z rodzin do zagrody swojego ojca, gdzie ukrywała się przez kilka dni. Ranną żonę Juliana Sokołowskiego Ukraińcy zawieźli do szpitala, a dwoma uratowanymi synkami zaopiekowali się (Siemaszko..., s. 640 - 641). Takich przykładów w tej wsi było więcej. Ma więc Ukraina swoich prawdziwych bohaterów. I im powinna stawiać pomniki, a nie ludobójcom.

       W kol. Mikołajowka pow. Równe Ukraińcy upowcy wracający z nocnego napadu na Kobylnię wymordowali bagnetami co najmniej 14 Polaków, w większości kobiety i dzieci, w tym 16 i 17-letnie dziewczęta oraz 20-letnią w ciąży.

      We wsi Milatyn pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy upowcy zamordowali 9 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę z 2 synami: półrocznym i 12-letnim oraz 3-osobową z 8-letnią córką.

      Na stacji kolejowej Nieświcz pow. Łuck zamordowali 9 Polaków oraz 1 Węgra, nieznane są losy mieszkających tutaj 7 rodzin polskich.

      We wsi Sadów pow. Łuck zamordowali kilkudziesięciu Polaków.

      We wsi Watyń pow. Łuck zamordowali 4-osobową rodzinę polską, w tym dzieci lat 6 i 8.

      We wsi Watyniec pow. Horochów zamordowali 3 starszych Polaków.

      W kol. Zastawie pow. Kostopol zamordowali bestialsko co najmniej 83 Polaków, ograbili i spalili 115 domów polskich.

- 1944 roku:

      We wsi Krasne pow. Jarosław miejscowi Ukraińcy i ze wsi Dobcza oraz oddział Mongołów zamordowali 3 Polaków i 2 Ukraińców.

      We wsi Moszczenica pow. Lubaczów miejscowy Ukrainiec oskarżył do Niemców Polaka o posiadanie broni, w wyniku czego Niemcy Polaka zamordowali.

- 1945 roku:

      We wsi Dobra Szlachecka pow. Sanok Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

- 1946 roku:

      W mieście Jarosław ma grób Lis Bronisław ur. 1922, który zginął z rąk UPA 29 VI 1946 (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

29 czerwca 1956r. w przemówieniu radiowym po pacyfikacji robotniczych protestów w Poznaniu premier Józef Cyrankiewicz powiedział słynne słowa: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji".

 


29 czerwca 1956r. w przemówieniu radiowym po pacyfikacji robotniczych protestów w Poznaniu premier Józef Cyrankiewicz powiedział słynne słowa: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji".

W wyniku walk na ulicach poniosło śmierć (wg oficjalnych danych) 75 osób, a ponad 800 zostało rannych.

                                      ⬇️

https://m.interia.pl/nowa-historia/news,nId,1447552


Zdj. Premier Józef Cyrankiewicz

/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego.

poniedziałek, 27 czerwca 2022

Miłość do Polski wyssałem z mlekiem matki🇵🇱 28 czerwca 1946 r. zginął podczas walki, osaczony przez funkcjonariuszy UB ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny". Jeden z najdzielniejszych żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK - "Brygady Śmierci", której dowódcą był mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka".

 Miłość do Polski wyssałem z mlekiem matki🇵🇱



"Historia "Żelaznego" to opowieść o odwadze, niezłomności, honorze oraz dramacie nierównej walki bez szans na zwycięstwo, ale także tragedia przedwczesnej śmierci młodego człowieka, który poświęcił swoje życie dla Polski" - Piotr Szubarczyk



✔28 czerwca 1946 r. zginął podczas walki, osaczony przez funkcjonariuszy UB ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny". Jeden z najdzielniejszych żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK - "Brygady Śmierci", której dowódcą był mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka".

➡Zaldwie 21-letni w chwili śmierci "Żelazny" dowodził jednym z dywersyjnych patroli. Wśród komunistów na Pomorzu oddział Zdzisława Badochy budził ogromne przerażenie. Jego świetnie zaplanowane i błyskawicznie przeprowadzane akcje skutecznie paraliżowały działalność MO, UB i ówczesnej komunistycznej administracji.

➡O jego akcjach wiadomości przekazywało nawet radio BBC - w trakcie rajdu po powiatach kościerzyńskim i starogardzkim całkowicie sparaliżował działalność terenowego aparatu bezpieki, likwidując liczne posterunki, rozstrzeliwując najgroźniejszych funkcjonariuszy UB i ich dowódców z NKWD.

Podczas jednej z potyczek z UB w rejonie Sztumu na początku czerwca 1946 r. "Żelazny" został ranny. Pierwszej pomocy udzieliła mu wtedy sanitariuszka Danusia Siedzikówna "Inka".

➡Ranny przebywał w majątku Czernin, gdzie został odkryty przez funkcjonariuszy UB z niedalekiego Malborka. Zginął z bronią w ręku nie chcąc się poddać. Zwłoki zostały pogrzebane przez UB, nie znamy miejsca jego pochówku...



Cześć i Chwała Bohaterom❗🇵🇱

W dniach od 28 czerwca do 13 sierpnia 1940 Niemcy przeprowadzili trzy egzekucje w okolicach podczęstochowskiej wsi Olsztyn. 

 



Tego dnia na miejsce straceń Niemcy wybrali niewielki parów w pobliżu miejscowości Olsztyn, położony w odległości ok. 500 metrów od miejscowego cmentarza (na granicy lasu). Parów ten był wykorzystywany jako miejsce egzekucji także w czasach carskich, stąd miejscowa ludność zwała go „szubiennicą”.

Osoby rozstrzelane pod Olsztynem 28 czerwca przebywały w więzieniu w Częstochowie. Wśród nich znajdowali się nauczyciele, aptekarze czy właściciele przedsiębiorstw. Wieczorem Niemcy wyprowadzili 15 osób z cel  więzienia. Na podwórzu odczytano więźniom wyrok śmierci, po czym załadowano ich na krytą brezentem ciężarówkę. Po dotarciu konwoju na miejsce kaźni, Michał Dzieżgwa, mistrz rzeźniczy z Radomska, zdołał wyrwać się strażnikom i uciec do pobliskiego lasu. Dzięki jego zeznaniom było możliwe odtworzenie modus operandi katów. Z relacji Dzieżgwy wynika, że skazańcom zawiązywano oczy, zabierano z samochodów grupami po pięć osób, a następnie rozstrzeliwano nad uprzednio wykopanymi grobami. Podczas tej pierwszej egzekucji w Olsztynie zginęło 10 mieszkańców Radomska (m.in. kupiec Tadeusz Gomuliński, aptekarz Stanisław Zbieć oraz współwłaściciel odlewni żelaza, Jan Łatacz), jeden mieszkaniec Częstochowy, jeden mieszkaniec Przyrowa oraz dwóch byłych powstańców śląskich z Lublińca (Paweł Golaś i Wilhelm Jaksik). W skład plutonu egzekucyjnego wchodzili funkcjonariusze niemieckiego 7. batalionu policji, dowodzeni przez kapitana Borksena. 


Kolejna zbiorowa egzekucja pod Olsztynem miała miejsce 29 czerwca w godzinach wieczornych. Niemieccy policjanci rozstrzelali wówczas 15 osób, w tym grupę siedmiu harcerzy z częstochowskiej dzielnicy Raków, aresztowanych pod koniec lutego 1940 roku

Z rąk funkcjonariuszy 7 batalionu policji pomocniczej zginęło w tym czasie 87 osób, głównie intelektualistów i działaczy społecznych.

Za Wikipedia, Zdj. Przykuta • CC BY-SA 3.0

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion 

KREW NA BRUKU... Chcemy Polski niepodległej, katolickiej, a nie bolszewickiej - Poznań`56🇵🇱 28 i 29 czerwca 1956 r. w Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w walki uliczne.

 KREW NA BRUKU...

Chcemy Polski niepodległej, katolickiej, a nie bolszewickiej - Poznań`56🇵🇱



28 i 29 czerwca 1956 r. w Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w walki uliczne. Władze komunistyczne wysłały do ich stłumienia wojsko. W wyniku tej interwencji śmierć poniosło ok. 70 osób, rannych było co najmniej 650.



Robotnicy Zakładów Metalowych im. Józefa Stalina (Zakłady Cegielskiego) rozpoczęli strajk z powodu coraz gorszych warunków pracy oraz życia. Do protestujących przyłączyli się pracownicy innych zakładów oraz mieszkańcy i razem przeszli do centrum miasta, gdzie doszło do zamieszek i starć z funkcjonariuszami UB. W odpowiedzi komunistyczne władze użyły przeciw cywilnej ludności Poznania, wojska wspartego przez 360 czołgów...



Pamiętajmy❗🇵🇱

Post Romuald Rzeszutek. 

"...Śnią żołnierze o Polsce swój sen." Pamięci... ppor. Zdzisława Badochy "Żelaznego" oraz por. Mariana Plucińskiego "Mścisława"

"...Śnią żołnierze o Polsce swój sen."


Pamięci...
ppor. Zdzisława Badochy "Żelaznego"
oraz
por. Mariana Plucińskiego "Mścisława"

 28 czerwca 1946 roku w majątku Czernin k/Sztumu, w walce z z bandytami z UB śmiercią żołnierza poległ, młody, waleczny partyzant, ceniony przez mjr. "Łupaszkę, ppor. Zdzisław Badocha ”Żelazny”, dowódca 2.szwadronu 5.Wileńskiej Brygady AK.
"Żelazny" przebywał w majątku Czernin na rekonwalescencji, lecząc rany, które odniósł 10 czerwca 1946 roku w walce z obławą UB i MO.
Do śmierci ppor. "Żelaznego" walnie przyczyniła się łączniczka mjr. "Łupaszki", Regina Mordas - Żylińska. Kanalia, idąc na współpracę z czerwonymi zbrodniarzami, zdradziła wszystkie kontakty komendanta 5. Wileńskiej Brygady AK wśród administratorów ziemskich.
Ppor. "Żelaznego", krótko przed jego śmiercią, odwiedził kurier mjr. Szendzielarza, Wacław Beynar "Orszak", który później napisał we wspomnieniach:
"Tak zakończył niezapomniany kolega, postrach bezpieczeństwa".

Tego samego letniego piątku, w więzieniu, w dalekim Białymstoku, na spotkanie ze śmiercią podążył por. Marian Pluciński "Mścisław", trzydziestodwuletni oficer 6. Wileńskiej Brygady AK, dowódca 4. szwadronu 5.Wileńskiej Brygady AK.
Kiedy w piwnicach białostockiej katowni rozległ się strzał, wiadomo było, że ten "mały ciałem, wielki duchem, nie lada zuch" padł z przestrzelonym tyłem głowy, zamordowany przez komunistycznych siepaczy. Tak bandyctwo spod znaku sierpa i młota uczciło śmierć ppor. "Żelaznego".

Por. "Mścisław" wpadł w łapy białostockich ubeków na skutek donosu dwa miesiące wcześniej. Jak zachował się podczas przesłuchań możemy domyślać się po opinii jaką wystawili naszemu żołnierzowi ubowcy, "energiczny, odważny, bandycki upór".
Nie dziwi zaś fakt, że nasi Bohaterowie w większości wpadali w ich sidła tylko na skutek haniebnych zdrad.

Miejsca pochówków "Żelaznego" i „Mścisława” do dzisiaj pozostają nieznane...

A my wciąż na Nich czekamy, jak na każdego spoczywającego w "dole śmierci"...
Post Romuald Rzeszutek. 

28 czerwca 1941 roku oddziały niemieckie wkroczyły do Przemyśla zajmując tym samym rosyjską strefę okupacyjną położoną na prawym brzegu Sanu. Już wkrótce po tym hitlerowcy rozpoczęli tworzenie własnej administracji, która w znacznej mierze opierała się na aparacie terroru z wykorzystaniem ukraińskich nacjonalistów.

 


28 czerwca 1941 roku oddziały niemieckie wkroczyły do Przemyśla zajmując tym samym rosyjską strefę okupacyjną położoną na prawym brzegu Sanu. Już wkrótce po tym hitlerowcy rozpoczęli tworzenie własnej administracji, która w znacznej mierze opierała się na aparacie terroru z wykorzystaniem ukraińskich nacjonalistów. W budynku przy ulicy Frankowskiego ulokowano siedzibę Ukrainische Hilfpolizei czyli Ukraińskiej Policji Pomocniczej.

Ukraińcy współdziałali z Gestapo i innymi niemiekimi jednostkami sił porządkowych podczas łapanek, aresztowań i akcji pacyfikacyjnych w Przemyślu, a także w okolicznych wioskach. W budynku tym mieścił się także sąd doraźny. W tym budynku policja funkcjonowała do 27 września 1941r. Później posterunek policji ukraińskiej został przeniesiony do budynku przy ul. Słowackiego.

"Już wczesnym rankiem (28 czerwca 1941r) doszła wiadomość, że wojska niemieckie weszły do miasta (...) katedra polska została spalona. Dach całkowicie uległ zniszczeniu. (...) patrzę na katedrę i o zgrozo!

Przybytek Pański najpiękniejszy w diecezji bez dachu. Kościół oo. Franciszkanów niewiele ucierpiał. Tak samo kościół Najśw. Serca Jezusowrgo." Taki obraz Przemyśla wyłania się z dziennika spisanego przez O. Rafała Woźniaka.

/Boguś Historia Polski Dzień Po Dniu.

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion #ToMyjesteśmyPamięcią #PlomienBraterstwa #ПолумяБратерства

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!!  #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

28 czerwca 1939r. Kurier Średzki donosi o zamachu na kanclerza Hitlera. 

 


28 czerwca 1939r. Kurier Średzki donosi o zamachu na kanclerza Hitlera. Sprawca oddał strzały, które jednak trafiły w osoby znajdujące się wokół celu.

MllW.

28 czerwca 1926 r. w niewielkiej wsi Wojtkowice Glinne położonej na terenie pow. bielskiego (woj. białostockie) urodził się Lucjan Deniziak „Orzeł”.

 


Lucjan Deniziak „Orzeł”


„Lucjan Deniziak urodził się 28 czerwca 1926 r. w niewielkiej wsi Wojtkowice Glinne położonej na terenie pow. bielskiego (woj. białostockie). Był synem Józefa i Zofii z Karpińskich. Rodzice wychowali go w duchu głębokiego patriotyzmu. Byli ludźmi żyjącymi skromnie – posiadali niewielkie gospodarstwo rolne o powierzchni 4 ha. Mimo niedużych zasobów finansowych starali się zapewnić synowi wykształcenie. Lucjan ukończył cztery klasy Szkoły Powszechnej w Wojtkowicach Starych, jego dalszą edukację przerwał wybuch wojny. 

Po zajęciu przez Niemców w 1941 r. Białostocczyzny Lucjan Deniziak zaangażował się w działalność konspiracyjną. Przyjął pseudonim „Orzeł” i był m.in. łącznikiem Uderzeniowych Batalionów Kadrowych (UBK) – zbrojnego ramienia Konfederacji Narodu (KN). Przysięgę od młodego konspiratora odebrał ppor. Stanisław Karolkiewicz „Szczęsny”.

„Orzeł” przewoził meldunki na trasie Białystok-Grodno-Lida. Pisemną sprawozdawczość ukrywał w gipsie, który nosił na rzekomo złamanej ręce. W 1944 r. został zatrzymany przez Niemców i wywieziony do obozu pracy. Zdołał jednak zbiec i powrócił do domu. Po zajęciu Białostocczyzny, latem 1944 r., przez Armię Czerwoną nie zerwał kontaktu z organizacją (był wówczas żołnierzem AK).

Deniziak rozumiał, że Ojczyzna znalazła się pod kolejną okupacją, a „polskie” komunistyczne władze są elementem sowieckiego systemu administrowania podbitym krajem. NKWD zwalczając polskie organizacje niepodległościowe dokonało na terenie Białostocczyzny szeregu aresztowań, których ofiarą padło ok. czterech tysięcy żołnierzy Okręgu AK Białystok, wśród nich był i „Orzeł”. Sowieci próbowali zwerbować go jako agenta – odmówił. Po latach wspominał:


„W międzyczasie zajechaliśmy do Ciechanowca, z Ciechanowca do Bielska [Podlaskiego] i do Białegostoku. Tam do wagonu i kierunek: Kotłas [obwód archangielski]. To jest na północ od Moskwy. Tam była selekcja. Transporty rozchodziły się do Archangielska i do Workuty. Nie wiedziałem, kiedy i czy w ogóle wrócę, bo nikt mi nie powiedział, na ile lat tam jadę. Powiedzieli tylko: Wojna się kończy, odbudujecie Sowietskij Sojuz i wtedy wrócicie do domu. Podróż trwała dwa tygodnie [z Białegostoku do Kotłasu]. W wagonie siekierą wyrąbany był dół kloaczny. Było nas może gdzieś z 50-ciu w tym wagonie. Ze dwa razy dali jeść w drodze. Kto umarł, to go wyrzucili w czasie postoju na stacji. Człowiek to był nieprzebranej siły, bo młody”.


Warunki bytowe, jakie panowały w obozie w Kotłasie, bo w tej miejscowości więziono „Orła”, były bardzo trudne. Przytoczmy kolejny fragment jego relacji:


„W moim barku było ze 160 ludzi. Spaliśmy na dwupiętrowych drewnianych pryczach. Nie wiem tego, ale wydaje mi się, że raczej jakaś selekcja była i kryminalnych z politycznymi nie mieszali. Rozmawiałem ze starszymi ludźmi, to opowiadali mi, że kryminalni lubili się wyżywać na innych. Często podstawiani byli przez dział specjalny do złamania politycznych. Nie pamiętam, aby w moim baraku zdarzały się jakieś napady. Owszem bywało, że czasami pajdę chleba jeden drugiemu ukradł […]. W Kotłasie pracowałem przy rąbaniu podkładów w lesie. Zwykły dzień wyglądał tak: pobudka o godz. 6 rano, mycie się, potem chleb dawali i kawę, czasami kawał śledzia tak twardego, że siekierami go cięli. Słone to było tak, jak by sama sól była. Ryba była zasolona i zamrożona […] była ogromna, miewała metr, a może i z półtora. No to smalnął po niej siekierą i rzucał każdemu kawał jak psu. Na obiad dawali w pracy tej „bałady”. W zasadzie była to kapusta, kasza, mąka. No, żeby to było gęste, to by dobrze było, ale to było takie rzadkie. Żadnych dodatkowych ubrań w czasie zimy nie dawali. Każdy miał watówkę, a tak to było wszystko obskurnie ubrane. Jakieś szmaty na nogach poobwiązywane”.


„Orzeł”, wychudzony i wynędzniały, pod koniec pobytu w obozie ważył 46 kilogramów, zdołał przetrwać niewolę. Do kraju, po zwolnieniu przez Sowietów, powrócił na wiosnę 1946 r. „Orzeł”, po powrocie z sowieckiego łagru, trafi w kulminacyjny moment trwającego na Białostocczyźnie antykomunistycznego powstania. Odnowił kontakty konspiracyjne i rozpoczął służbę w oddziale Pogotowia Akcji Specjalnej Komendy Okręgu NZW Białystok (PAS KO). Pogotowie Akcji Specjalnej, które pełniło rolę pionu bojowego NZW przeprowadziło w roku 1946 szereg akcji bojowych, których efektem był częściowy paraliż komunistycznej administracji na terenach ówczesnego woj. białostockiego. Pod koniec 1946 r. sytuacja podziemia niepodległościowego stawała się jednak coraz trudniejsza. 

3. Wileńska Brygada NZW (3. Brygada NZW), która stanowiła od września 1945 r. oddział PAS KO, została jesienią 1946 r. rozwiązana. Oddział pod koniec swego istnienia składał się z trzech drużyn piechoty i pododdziału kawalerii. Dowódca brygady kpt. Romuald Rajs „Bury” przed opuszczeniem terenów Białostocczyzny zdemobilizował kawalerzystów, a drużyny piechoty, którymi dowodzili ppor. Józef Puławski „Gołąb” oraz plut. Józef Korzeniowski „Osa” zostały oddane do dyspozycji Komend Powiatowych (KP) NZW. „Gołąb” został dowódcą PAS KP NZW Grajewo zaś „Osa” miał objąć komendę nad PAS KP NZW Bielsk Podlaski. Trzecia drużyna, którą dowodził sierż. Ryszard Sosnowski „Wydra”, pozostała jako oddział PAS KO w bezpośredniej dyspozycji komendanta Okręgu NZW Białystok, ppłk. Władysława Żwańskiego „Błękita”.

Na dalsze losy „Orła”, który w grudniu 1946 r. przebywał w domu, wpłynęły tragiczne wydarzenia, do jakich doszło w drużynie „Osy”. 6 listopada 1946 r. „Osa” wysłał dwóch swych podkomendnych, st. strzel. Edwarda Piwowarskiego „Lwa” i st. strzel. Kazimierza Kazimierczuka „Wilczura” w celu wykonania wyroku śmierci na leśniku podejrzanym o współpracę z komunistyczną bezpieką. Partyzanci rozkazu nie wykonali, uznali oni, że leśnik jest niewinny. Po ich powrocie do oddziału doszło do konfliktu z „Osą”. W efekcie plut. Korzeniewski padł od kuli, którą wystrzelił „Lew”. Następnie on i „Wilczur” zbiegli. Starszy strzelec Kazimierczuk opuścił Białostocczyznę, zaś st. strzel. Piwowarski nawiązał współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa (UB). Nastąpiła seria aresztowań.


„Najbardziej dotknęło to naszą wieś Wojtkowice – wspominał w 1993 r. „Orzeł” – Sprowadzili specjalne oddziały operacyjne z Warszawy, było tam sporo tych ruskich doradców, Urząd Bezpieczeństwa. 24 grudnia 1946 r. aresztowali moich kolegów i mnie. Wśród nich pamiętam, że aresztowani byli m.in. Lucjan i Zygmunt Marchel, którzy po kilku dniach zostali rozstrzelani. Przyjechał sąd polowy i na miejscu we wsi…”.


Bracia Marchelowie, którzy byli żołnierzami NZW, zostali skazani na kary śmierci 27 grudnia 1946 r. Wyrok wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Białymstoku, który jako Sąd Doraźny obradował na sesji wyjazdowej w rodzinnym gospodarstwie aresztowanych Marchelów. Komuniści spędzili, w charakterze widzów, ponad pięciuset mieszkańców pobliskich miejscowości. Bracia zostali postawieni przed plutonem egzekucyjnym jeszcze tego samego dnia. Przed wykonaniem, w rodzinnej miejscowości, wyroku, objęli się i w tej pozycji zostali zamordowani. Ciała przytulonych braci wywieziono i ukryto w lesie. Zostały one jednak odnalezione w 1947 r. Rodzina dokonała, w tajemnicy, pochówku na cmentarzu w Ciechanowcu (pow. bielski). Ciała wtulonych wciąż w siebie braci złożono w skrzyni w nieoznaczonej mogile. W 2017 r. ciała zamordowanych żołnierzy NZW odnaleźli pracownicy białostockiego Biura Poszukiwań i Identyfikacji. 1 marca 2020 r. bracia Marchelowie, w Ciechanowcu, zostali pochowani z pełnymi honorami.

Lucjana Deniziaka po aresztowaniu przewieziono do Ciechanowca. Podczas przesłuchania poinformował oficera śledczego UB, że posiada ukrytą broń. Dzień po aresztowaniu (25 grudnia) został przywieziony w pobliże Wojtkowic Glinnych, gdzie wskazał stojący w lesie dom, w którym ukrył pistolet maszynowy. Po zajęciu broni funkcjonariusze spisali protokół. „Orzeł” uznał, że nadarza się okazja do ucieczki. Dalszy bieg wypadków zrekonstruował w następujący sposób:


„Wiedziałem, że jeśli nie wykorzystam tego momentu, żeby uciec, to już innego nie będzie. Serce mi mało z piersi nie wytrysnęło […]. Wreszcie wszyscy rozeszli się po lesie, a przy mnie pozostał tylko jeden wartownik. Musiałem to wykorzystać. Powoli wysunąłem do przodu, tak że czułem, że zastawiłem mu nogę i wtedy lewym barkiem uderzyłem go gdzieś poniżej twarzy. Wartownik padł na plecy, a ja wyskoczyłem przed dom […]. Biegłem […] ze związanymi z tyłu rękami. […] Podbiegłem pod taką górę, a on krzyczy: «Stój skurwysynu!», ale ja – no cóż – idę do przodu. Wtedy wartownik «uderzył» serię w kierunku mnie. Dzieliło nas jakieś 30 m, więcej chyba nie. Biegłem pod tą górkę w lesie, to widziałem jak seria tych pocisków błysnęła po zamarzniętej ziemi przede mną. W tej chwili zrobiła się istna kanonada. Wszyscy strzelali, ale Panu Bogu w okno, po to, by mnie zdezorientować, bym nie próbował dalej uciekać. […] Popełniłem jednak taki błąd, że skierowałem się na dom pod lasem, na kolonii, w którym mieszkał członek organizacji Stanisław Kamiński. No i podchodzę do lasu, wyszedłem już na drogę, i z odległości około 20 m widzę, że stoi pod sosną dwóch ludzi. Pomyślałem sobie, że to może ten Kamiński ze swoim synem […]. Idę więc do nich. Zrobiłem krok i nagle słyszę: Stój! Ręce do góry! – Błyskawicznie zawróciłem i znowu biegiem na pole, bo drogę do lasu miałem już odciętą. […] Posypały się za mną serie z automatów. Po chwili dostałem pierwszą serię w lewą nogę. Z bólu podskoczyłem do góry. Kule przeszły na wylot. Druga seria trafiła mnie w pośladek […]. Znowu słyszę krzyk: «Stój!» – Przerażony stanąłem. Po chwili żołnierz podbiegł do mnie. Wtedy wstyd się przyznać, ja w płacz […]. Stał się jednak cud. W tej chwili, gdy żołnierz podbiegł do mnie i chwycił mnie za lewą rękę, ja z tyłu rozerwałem pas [którym miał skrępowane ręce]. Więc jak mu «smalnąłem» z lewej ręki – skąd siła, skąd odwaga? – to padł na ziemię, a ja od razu znów zryw do biegu. […] odskoczyłem na tyle, że zrezygnowali z pogoni za mną”.


„Orzeł” zdołał zbiec. Uzyskał pomoc „siatki” NZW. Po kilku dniach wypoczynku, 1 stycznia 1947 r., dołączył do oddziału PAS KO sierż. „Wydry”. Urząd Bezpieczeństwa po ucieczce „Orła” aresztował jego ojca – kolejne miesiące spędził on w białostockim więzieniu. Oddział „Wydry” liczył kilkunastu ludzi (10-15). Zastępcą dowódcy był sierż. N.N. „Mokry”. Oddział „Wydry” operował głównie na terenach pow. bielskiego i wysokomazowieckiego, a do jego głównych zadań należały: likwidacja informatorów komunistycznego aparatu represji oraz zaopatrywanie organizacji w środki finansowe, ponadto oddział PAS KO utrzymywał w terenie porządek poprzez zwalczanie pospolitego bandytyzmu. „Orzeł” uczestniczył w szeregu akcji, jakie wykonał oddział. Wykorzystywany był jako łącznik pomiędzy „Wydrą” a „Błękitem”. Komendant Okręgu NZW Białystok, ppłk. Żwański, bardzo cenił strzel. Deniziaka. W marcu 1947 r. „Błękit” i „Wydra” podjęli decyzję, iż „Orzeł” powinien skorzystać z komunistycznej amnestii. Uważali, że ułatwi mu to wykonywanie działań łącznika, nadto obawiali się o los przebywającego w więzieniu Józefa Deniziaka. Liczyli, że jeśli syn się ujawni, komuniści wypuszczą schorowanego ojca. „Orzeł” ujawnił się w Bielsku Podlaskim 20 kwietnia 1947 r. Decyzja ta okazała się o tyle słuszna, iż komuniści zwolnili Józefa Deniziaka.

„Orzeł” nie przerwał prowadzenia działalności niepodległościowej. Wciąż służył w oddziale „Wydry”, którego w sierpniu 1947 r. awansowano do stopnia podporucznika. Przeżył liczne boje i obławy – był świadkiem śmierci współtowarzyszy broni. W ręce komunistów wpadł 3 września 1947 r. Przeszedł krótkie, ale bardzo brutalne śledztwo. 27 października 1947 r. został skazany przez WSR w Białymstoku, sprawie przewodniczył sędzia ppor. Jan Płonka, na karę 8 lat więzienia. Wyrok odsiadywał w więzieniu w Płocku.

Wolność odzyskał 16 stycznia 1953 r., przez następne lata był prześladowany przez komunistyczną bezpiekę. Po roku 1989 zaangażował się w przywracanie pamięci o poległych towarzyszach broni. To dzięki jego staraniom odnaleziono w latach 90 mogiłę „Wydry” (ppor. Sosnowski zginął 16 października 1947 r.). „Orzeł” spowodował, iż grobem „Wydry” zaopiekowali się uczniowie Szkoły Podstawowej w Wyszonkach Kościelnych.

Major Lucjan Deniziak ostatnie lata życia poświęcił przywracaniu pamięci o poległych i pomordowanych współtowarzyszach broni. Mimo choroby nie rezygnował ze swej misji. Mógł liczyć na grono życzliwych ludzi, którzy wspierali jego działania. W tym miejscu należy wymienić oficerów i żołnierzy 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady WOT oraz mieszkającego w Lidzbarku Warmińskim Dariusza Warota.

22 listopada 2020 r. ten dzielny żołnierz i niezłomny patriota odszedł na wieczną wartę.” 



Post Narodowe Siły Zbrojne. 

Źródła: 

1. Michał Ostapiuk w artykule: https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/87640,Orzel-z-Pogotowia-Akcji-Specjalnej.html?fbclid=IwAR3cQ9uc-oIPNSK1kJ1DorLU8Hef7Kx_jaW3uiijuGQoaGluomg3E6C9NFY

2. Źródło zdjęcia: profil koleżanki z fb Alicja Klementyna Mańkowska

❗28 czerwca 1943 r. Niemcy dokonali pacyfikacji wsi Cisie pow. miński, w czasie której rozstrzelano 25 Polaków i 3 żydów.



❗28 czerwca 1943 r. Niemcy dokonali pacyfikacji wsi Cisie pow. miński, w czasie której rozstrzelano 25 Polaków i 3 żydów.


W miejscowości Cisie oraz w pobliskim Cegłowie gospodarze ukrywali żydów, którzy prawdopodobnie uciekli z transportu do obozu zagłady w Treblince.


W Cisiach gospodarz o nazwisku Kieliszczyk ukrywał u siebie Freję i Fatimę z ich dziećmi. Gdy tylko dostał ostrzeżenie o niebezpieczeństwie, przewiózł je do innej wsi. Miejsce schronienia zmieniła też dwuletnia Jabłonka, która ukrywała się u innego gospodarza. W Cegłowie, u Jana Wąsowicza, schronienie znalazło rodzeństwo Goldsteinów: Estera, Jojne i Mendel ukryli się nad obórką. Przebywał z nimi też Mosze z Cegłowa.


✔️Relacja świadka:


"W tragicznym dniu padał deszcz. Ludzie, zmęczeni po dorocznym odpuście na świętego Jana […], spali jeszcze, kiedy padły pierwsze strzały. Nim oprzytomnieli, podwórza gospodarstw zaroiły się niemieckimi żandarmami z Mińska Mazowieckiego i Mrozów. Oficerowie wyrywali mieszkańców ze snu i gromadzili ich na drodze. Mężczyźni, którzy mieli broń i wcześniej organizowali akcje dywersyjne, otworzyli ogień. Zostali jednak przez Niemców obezwładnieni".

-----------------------

Po skończonej akcji podpalono zabudowania w Cisiach, a tłum ludzi przepędzono do Cegłowa, na plac przy kościele. Tam wyselekcjonowano grupę osób, które miały zapłacić własnym życiem za udzielanie pomocy ludności żydowskiej. W czasie egzekucji oficer niemiecki Johan Szmidt powiedział do pozostałej grupy mieszkańców - "Kara, jaką ponoszą w tej chwili ci ludzie, to kara za łamanie zarządzeń niemieckich. Następnym razem - zginiecie wszyscy, a wasze domy zrównane zostaną z ziemią". 


Podczas gdy na zachodzie Europy za pomoc żydowi groziła co najwyżej konfiskata majątku lub aresztowanie, w Polsce takie przypadki były najczęściej z miejsca karane śmiercią. 


Zginęło wówczas 25 osób polskiego pochodzenia i prawdopodobnie 3 osoby wyznania mojżeszowego (Goldsteinowie). Część ofiar zginęła w Cisiach, a pozostali zostali zamordowani w Cegłowie. Aresztowany Wiesław Walczewski z Broszkowa został rozstrzelany na Pawiaku 9 stycznia 1944 r.

------------------------------------------------------

Ilu z tych, którzy dziś oskarżają lub współwinią Polaków o holocaust, byłoby w stanie zdobyć się na taką odwagę, gdyby sami stanęli przed podobnym wyborem…??!


W 1964 r. postawiono pomnik upamiętniający wydarzenia z 28 czerwca 1943 r. oraz harcerzy zamordowanych w 1939 r. (plac Anny Jagiellonki w Cegłowie). W pobliżu miejsca egzekucji dokonanej w Cegłowie - niedaleko stacji kolejowej - w 1981 r. wzniesiono krzyż.

Post Agnieszka Marciniuk. 

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion 

28 czerwca Ukraińcy zamordowali...

 


28 czerwca

- 1941 roku:

       We wsi Olganówka Nowa pow. Łuck grupa marszową Ukraińców OUN zamordowała 4 Polaków, mieszkańców Olganówki Starej: Annę Paszkiewicz lat 80, jej córkę Ewę Wilk lat 50, jej wnuczkę Genowefę Wilk lat 17 oraz wnuczka Czesława Wilk lat 6. Ofiary mordu pozwolili pochować dopiero 6 lipca, bez trumien, na poniemieckim cmentarzu.

       We wsi Posuchów pow. Brzeżany został zamordowany przez Ukraińców Polak, Zelmer Edward l. 21 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.). „W Posuchowie zamordowano w roku 1941 skrytobójczo następujących miejscowych Polaków: /.../ 4. Zemmer Edward lat 21, zamordowany 28 VI 1941 r. w Posuchowie”. (dr. Lucyna Kulińska: Preludium zbrodni..., jw.).  

- 1943 roku:

     We wsi Iwańczyce Nowe pow. Łuck Ukraińcy upowcy zamordowali 2 rodziny polskie liczące 11 osób: 2 starsze małżeństwa, rodziców z synem i jego 18-letnią żonę w ciąży Irenę Papowszek, którą torturowali przez 2 dni, oraz 2 małych dzieci (rodzeństwo ww. syna). Rodziny te wróciły do wsi po ucieczce do Łucka namówione przez znajomych Ukraińców do powrotu (Siemaszko..., s. 563).

      We wsi Metelno pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

      W miasteczku Mizocz pow. Zdołbunów zastrzelili 25-letnią Polkę, wdowę ze wsi Hurby.

      W kol. Świszczów pow. Dubno zamordowali co najmniej 13 Polaków, w tym 18-letnią dziewczynę.

      We wsi Tajkury pow. Zdołbunów zamordowali 37-letnią Polkę.

- 1944 roku:

      We wsi Balicze Podróżne pow. Żydaczów Ukraińcy banderowcy zamordowali 2 Polaków, rodziców ks. Jana Przytockiego ze Stanisławowa.

      We wsi Pohorce pow. Rudki obrabowali i spalili 3 gospodarstwa polskie oraz zamordowali 1 Polaka.

      W kol. Kolonia Polska pow. Leżajsk uprowadzili z kościoła i zamordowali w lesie w Cieplicach 41-letniego Polaka.

- 1946 roku:

      W mieście Przemyśl na cmentarzu znajduję się groby 7 żołnierzy WP poległych 28 czerwca 1946 roku w walce z UPA na terenie powiatu Przemyśl; są to: Kędziora Kazimierz ur. 1923, Kluczniak Florian ur. 1922, Kwestorz Franciszek ur. 1921, Naskręski Kazimierz ur. 1923, Rydziński Edmund ur. 1924, Ścibor Kazimierz ur. 1923, Wojciechowski Edmund ur. 1923. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).

      We wsi Silca pow. Przemyśl Ukraińcy upowcy zamordowali na drodze 6 Polaków, w tym 3 milicjantów.

W nocy z 28 na 29 czerwca

- 1943 roku:

     W kol. Dychta pow. Borszczów: „W nocy z 28 na 29.VI.1943, na kolonii Dychta, wieś Szuparka pow. Borszczów dokonano morderstwa na osobach Chyły Jana i jego żony Weroni8ki. Oboje narodowości polskiej. Pomordowani pozostawili dwoje nieletnich dzieci w wieku 2 i 5 lat. Morderstwa dokonali: Kyryluk Michał, Bodnarczuk Yeodozy, Borys Jan, Masyk Michał, wszyscy Ukraińcy z Szuparki. Uzbrojeni byli w karabiny. Mordercy udając policjantów ukr. zapukali do okna, każąc otworzyć drzwi. Chyła bez wahania otworzył. Do mieszkania wszedł Kyryluk z kb. kazał obojgu położyć się twarzą do ziemi, po czym oddał do Chyły 2, a do jego żony 3 strzały, kładąc oboje na miejscu trupem. Następnie zbrodniarze ograbili mieszkanie i udali się do wsi. Kyryluk został aresztowany”(AAN, AK, sygn. 203 /XV/ 9, k. 170 – 174). H. Komański i Sz. Siekierka nie wymieniają w tej wsi żadnego zabójstwa.

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

28 czerwca 1946r. zamordowany został w białostockim więzieniu UB, por. MARIAN PLUCIŃSKI ps. "MŚCISŁAW".

 


28 czerwca 1946r. zamordowany został w białostockim więzieniu UB, por. MARIAN PLUCIŃSKI ps. "MŚCISŁAW" W wojnie obronnej '39 był żołnierzem 33 szwadronu czołgów rozpoznawczych. Po dostaniu się do niewoli niemieckiej, uciekł i powrócił do Wilna. Działał w konspiracji ZWZ-AK..Był twórcą i dowódcą partyzanckiego oddziału samoobrony. Był oficerem 6-stej a potem 5 Wileńskiej Brygady AK, dowódcą kompanii specjalnej. Po zakończeniu wojny, podjął dalszą walkę z okupantem na ziemiach polskich, tym razem sowieckim - komunistycznym, wstępując do odtwarzanej przez mjr. ZYGMUNTA SZENDZIELARZA ps. "ŁUPASZKA" (dow. 5WBAK) 5 Wileńskiej Brygady AK, gdzie został dow. 4 szwadronu. Brał udział w wielu akcjach bojowych przeciwko "utrwalaczom władzy ludowej" NKWD/UB/MO. Z rozkazu mjr. "ŁUPASZKI" wiosną '46 udał się na mazowsze, celem zmobilizowania, "zamelinowanych" tam żołnierzy 4 szwadronu 5WBAK. W wyniku donosu konfidenta, został pojmany przez UB i przewieziony do więzienia w Białymstoku. Po kilkumiesięcznym "śledztwie" i torturach, wyrokiem stalinowskiego sądu, został zamordowany. Miejsce jego pochówku nie jest znane do dziś.




28 czerwca 1919r. w Pałacu Wersalskim państwa zwycięskiej koalicji podpisały Traktat Pokojowy z Niemcami - najważniejszy z układów kończących I wojnę światową.

 


28 czerwca 1919r. w Pałacu Wersalskim państwa zwycięskiej koalicji podpisały Traktat Pokojowy z Niemcami - najważniejszy z układów kończących I wojnę światową, w której zginęło około 9 mln żołnierzy, a około 20 mln zostało rannych; w imieniu Polski pod traktatem podpisy złożyli Roman Dmowski i Ignacy Paderewski.

28 czerwca 1956r W Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w trwające trzy dni walki uliczne, do ich stłumienia władze komunistyczne użyły wojska; śmierć poniosło co najmniej 58 osób, rannych zostało ok. 600.

 


28 czerwca 1956r W Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w trwające trzy dni walki uliczne, do ich stłumienia władze komunistyczne użyły wojska; śmierć poniosło co najmniej 58 osób, rannych zostało ok. 600. Do mordowania ludności Poznania komuniści skierowali: 359 czołgów, 31 dział pancernych, 36 transp. opancerzonych, 9983 żołnierzy. Protestujący weszli w posiadanie 250 sztuk broni, 1 rkm, dwa zdobyte czołgi, butelki z benzyną. Najmłodszą ofiarą komunistycznej zbrodni był 13-letni Roman Strzałkowski (zdj). Zginął od postrzału klatki piersiowej. Sowiecki bandyta, który krwawo stłumił poznański Czerwiec, gen. Armii Czerwonej Stanisław Popławski, miał do niedawna ulicę w Mińsku Mazowieckim, w ramach dekomunizacji obecnie Powstańców Warszawy.



28 czerwca 1956r. ok. godz. 18,30 powstańcy z Poznania zdobyli i wyzwolili obóz-więzienie NKWD w Mrowinie.

 


28 czerwca 1956r. ok. godz. 18,30 powstańcy z Poznania zdobyli i wyzwolili obóz-więzienie NKWD w Mrowinie, uwalniając z niego polskich więźniów politycznych, dla polskich więźniów politycznych, istniał od 1945 roku do 28 czerwca 1956 roku.

niedziela, 26 czerwca 2022

"Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy - Andrzej Duda. Mając na celu poprawę m.in. stosunków polsko-izraelskich 27 czerwca 2018 Sejm RP dokonał kolejnej nowelizacji ustawy, usuwając z niej przepisy dotyczące sankcji karnych, w tym kary pozbawienia wolności za przepisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy lub innych zbrodni przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodni wojennych.

 


"Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce"


 26 stycznia 2018 r. Partia Prawo i Sprawiedliwość dokonała nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ustawy o grobach i cmentarzach wojennych, ustawy o muzeach oraz ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary (Dz.U. z 2018 r. poz. 369). Wprowadziła ona karę pozbawienia wolności za przypisywanie narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy. Wywołało to silne głosy krytyki w Polsce oraz reperkusje międzynarodowe. Podnoszono, że nowe przepisy będą m.in. krępować dyskusję naukową na temat odpowiedzialności za zbrodnie Holocaustu, w tym w sprawie udziału Polaków w prześladowaniu i mordowaniu Żydów w okresie II wojny światowej. Protest wobec ustawy zgłosiły władze USA, Izraela i Ukrainy.

Rząd Mateusza Morawieckiego zorganizował międzynarodową kampanię informacyjną mającą na celu wykazywanie zasadności nowelizacji. 



Mając na celu poprawę m.in. stosunków polsko-izraelskich 27 czerwca 2018 Sejm RP dokonał kolejnej nowelizacji ustawy, usuwając z niej przepisy dotyczące sankcji karnych, w tym kary pozbawienia wolności za przepisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy lub innych zbrodni przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodni wojennych.


Jeszcze mnie nie odnaleziono... "Nie wyjdziemy z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię" - pan kpt. Władysław Łukasiuk "Młot"🇵🇱 młot na czerwonych! 27 czerwca 1949 r. z ręki podkomendnego zginął kpt. Władysław Łukasiuk "Młot".

 


Jeszcze mnie nie odnaleziono...

"Nie wyjdziemy z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię" - pan kpt. Władysław Łukasiuk "Młot"🇵🇱 młot na czerwonych!

✔ Jeden z wybitniejszych dowódców Żołnierzy Niezłomnych Podlasia - kpt. Władysław Łukasiuk "Młot" zginął we wsi Czaje-Wólka niespodziewanie 27 czerwca 1949 r. Zabójcą okazał się podkomendny "Młota", Czesław Dybowski "Rejtan”, motywem była prawdopodobnie zemsta.

Władysław Łukasiuk ur. 16 lutego 1906 r. we wsi Tokary. Po zakończeniu szkolnej edukacji powołany do wojska do 3 Pułku Strzelców Konnych, w którym uległ wypadkowi. Spowodowało to trwale kalectwo (usztywnienie nogi), które wykluczyło jego dalszą, wojskową karierę. Po ożenku zamieszkał w Mężeninie, w powiecie łosickim. Do wybuchu wojny był zastępcą wójta gminy Sarnaki. 

➡ Pracował dla polskiego wywiadu, rozpracowując komunistyczne, sowieckie jaczejki. Później wojna, konspiracja, ZWZ i AK, akcja związana ze zdobyciem części rakiety V-2, akcja "Burza" i dekonspiracja przed nadchodzącym ze wschodu rosyjskim okupantem.

➡ 4 października 1944 r. „Młot” będąc zagrożony aresztowaniem przez NKWD poszedł na stałe "do lasu” i taką datę jako początek partyzantki podawał w dokumentacji 5 i 6 Brygady Wileńskiej. 18 X 1946 r. "Młot” został mianowany dowódcą 6 Brygady Wileńskiej przez mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę". Przeprowadził mnóstwo akcji przeciwko UB, KBW, NKWD i MO. Był człowiekiem solidnym, odpowiedzialnym, mającym przy tym świetny instynkt partyzancki. Wyróżniała go mocno zarysowana osobowość i bardzo silny charakter. 



➡ Dbał o ludność, mieszkańców wiosek i miasteczek, która go przecież wspomagała mimo surowych kar ze strony komunistycznych władz, przez ponad 5 lat aż do swojej tragicznej śmierci. Jeszcze za życia stał się legendą, osobą niezwykle popularną wśród ludności Podlasia.

Po dramatycznej śmierci zwłoki "Młota" zostały pochowane w lesie Czartajówka k. miejsca tragedii. Półtora miesiąca później UB-cy z Bielska Podlaskiego wykopali zwłoki, prawdopodobnie zabrali do Białegostoku i ukryli w nieznanym do dnia dzisiejszego miejscu. 



PS. zdj.2 "Młot" i Józef Żwirko "Babicz", zdj.3 miejsce śmierci Pana kapitana

Cześć i Chwała Bohaterom❗🇵🇱

Post Romuald Rzeszutek. 

„Ciężko zapracowana” przez komunistów emerytura – dzisiaj nadal się znajdują tacy, którzy oddają głosy na spadkobierców morderców… ✔27 czerwca 2018, zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł na bydgoskiej „Łączce” - na cmentarzu komunalnym przy ul. Kcyńskiej, naszych Bohaterów a właściwie Ich szczątki potraktowane przez komunistów kulami, roztrzaskane czaszki, ciała ułożone jak padło…

 


„Ciężko zapracowana” przez komunistów emerytura – dzisiaj nadal się znajdują tacy, którzy oddają głosy na spadkobierców morderców…

✔27 czerwca 2018, zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł na bydgoskiej „Łączce” - na cmentarzu komunalnym przy ul. Kcyńskiej, naszych Bohaterów a właściwie Ich szczątki potraktowane przez komunistów kulami, roztrzaskane czaszki, ciała ułożone jak padło…

4 października 2018 roku zidentyfikowane szczątki nabrały Imion: to trójka żołnierzy AK Niezłomnych: 

    kpt. Tadeusz Ośko vel Wojciech Kossowski ps. „Sęp” (pierwowzór filmowej postaci Pułkownik Kwiatkowski). 

por. Ludwik Augustyniak ps. „Adam”/”Cygan” 


st. sierż. Florian Dutkiewicz ps. „Jawor”/”Wiktor”.

➡Wszyscy zostali skazani na karę śmierci przez czerwonych łajdaków z UB i zamordowani 26 listopada 1946 roku w Więzieniu Karno-Śledczym w Bydgoszczy.

PS zdj.1 z ekshumacji ŚZŻAK Okręg Bydgoszcz, zdj.2 „Sęp” (A/IPN), zdj.3 „Cygan” (A/IPN), zdj.4 „Jawor”

Cześć i Chwała Bohaterom❗🇵🇱

Post Romuald Rzeszutek. 

27 czerwca 1949 roku, w pobliżu miejscowości Czaje Wólka, w wieku 43 lat, zginął kpt. Władysław Łukasiuk "Młot". Nie poległ w walce z bronią w ręku, lecz padł zastrzelony przez swojego podkomendnego, Czesława Dybowskiego. Nawet dziś nie ma pewności co do przyczyny tragedii sprzed lat.

 


27 czerwca 1949 roku, w pobliżu miejscowości Czaje Wólka, w wieku 43 lat, zginął kpt. Władysław Łukasiuk "Młot". Nie poległ w walce z bronią w ręku, lecz padł zastrzelony przez swojego podkomendnego, Czesława Dybowskiego. Nawet dziś nie ma pewności co do przyczyny tragedii sprzed lat.

Chociaż urodzony 16 lutego 1906 roku w Tokarach Władysław Łukasiuk nie został zmobilizowany we Wrześniu 39', ze względu na kalectwo, którego nabawił się podczas upadku z konia, to w 1940 roku została zaprzysiężony jako żołnierz Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej.

Po akcji "Burza" jak wielu innych żołnierzy musiał ukrywać się przed NKWD, by uniknąć aresztowania. 

Podporządkowując się oddziałowi Armii Krajowej Obywatelskiej ppor. Teodora Śmiałowskiego „Szumnego”, został zastępcą komendanta i dowódcą pierwszego plutonu. 

W szeregach oddziału ppor. "Szumnego" "Młot" i jego żołnierze stoczyli wielu udanych bitew. W okolicach Ostrożan pokonali grupę operacyjna UB, KBW i NKWD, zaś 11 maja 1945 roku w Siemiatyczach uderzyli na stacjonującą tam kompanię 11 Pułku KBW.

Po śmierci ppor. Śmiałowskiego "Młot" dołączył do 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i od sierpnia 1945 roku działał z 1 szwadronem, dowodzonym przez por. Zygmunta Błażejewicza „Zygmunta”.

Sikory, Zalesie i w Miodusy Pokrzywne, to w okolicach tych wiosek walczono z czerwonym okupantem... We wszystkich bitwach udział brał Władysław Łukasiuk, który 14 sierpnia 1945 roku został awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny.

Po demobilizacji 5. WB AK nie opuścił pola walki, a w lutym 1946 roku oddział ponownie przeszedł pod rozkazy mjr. "Łupaszki" pod nazwą 6 Wileńskiej Brygady. Początkowo ppor. "Młot" był zastępcą ppor. Lucjana Minkiewicza, a po jego odejściu z oddziału przeją nad nim dowodzenie.

"Młot" był szanowany przez miejscową ludność ze względu na jego szacunek do każdego, a przede wszystkim za ich obronę przed komunistami i zwykłymi bandytami.  

Ppor. Łukasiuka doceniali i szanowali nie tylko cywilni mieszkańcy wiosek. Także dowództwo doceniało jego odwagę awansując go w październiku 1946 roku do stopnia porucznika zaś 11 listopada 1947 roku na stopień kapitana.

Nie mógł tylko liczyć na odrobinę szacunku po śmierci... ubowcy nie znali tego słowa, nie uczucia. Zwłoki kpt. "Młota" po półtora miesiąca, 13 sierpnia 1949 roku, zostały wydarte ziemi. Przewieziono je do Bielska Podlaskiego, gdzie dokonano obdukcji, stamtąd najprawdopodobniej przewieziono je do Białegostoku. Co zrobiono z ciałem? Gdzie je zakopano? Na te pytania do dziś nie ma odpowiedzi...


Zdjęcie znalezione w internecie

Post Kpt. Romuald Rajs,, Bury " i Wileńskie Brygady AK - NZW 

27 czerwca 1949 r, z rąk swojego żołnierza Czesława Dybowskiego we wsi Czaje-Wólka zginął jeden z najsłynniejszych partyzantów Podlasia - d-dca 6. Brygady Wileńskiej AK kpt. Władysław Łukasiuk "Młot"

 


"Dziś mogę śmiało powiedzieć, że był sprawiedliwym, choć surowym, ale tego wymagała sytuacja i warunki w jakich działał... Był też nieprzejednanym wrogiem wszystkiego, co zalatywało komuną i zdradą narodową." - fragm. wspomnień plut. Rajmunda Drozda "Mikrusa", żołnierza "Młota".

Jeden z najsłynniejszych partyzantów Podlasia - d-dca 6. Brygady Wileńskiej AK kpt. Władysław Łukasiuk "Młot" przyszedł na świat 16 lutego 1906 r. w Piekarach, niedaleko Wołkowyska.

W czasie niemieckiej okupacji wsławił się m.in. akcją "V" - przejęciem niemieckiej rakiety V-2 w Sarnakach. Później okupacja sowiecka, walki z NKWD i rodzimymi zdrajcami. Był jednym z najdzielniejszych żołnierzy służących pod rozkazami mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".

Śmierć przyszła niespodziewanie 27 czerwca 1949 r, z rąk swojego żołnierza Czesława Dybowskiego we wsi Czaje-Wólka. Powodem była prawdopodobnie osobista zemsta. Półtora miesiąca później podlascy UB-cy odnaleźli miejsce pochówku "Młota", ekshumowali ciało zagrzebując je w nieznanym miejscu.

Cześć i Chwała Bohaterom❗🇵🇱


Post Romuald Rzeszutek 

27 czerwca 1941 roku we wsi Milczyce w powiecie Gródek Jagielloński NKWD zamordowało 70 Polaków. Przyczyną tej tragedii była ukraińska prowokacja, którą zainspirował miejscowy sołtys. Sprowadził z Sądowej Wiszni oddział NKWD, po czym oskarżył miejscowych Polaków o strzelanie z wieży kościelnej do sowieckich czołgów. Jedną z ofiar był ksiądz Antoni Piróg.

 


27 czerwca 1941 roku we wsi Milczyce w powiecie Gródek Jagielloński NKWD zamordowało 70 Polaków. Przyczyną tej tragedii była ukraińska prowokacja, którą zainspirował miejscowy sołtys. Sprowadził z Sądowej Wiszni oddział NKWD, po czym oskarżył miejscowych Polaków o strzelanie z wieży kościelnej do sowieckich czołgów. Jedną z ofiar był ksiądz Antoni Piróg.

Wspomina ksiądz Józef Sondej:

"Żołnierze rozbiegli się po domach, wyciągnęli z kryjówek ludzi, mężczyzn i kobiety – około 180 osób zgromadzili przy kościele. Reszta ludzi zdołała umknąć. Wreszcie wpadli na plebanię. Proboszcz skrył się w piwnicy plebanii, wikary Antoni Piróg był na plebanii, W ostatniej chwili gospodyni krzyknęła do niego – Sowieci łapią ludzi, już idą na plebanię, niech ksiądz ucieka przez okno do sadu. Ksiądz wyskoczył, ale dom był już obstawiony przez wojsko. Żołnierz strzelił do księdza, trafił go w plecy, ksiądz upadł. Złapali go, związano mu ręce grubym sznurem i zaprowadzono pod kościół. Sowieci spośród 180 osób złapanych wypuścili połowę, a około 70 osób razem z księdzem rozstrzelali. Po wkroczeniu Niemców pochowano ich na placu opodal kościoła. Kiedy ks. Antoni leżał już w kościele na katafalku, jeden z niemieckich żołnierzy – widocznie katolik, dowiedziawszy się o wszystkim od ks. proboszcza, podszedł do katafalku i ze wzruszeniem ucałował obie ręce kapłana, który zginął dlatego, że był księdzem i Polakiem.” 

Na zdjęciu kościół pod wezwaniem świętej Katarzyny w Milczycach.

/Boguś Historia Polski Dzień Po Dniu

#Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #sowieckieZbrodnie #NKWD #SovietInvasion #ArmiaCzerwona #komunizm #NewerForget #RedArmy #JewishNKWD #Stalin #Beria #kler 

27 czerwca 1967 w Londynie zmarł pułkownik pilot Jerzy Bajan.

 


27 czerwca 1967 w Londynie zmarł pułkownik pilot Jerzy Bajan. W międzynarodowych zawodach Challenge 1934 wraz z mechanikiem Gustawem Pokrzywką zajął pierwsze miejsce. W czasie wojny służył w Polskich Siłach Powietrznych.

Z zasobów Narodowe Archiwum Cyfrowe

Post Mirek Szponar. 

27 czerwca 2007r. obradujący w Nowej Zelandii Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO podjął decyzję o zmianie tytułu wpisu pozostałości obozu koncentracyjnego Auschwitz na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, zmieniono też nazwę na Auschwitz-Birkenau - Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady.

 


27 czerwca 2007r. obradujący w Nowej Zelandii Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO podjął decyzję o zmianie tytułu wpisu pozostałości obozu koncentracyjnego Auschwitz na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dotychczasową nazwę "Obóz koncentracyjny Auschwitz" zastąpiono nazwą "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)". Nowe brzmienie, zaproponowane przez Polskę i Izrael, zostało przyjęte bez głosu sprzeciwu.

                                       ⬇️

https://m.niezalezna.pl/101227-10-lat-temu-zmieniono-wpis-o-auschwitz-na-liscie-unesco

                                       ⬇️

https://youtu.be/_krjicp9bBo


Zdj. Lotnicze Auschwitz l i Auschwitz ll (Birkenau) 13 września 1944 r.

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland

27 czerwca 1941r. niemieckie bataliony policyjne spaliły Wielką Synagogę w Białymstoku wraz z uwięzionymi w niej ok. 2 tys. polskich Żydów. Dozorca Józef Bartoszko uratował 30 Żydów.


 

27 czerwca 1941r. niemieckie bataliony policyjne spaliły Wielką Synagogę w Białymstoku wraz z uwięzionymi w niej ok. 2 tys. polskich Żydów. Heroiczną odwagą, narażając własne życie wykazał się dozorca Józef Bartoszko, który zakradł się od tyłu i otworzył małe okienko. Uratował 30 Żydów z niemieckiej zbrodni.



W Batalionie Policyjnym 309, który był narzędziem tej i innych zbrodni, służyli ochotnicy z Kolonii.

                                      ⬇️

https://www.m.pch24.pl/niemiecka-zbrodnia-i-bohaterstwo-polakow--bialystok-wspomina-rocznice-spalenia-synagogii,61221,i.html

27 czerwca Ukraińcy zamordowali...

 


27 czerwca

- 1941 roku:

      We wsi Mikulczyce pow. Gródek Jagielloński w wyniku prowokacji Ukraińców NKWD zamordowało około 70 Polaków, w tym ks. Antoniego Piroga. „27 czerwca 1941 roku doszło w Milczycach do tragedii. Jak przekazał ks. proboszcz Halwa, ks. Józef Adamczyk (kolega ks. Antoniego, jego następca w parafii Milczyce od 02.12.1941- 1945) i inni parafianie, sołtys – hołowa, jeszcze przed wkroczeniem wojsk niemieckich do Milczyc, sprowadził z Sądowej Wiszni oddział NKWD i oskarżył Polaków, że z wieży kościelnej strzelali do czołgów sowieckich. W odwecie za to NKWD urządziło pacyfikację ludności w Milczycach. W piątek 27 czerwca 1941 roku w porze obiadowej kilka czołgów sowieckich zatrzymało się we wsi, oprócz tego oddział wojska pogranicznego NKWD.” Jak dalej donosi w nr 36 (246) 2002 „ Niedziela Południowa” – dodatek do tygodnika katolickiego „Niedziela” publikując wspomnienie ks. Józefa Sondeja „Wspomnienie o śp. ks. Antonim Pirogu” prawdopodobnie, wg relacji proboszcza, na skutek insynuacji Ukraińców, bo cała wieś była polska, Sowieci zarzucali, że mieszkańcy wioski strzelali z wieży kościelnej do czołgów sowieckich. NKWD zaczęło represje. Żołnierze rozbiegli się po domach, wyciągnęli z kryjówek ludzi, mężczyzn i kobiety – około 180 osób zgromadzili przy kościele. Reszta ludzi zdołała umknąć. Wreszcie wpadli na plebanię. Proboszcz skrył się w piwnicy plebanii, wikary Antoni Piróg był na plebanii, W ostatniej chwili gospodyni krzyknęła do niego – Sowieci łapią ludzi, już idą na plebanię, niech ksiądz ucieka przez okno do sadu. Ksiądz wyskoczył, ale dom był już obstawiony przez wojsko. Żołnierz strzelił do księdza, trafił go w plecy, ksiądz upadł. Złapali go, związano mu ręce grubym sznurem i zaprowadzono pod kościół. Sowieci spośród 180 osób złapanych wypuścili połowę, a około 70 osób razem z księdzem rozstrzelali. Po wkroczeniu Niemców pochowano ich na placu opodal kościoła. Kiedy ks. Antoni leżał już w kościele na katafalku, jeden z niemieckich żołnierzy – widocznie katolik, dowiedziawszy się o wszystkim od ks. proboszcza, podszedł do katafalku i ze wzruszeniem ucałował obie ręce kapłana, który zginął dlatego, że był księdzem i Polakiem.” (Eugeniusz Szewczuk: „Męczennik za wiarę – ksiądz Antoni Piróg”, w: Kresowy Serwis Informacyjny nr 11 z listopada 2015).

      W kolonii Olganówka Stara Ukraińcy, grupa marszowa OUN zamordowała Polkę (lat 35) oraz jej małe dziecko.

      We wsi Ryków pow. Złoczów na podstawie fałszywego donosu Ukraińców NKWD aresztowała proboszcza ks. Jana Szewczyka, którego zamordowała 2 lub 3 lipca, razem z 5 innymi Polakami.

      We wsi Miżyniec pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

- 1943 roku:

      We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów policjanci ukraińscy po torturach zamordowali 2 Polaków. 

      W kol. Wasylówka pow. Łuck w obronie przed upowcami zginął 1 Polak. 

- 1944 roku:

      We wsi Dobcza pow. Jarosław Ukraińcy upowcy zamordowali 3 Polaków.

      We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów uprowadzili i zamordowali w lesie 5 Polaków.

      We wsi Stańków pow. Stryj zastrzelili 1 Polaka.

- 1946 roku:

      W lasach Brylińce – Koniusza pow. Przemyśl w zasadzce UPA zabiła 26 żołnierzy WP.

      We wsi Dobra Szlachecka pow. Sanok Ukraińcy upowcy zamordowali 4 Polaków.

      W mieście Przemyśl na cmentarzu znajduję się groby 3 żołnierzy WP poległych 27 czerwca 1946 roku w walce z UPA na terenie powiatu Przemyśl; są to: Łobocz Michał ur. 1923, Janiszewski Antoni ur. 1924, Marecki Ludwik ur. 1923 r. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).  

- 1947 roku:

       We wsi Dzików Stary pow. Lubaczów Ukraińcy banderowcy zamordowali 2 Polaków: matkę, którą powiesili na żurawie studziennym oraz jej syna.

W nocy z 27 na 28 czerwca:

- 1944 roku:

       We wsi Gaik pow. Brzeżany: „27/28.06.1944 r. zostali zam. Dziadosz Józef l. 15; Dziadosz Stanisława l. 18.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.). 

- 1946 roku:

       We wsi Łabowa pow. Nowy Sącz Ukraińcy upowcy zamordowali 2 Polaków.

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

27 czerwca 1908r. w Dyneburgu urodził się Władysław Raginis, kapitan Korpusu Ochrony Pogranicza, w czasie kampanii 1939 r. bohaterski dowódca odcinka Wizna.

 


27 czerwca 1908r. w Dyneburgu urodził się Władysław Raginis, kapitan Korpusu Ochrony Pogranicza, w czasie kampanii 1939 r. bohaterski dowódca odcinka Wizna, na którym żołnierze Wojska Polskiego stawiali opór wielokrotnie silniejszym jednostkom niemieckim; kpt. Raginis poległ 10 września 1939 r. na Górze Strękowej koło Wizny. Dowodząc 360 żołnierzami, zatrzymał do 10 września natarcie 42 tys. żołnierzy wroga.

W momencie śmierci miał 31 lat. 



Ostatnie zdjęcie, mural upamiętniający w Wiźnie. 

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion #Wizna #ObronaWizny

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #StratyWojenne #NiemieckieZbrodnie #DeutscheVerbrechen #GermanCrimes #WW2 #WorldWarTwo #ReparationsForPoland #Wizna #ObronaWizny

27 czerwca 1978r.z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartował "Sojuz 30", na jego pokładzie znajdował się mjr Mirosław Hermaszewski – pierwszy i jedyny jak dotąd Polak w kosmosie.

 


27 czerwca 1978r. o godzinie 17:27 czasu warszawskiego, z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie wystartował "Sojuz 30", na jego pokładzie znajdował się mjr Mirosław Hermaszewski – pierwszy i jedyny jak dotąd Polak w kosmosie.

                                     ⬇️

https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/874685,Miroslaw-Hermaszewski-–-pierwszy-Polak-w-kosmosie




 Zdj. 1. Dwie godziny przed startem statku kosmicznego Sojuz 30. Nz. dowódca statku Piotr Iljicz Klimuk (od lewej) oraz polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski (od prawej) foto: PAP/Tadeusz Zagoździński