poniedziałek, 11 czerwca 2018

14 czerwca podróżni usłyszą na dworcach o rocznicy pierwszego transportu Polaków do Auschwitz

Podróżni usłyszą komunikat ma dworcach kolejowych w Tarnowie, skąd wyjechał pierwszy transport, Krakowie Płaszowie i Krakowie Głównym, przez które przejeżdżał, oraz Oświęcimiu, dokąd zmierzał, a także w Gdańsku i Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Szczecinie, Wrocławiu oraz na trzech dworcach warszawskich – Wschodnim, Centralnym i Zachodnim - poinformowała Gabriela Juszczuk z PKP Polskie Linie Kolejowe.
Komunikat zostanie wygłoszony między godziną 11 i 12. Przypomni on, że 14 czerwca 1940 r. "do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz niemiecki okupant deportował 728 Polaków - głównie młodych ludzi: harcerzy, studentów, członków podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierzy kampanii wrześniowych 1939 r.”.
„Pociąg z Polakami wyjechał z Tarnowa w godzinach porannych. Podczas postoju na dworcu w Krakowie więźniowie usłyszeli z megafonów informację o zajęciu Paryża przez armię niemiecką. Data 14 czerwca 1940 r. - dzień deportacji pierwszych Polaków do KL Auschwitz – uznawany jest za początek funkcjonowania tego największego niemieckiego obozu zagłady” – poinformuje komunikat.
Z megafonów przypomniane zostanie, że do KL Auschwitz Niemcy deportowali ok. 150 tys. Polaków, z czego śmierć poniosła ok. 75 tys. „Polacy stanowili drugą co do wielkości liczbę ofiar. Nigdy nie wolno o tym zapomnieć, tak jak i o pozostałych ofiarach KL Auschwitz: Żydach, jeńcach sowieckich, Romach i innych. Cześć ich pamięci!” – głosi komunikat.
W komunikacie znajdzie się także przypomnienie, że 14 czerwca, na wniosek byłych więźniów i ich rodzin, zrzeszonych w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Rodzin Oświęcimskich, przypada ustanowiony przez Sejm Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
Główne uroczystości rocznicowe zainauguruje 14 czerwca msza św. w Centrum św. Maksymiliana w podoświęcimskich Harmężach. W Miejscu Pamięci Auschwitz uczestnicy złożą hołd ofiarom przed Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11. Niemcy w tym miejscu rozstrzelali podczas wojny wiele tysięcy osób, głównie Polaków. Złożą także kwiaty przed tablicą upamiętniającą więźniów z pierwszego transportu, wmurowaną na budynku nieopodal obozu. W jego podziemiach Niemcy osadzili Polaków, gdyż obóz nie był jeszcze gotowy. W bloku 11 w byłym obozie Auschwitz I otwarta zostanie stała wystawa poświęcona obozowemu ruchowi oporu.
Niemcy założyli obóz, aby więzić w nim Polaków. Dwa lata później powstał Auschwitz II-Birkenau, który stał się miejscem zagłady Żydów. Kompleks obozowy uzupełniała sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

Źródło IPN i (PAP) 

11 czerwca 1943r Reichsführer SS Heinrich Himmler zarządził likwidację wszystkich gett na terenie okupywanej Polski.

                     Reichsführer SS Heinrich         Himmler

  Obwieszczenie z getta Warszawskiego o tzw. przesiedleniu na wschód.

Ostateczne rozwiązanie kwestii getta warszawskiego nastąpiło 16 maja 1943 roku. Tylko nieliczni nie wpadali w ręce SS-manów, ukrywani przez polskie rodziny.

O pomoc do aliantów apelowały wówczas władze podziemia. Delegat Jankowski alarmował rząd w Londynie i aliantów o tym, co dzieje się w stolicy. Na znak protestu wobec bierności państw sojuszniczych, Szmul Zygielbojm, przedstawiciel Bundu w Radzie Narodowej Rzeczpospolitej w Londynie, popełnił samobójstwo.

Po likwidacji getta warszawskiego,
Reichsführer SS Heinrich Himmler zarządził likwidację wszystkich gett na terenie okupywanej Polski. Jako pierwsze likwidacji miało podlec getto lwowskie.

Dnia 2 sierpnia w Treblince, największym po Oświęcimiu miejscu kaźni Żydów, wybuchł bunt więźniów. Na jego czele staną Leichert, były kapitan Wojska Polskiego. Części więźniów udało się zbiec do okolicznościowych lasów.

W dwa tygodnie później w Białymstoku wybuchło kolejne powstanie żydowskie po tym jak oddziały SS przystąpiły do jego likwidacji. Na czele powstania białostockiego stanął M. Tennenbaum, jednak Niemcy już po kilku dniach opanowali sytuację i zabili powstańców.

14 października wybuchł bunt więźniów w Sobiborze pod wodzą byłego radzieckiego oficera A. Pieczerskiego. Więźniom udało się opanować magazyn broni, zabili nawet dwunastu SS-manów i 300-osobową grupą sforsowali ogrodzenie z drutu kolczastego. Większość uczestników został jednak złapana w okolicznych lasach przez policję i SS.

W ramach akcji "Erntefest" ("Dożynki") Niemcy dnia 3 listopada 1943 roku dokonali masowego mordu na 18 tysiącach Żydów w Majdanku.

OBAWY KOGO PRZED UJAWNIENIEM PRAWDY KTO DOKONAŁ ZBRODNI I JAKA BYŁA JEJ SKALA

http://www.radiomaryja.pl/informacje/nasz-temat-zakaz-dot-ekshumacji-na-wolyniu-jest-zwiazany-z-obawami-przed-ujawnieniem-prawdy-kto-dokonal-zbrodni-i-jaka-byla-jej-skala/


[NASZ TEMAT] „ZAKAZ DOT. EKSHUMACJI NA WOŁYNIU JEST ZWIĄZANY Z OBAWAMI PRZED UJAWNIENIEM PRAWDY KTO DOKONAŁ ZBRODNI I JAKA BYŁA JEJ SKALA”

Zakaz dotyczący ekshumacji na Wołyniu – i nie tylko – jest związany z obawami przed ujawnieniem prawdy kto dokonał zbrodni i jaka była jej skala – mówił prof. Mieczysław Ryba w rozmowie z TV Trwam. Prof. Włodzimierz Osadczy wskazał z kolei, że osiągnęliśmy razem szczyt barbarzyństwa, z jednej strony strona ukraińska jako państwo, które bezpośrednio odpowiada za to, co dzieje się na jej terenie, z drugiej strony Polska, która odpowiada za los i pamięć swoich ofiar. Minęło 75 lat od zbrodni ludobójstwa, a w kwestii upamiętnienia Polaków na Ukrainie mamy regres.

Wiesz, jak oni nienawidzą Niemców


piątek, 8 czerwca 2018

Pierwszy transport do KL Auschwitz.

                        14 czerwca 1940 roku z Tarnowa wyruszył pierwszy transport więźniów do KL Auschwitz. W przeddzień owego najsłynniejszego transportu "oświęcimskiego", wywołano z cel więźniów z przygotowanej listy. Według A. Pietrzykowej, w godzinach popołudniowych 13 czerwca, więźniów z tarnowskiego więzienia w samochodach ciężarowych przewieziono do budynku łaźni (b. żydowskiej), w celu dezynfekcji i kąpieli. Trwało to całą noc, gdyż dopiero o świcie następnego dnia pod eskortą policji przeprowadzono więźniów wyludnionymi o tej porze ulicami miasta. "Ponury ten pochód więźniów przesunął się z placu Pod Dębem, ulicą Wałową, Krakowską na rampę kolejową, gdzie w pośpiechu wtłoczono ich do uprzednio przygotowanych wagonów". Jeden z uczestników tego transportu Jerzy Bielecki, wspominał (cyt. za A. Pietrzykowa)

taka_h_18b
Dzień wyjazdu z Tarnowa do obozu był słoneczny, upalny. Szliśmy czwórkami pod eskortą SS-manów w kierunku torów. Tarnowianie mieli zakaz wychodzenia z domów. Nie wiedzieliśmy, gdzie jedziemy - wspomina Eugeniusz Niedojadło - tarnowianin:
 "Pochód wił się wśród ulic jak długi wąż - robił przy tym nieodparte wrażenie gnanego do rzeźni stada (nawiasem mówiąc na dwu zachowanych fotografiach więźniowie nie robią takiego wrażenia, przyp. Stanisław Potępy). Krzyki żandarmów przycichły, lecz nie ustały. Szliśmy poważni i przygnębieni. Byli wśród Nas miejscowi tarnowianie - im chyba było najtrudniej. Choć trasa naszego marszu wciąż była pusta... mimo to gdzieniegdzie w oknach dało się dostrzec ukryte za firankami twarze. Spłoszone znikały szybko, aby za chwilę znów się ukazać. To oszołomione terrorem miasto w dwójnasób przeżywało wyjazd tak ogromnego transportu... W pewnym momencie, rzucona niewidzialną ręką, wiązanka czerwonych kwiatów, zdeptana wściekle butem idącego żandarma. Tak żegnał swoich więźniów poczciwy Tarnów: cicho... tajemnie... serdecznie".

taka_h_18c
Istnieje jednak pewna do końca nie rozstrzygnięta zagadka. Z tarnowskiego więzienia wyszło 753 osoby, ale do KL Auschwitz dotarło 728 osób. A. Pietrzykowej tylko w części udało się ją rozwikłać: "W ewidencji więziennej zaś pod datą 13.VI 1840 roku został odnotowany transport jako "transport Auschwitz 753 osoby G (Gestapo)". Do KL Auschwitz jednak przybyło 728 więźniów, a nazwiska ich zastąpili SS-mani numerami od 31 do 758, bowiem numery od 1 do 30 otrzymali sprowadzeni tam wcześniej niemieccy kryminaliści z obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, którzy stanowili pierwszą kadrę więźniów funkcyjnych nazywanych "kapo". Numer obozowy 31, otwierający rejestr więźniów politycznych KL Auschwitz otrzymał Stanisław Ryniak przywieziony do Tarnowa 7 maja wraz z osiemnastoma więźniami z Jarosławia, a numerem 758, zamykającym pierwszy transport, oznaczono Ignacego Płachtę z Łodzi, którego Gestapo aresztowało w Zagórzu 1 lutego 1940 roku pod zarzutem próby ucieczki na Węgry i osadziło w więzieniu w Sanoku, a następnie w Jarosławiu, gdzie przebywał do 9 maja.

taka_h_18d
Spośród 25 więźniów, brakujących do liczby 753 wyprowadzonych 13 czerwca z tarnowskiego więzienia do łaźni, jedynie o jednym wiadomo na pewno, że został zwolniony na rampie kolejowej, tuż przed załadowaniem do pociągu. Natomiast losu pozostałych 24 nie udało się ustalić, chociaż relacje b. więźniów: J. Stojakowskiego, E. Geisslera i W. Piłata, jakoby grupa więźniów ze Stalowej Woli przywieziona w pierwszym transporcie do KL Auschwitz została jeszcze w tym samym dniu odstawiona do Tarnowa, zdaje się potwierdzać widniejący w dziennej księdze więźniów pod datą 15.VI. 1940 roku zapis: "transport St. Wola 24 osoby." Pozostaje tylko pytanie, dlaczego wycofano tę grupę, o ile to o tych ludzi chodzi.

Pomnik I Transportu_m
"Przybyłych do KL Auschwitz pierwszych więźniów - jak pisze w swoich wspomnieniach Eugeniusz Niedojadło, więzień KL Auschwitz nr 213 - komendant obozu Fritsch przywitał słowami: "Zdrowi i młodzi mają tu prawo żyć nie dłużej niż trzy miesiące ... Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin..." Mimo tak jawnie przedstawionego wyroku co do przyszłości przybyłych tarnowskim transportem więźniów, nie załamali się oni, wykazując do końca krótkich zresztą, czy dłuższych dni swego życia, postawę godną prawdziwego człowieka. Przeżyło około dwustu z Pierwszego Transportu. Plac przed łaźnią w Tarnowie nosi dziś nazwę Więźniów KL Auschwitz. W 1975 roku stanął na nim pomnik upamiętniający to tragiczne wydarzenie, projektu tarnowskiego architekta Otto Schiera. Tarnowianin Eugeniusz Niedojadło spędził w KL Auschwitz-Birkenau niemal pięć lat. Dostał się do niemieckiego obozu zagłady wraz z pierwszym transportem więźniów politycznych. Wcześniej był aresztowany i przebywał w tarnowskim więzieniu od maja 1940.


taka_h_18f
Pan Eugeniusz Niedojadło poznał w obozie ojca Maksymiliana Kolbe. - Poszedłem do niego w dniu dla mnie tragicznym, kiedy za ucieczkę zabitych zostało 12 więźniów, w tym kilku moich przyjaciół. Usłyszałem wówczas od niego jedno ważne zdanie "Człowieku, nie wolno nienawidzić".

taka_h_18g
Jak podkreśla Eugeniusz Niedojadło tarnowianie, którzy przybyli pierwszym transportem do obozu trzymali się razem. Wspólnie z rzeszowiakami tworzyli silną grupę, dzielili się żywnością, załatwiali lekarstwa. On i koledzy sprzątali w pokojach żołnierzy niemieckich. W obozie byli w ruchu, organizowali ucieczki, kontakty z rodzinami. Jego zdaniem tylko dzięki cudowi i solidarności ludzkiej ocalał.
Ucieczka z marszu śmierci (tekst z Dziennika Polskiego).
 Pod koniec 1944 roku, w obliczu zbliżającej się do KL Auschwitz ofensywy Armii Czerwonej, władze obozowe przystąpiły do zacierania śladów swych zbrodni. Niszczono dokumenty, niektóre obiekty rozebrano, inne spalono lub wysadzono w powietrze. W połowie stycznia 1945 roku wydano rozkaz ostatecznej ewakuacji i likwidacji obozu.
 Od 17 do 21 stycznia 1945 roku wyprowadzono z KL Auschwitz i jego podobozów około 56 tysięcy więźniów i więźniarek w pieszych kolumnach ewakuacyjnych, konwojowanych przez silnie uzbrojonych esesmanów. Wielu więźniów straciło życie podczas tej tragicznej ewakuacji, nazywanej marszem śmierci. Kolumny szły wtedy, przy kilkunastostopniowym mrozie, w kierunku Gliwic. Wędrówka nazywała się marszem śmierci, gdyż więźniowie byli krańcowo wycieńczeni. Ci, którzy nie byli w stanie dalej maszerować, byli rozstrzeliwani.
 Więźniowie zbliżali się właśnie do Żor, gdy tarnowianin postanowił spróbować ucieczki. Było to 18 stycznia, na kilka dni przed wyzwoleniem KL Auschwitz przez Armię Czerwoną. Kolumna więźniów dotarła właśnie do lasów w okolicach Knurowa. Był wieczór. W tym czasie drogę przemierzali także cywilni uciekinierzy niemieccy, którzy uciekali przed zbliżającym się frontem. Eugeniusz Niedojadło poprosił konwojenta, aby mógł się na chwilę oddalić w celu załatwienia potrzeby osobistej i ... wykorzystał chwilowe zamieszanie.
 W ciągu paru sekund oddalił się w przebraniu kobiety wiejskiej. Zmieszał się z kolumną cywilów niemieckich, z jednym kocem na głowie jako chustą a drugim opasanym w formie spódnicy. - Znałem już wtedy dobrze język niemiecki, więc sobie mogłem pozwolić na taką formę ucieczki - wspomina Eugeniusz Niedojadło. Następnie na terenach niemieckich ukrywał się samotnie. Próbował schronienia u polskiej rodziny, która poradziła mu, aby schronił się w okolicznym stogu siana. Tu przynosili mu jedzenie. Tarnowianin ukrywał się zresztą w stogu wraz z kolegą obozowym, którego napotkał w czasie ucieczki. W sianie przesiedzieli w ten sposób w styczniu prawie równy tydzień. - Otuleni, we dwójkę w tym stogu siana przesiedzieliśmy w sumie sześć dni - wspomina dziś tarnowski "oświęcimiak". - W końcu usłyszeliśmy odgłosy strzelania i wtedy było już wiadomo, że Rosjanie są na miejscu. Gdy wyszliśmy z naszej kryjówki, Rosjanie zażądali od nas dokumentów. Wtedy pokazałem swój numer obozowy, który miałem na ręce. To były moje dokumenty...
 Eugeniusz Niedojadło spisywał skrupulatnie swoje wspomnienia "oświęcimskie". Zebrało się tego w sumie około 160 stron maszynopisu. Obecnie były "oświęcimiak" ma już gotową publikację książkową o tamtych trudnych latach w jego życiu, która ukaże się najprawdopodobniej w kolejną rocznicę wyruszenia z Tarnowa pierwszego transportu.
 źródło: Tarnów. Wielki Przewodnik - Zawale, pod redakcją Stanisława Potępy
 Tekst i zdjęcia ze strony: www.tarnow.pl
      Link do materiału o pierwszym transporcie
więźniów do KL.Auschwitz.               https://youtu.be/4PQ5zDkGReY.




10 czerwca 1942 r., ok. 50 więźniów z karnej kompanii, którym groziło rozstrzelanie, podjęło próbę ucieczki z niemieckiego obozu Auschwitz.

Późną wiosną 1942 r. w obozie zaczęły nasilać się egzekucje. Ofiarami byli m.in. członkowie stworzonego w obozie przez rtm. Witolda Pileckiego konspiracyjnego Związku Organizacji Wojskowej. Jednym z pierwszych rozstrzelanych był por. Włodzimierz Makaliński, który trafił do karnej kompanii 27 maja 1942 r. w grupie ok. Czterystu młodych Polaków deportowanych do Auschwitz z okolic Warszawy i Krakowa w latach 1940-1941.
Oficer wraz z kilkoma więźniami zostali rozstrzelani 4 czerwca 1942 r. Dwa dni później odbyła się kolejna egzekucja w karnej kompanii.
Pozostali zdawali sobie sprawę z tego, że zginą w wyniku morderczych warunków w niej (karnej kompanii - PAP) panujących lub zostaną rozstrzelani, a więc nie mają żadnych szans na przeżycie. Wśród skazanych na zagładę byli członkowie tajnej siatki rtm. Pileckiego: Stanisław Maringe, Jerzy Poraziński, kpt. Tadeusz Chrościcki i jego syn Tadeusz
 W czasie obiadu przywożący kotły ostrzegli nas, że Makaliński i inni nie wrócili, a na drugi dzień jest wyznaczona nowa grupa pięćdziesięciu na „badanie”. Wtedy już nie wahaliśmy się i rozpuściliśmy wiadomość, że ucieczka ma się zacząć w momencie, gdy kapo zagwiżdże na koniec pracy.

 9 czerwca Pilecki otrzymał przekazaną konspiracyjnie informację od Jerzego Porazińskiego.
Zawiadamiam Ciebie, że ponieważ wkrótce musimy stać się obłoczkami już tylko, więc próbujemy szczęścia jutro w czasie pracy. Szans mamy mało - pożegnaj kiedyś, jeśli będziesz mógł i żył jeszcze na ziemi, rodzinę moją i powiedz, jeśli umrę, że zginąłem w walce
— napisał w niej.
Więźniowie opracowali plan: ucieczka miała nastąpić 10 czerwca po sygnale obwieszczającym koniec pracy przy kopaniu rowu melioracyjnego w Birkenau i powrót do obozu.
Wskutek nieporozumienia ucieczka udała się połowicznie. W wyniku ulewnego deszczu szef karnej kompanii esesman Otto Moll, późniejszy komendant krematoriów w Auschwitz II-Birkenau, ogłosił koniec pracy wcześniej. Gwizd wprowadził zamieszanie wśród więźniów. Ok. 50 zaczęło uciekać. Niemcy otworzyli ogień. Zabili 13 więźniów. Kilkunastu zawrócili kapo.W pościgu zatrzymano dwóch: Tadeusza Pejsika i Henryka Pajączkowskiego. Osadzono ich potem w bunkrze bloku 11.
Spośród więźniów, którzy podjęli ucieczkę, na wolność wydostało się dziewięciu: August Kowalczyk, Jerzy Łachecki, Zenon Piernikowski, Aleksander Buczyński, Jan Laskowski, Józef Traczyk, Tadeusz Chróścicki junior, Józef Pamrow i Eugeniusz Stoczewski.
Pozostałych zapędzono do obozu Auschwitz. Następnego dnia Niemcy w odwecie rozstrzelali 20 i zgładzili w komorze gazowej 320 więźniów z karnej kompanii.
Z obozu ocalał przez tą ucieczkę wybitny powojenny aktor August Kowalczyk który w spisanych wspomnieniach pt.,,Refren kolczastego drutu'' pisał :
"Biegniemy... Zaczynam zaplanowany wcześniej striptease... Przede wszystkim buty... Jeden but, w lewo, w krzaki... drugi but, w prawo, w krzaki (...) SS-man załadował, zarepetował, a ja siedziałem pod krzakiem. Musiał mnie jednak zauważyć, złożył się do strzału w moim kierunku... I w tym momencie został chyba pobity rekord świata na sześćdziesiąt metrów, bo "przefrunąłem" ten dystans, nie przeskoczyłem. Strzelił raz... drugi... Całuj psa w nos. Wpadłem w krzaki. Krzaki się skończyły... Stare Koryto Wisły... Stojąca, bagienna woda...W bagnie zgubiłem jeden pantofel, wyrzuciłem drugi. Zarośla się skończyły... Biegnę boso, ścierniskiem po wyciętej wiklinie (...) Wał wiślany... W dole Wisła... Wchodzę do wody... Do połowy płytko, dalej głębia... Spłynąłem jakieś sto metrów w dół... (...)Pod lasem łąka, na łące gospodarz, kosi trawę. Zanim zdążyłem coś powiedzieć, on pierwszy: - To pon ucieko z Oświęcimia (...)". Video .
https://youtu.be/UxxVHlveA2g

10 czerwca 1943 r. w odwet za ukrywanie Żydów naziści -Niemcy dokonali krwawej egzekucji we wsi Hucisko k. Głogowa Małop., woj. rzeszowskie.



#Polisholocaust #GermanDeathCamps 
W odwecie za pomoc udzieloną Żydom niemiecka żandarmeria spacyfikowała wieś Hucisko (powiat rzeszowski), mordując 21 osób (mieszkańców Huciska oraz sąsiedniej wsi Przewrotne).

Nie jest to Kirkut - wtedy znalazłoby się 100M PLN na renowację zabytku kultury

75% komendantów Niemieckich Obozów Śmierci i 80% podwładnych Eichmanna pochodziło z Austrii.


Brytyjska obłudna parada zwycięstwa z wyłączeniem najbardziej dla zwycięstwa zasłużonych


Kto te wszystkie wampiry osłaniał tyle lat przed osinowym kołkiem?


poniedziałek, 4 czerwca 2018

"Szary" o pogromie . RAPORT SZAREGO O POGROMIE W KIELCACH NKWDOWSKA PROWOKACJA W KIELCACH - CZYLI TO, CO NAPRAWDĘ STAŁO SIĘ W KIELCACH? (AUTORYZOWANA RELACJA „SZAREGO")

-W 51 rocznicę rozbicia więzienia w Kielcach przez zgrupowanie „Szarego" opowiedział pan w Kościele Garnizonowym w Kielcach a potem powtórzył pod więzieniem, że te mordy Żydów w Kielcach to była żydowska prowokacja? Czy ma pan na to dowody?
Szary: - Ja w 1946 roku miałem do swej dyspozycji wywiad i kontrwywiad „Polski Podziemnej" działający na moim terenie i daleko przed tą prowokacją otrzymywałem meldunki, że Żydzi z UB kieleckiego coś knują.

-Powiedział pan Żydzi z UB kieleckiego, czy nie było w kieleckiem UB Polaków? 
-Na stanowiskach w Kielcach i w ogóle w całym UB byli Żydzi w bolszewickich szynelach, sami Żydzi. Dlatego „Ogień" z Podhala, który przystał do UB, gdy połapał się że UB i PPR to są sami Żydzi, zabrał swoich ludzi i poszedł w las.

-Wracając do kieleckich wypadków? Wolno mi się domyślać, że otrzymywał pan meldunki jako komendant...?
-Mieliśmy w Wojsku Polskim, także w UB swoich ludzi, ci alarmowali nas, że Żydzi NKWD i Żydzi z UB coś knują. Cały mój teren poddałem ścisłej inwigilacji. Nie spuszczaliśmy z oka kieleckiego budynku Urzędu Bezpieczeństwa ani jego pracowników. Przy okazji wyszło, że tych kilka tak nagłaśnianych mordów Żydów powracających z ZSRR do Polski, którymi obarczono „Polskę Podziemną", to była robota żydowskiego UB pod nadzorem żydowskiego NKWD; to dało mi do myślenia. Wzmogłem środki bezpieczeństwa na swoim terenie. Okazało się, że Żydzi z UB sami mordowali swoich, tylko dlaczego? Na to pytanie nie potrafiłem sobie wówczas odpowiedzieć, przynajmniej do pewnego czasu. Żydzi z UB poprzebierani za żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, zatrzymali pociąg i wyrzucali z niego Żydów, cała wina za te mordy spadała na nas. Dokładnie zbadałem sprawę, okazało się, ani AK ani NSZ, ani nikt z polskiego podziemia nie miał z tymi mordami nic do czynienia.

„ŻYDZI SZASTALI PIENIĘDZMI”
Płk Szary: 
- Na podstawie otrzymywanych informacji wyrobiłem sobie pewien obraz o Żydach mieszkających w Kielcach; gdy polska ludność była ubogą, ledwie wiązała koniec z końcem, Żydzi „szastali pieniędzmi", mieli ich tyle, że mogli za nie kupić całe Kielce, dolary, funty, złoto; zdobyliśmy informację, że to UB kieleckie, poprzez swoich ludzi, rozpuszcza wieści, że „Żydzi wracają z ZSRR do Polski" po to, żeby odebrać swoje przedwojenne majątki, żeby „Polaków zamienić w parobków", itd.
Po jakimś czasie, ci sami agenci żydowskiego UB roznosili po Kielcach i w terenie ulotki, że „Żydzi złapali polskie dziecko i zamordowali je na macę". Miejscowa ludność w to święcie wierzyła, i pomstowała na Żydów. Czułem instynktownie, że coś wisi w powietrzu, coś groźnego, coś, czemu nie jestem w stanie przeciwdziałać; UB żydowskie w Kielcach podgrzewało atmosferę nienawiści! Tylko w jakim celu?

RABIN Z PARYŻA PRZYJEŻDŻA DO KIELC
Płk Szary: 
- Na dwa, może trzy dni przed masakrą Żydów w Kielcach otrzymałem od naszego człowieka z Wojska Polskiego zaskakujący meldunek; otóż, na lotnisku wojskowym w Warszawie załadowano do kukuruźnika „niezwykle ważnego rabina z Paryża" i pilot otrzymał rozkaz dostarczenia go na polowe lotnisko radzieckie, które znajdowało się pod Kielcami, w MASŁOWIE; polskiemu pilotowi widocznie się ten ważny rabin z Paryża nie spodobał, bo zrobił kilka beczek, i ten ważny rabin z Paryża ze strachu zwymiotował, zrobił w portki, cały się zafajdał; żydowskie NKWD odebrało rabina na polowym lotnisku pod Kielcami, w Masłowie, i pilot wrócił do Warszawy, gdzie prawdopodobnie porządnie mu się oberwało.

SZEF WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU BEZPIECZEŃSTWA SOBCZYŃSKI
Płk Szary: 
- Z dalszych meldunków, które otrzymałem na temat owego ważnego rabina z Paryża wynikało, że żydowskie NKWD zawiozło go do żydowskiego UB w Kielcach; przyjął go sam komendant UB w Kielcach Sobczyński NKWDzista. Rozmawiali kilka godzin. Potem ten ważny rabin z Paryża zniknął nam z oczu. UB go gdzieś ukryło? Nie udało nam się dotrzeć do jego kryjówki.

W DNIU POGROMU PRZYJEŻDŻAJĄ DO KIELC CHEŁCHOWSKI I BUCZYŃSKI SPOTYKAJĄ SIĘ Z RABINEM Z PARYŻA
Płk Szary: 
- Otrzymałem informację, że do Kielc, ściślej Urzędu Bezpieczeństwa; przylecieli „ważni PPR-owcy z Warszawy"; pierwsza moja myśl, jeśli są ważni to ich ubić i przestaną być ważni; okazało się jednak, że Kielce są tak nasycone wojskiem polskim i radzieckim, ludźmi z UB, że nie mogło być mowy o jakimś zamachu; tymi ważnymi PPR-owcami z Warszawy byli „członkowie KC PPR Buczyński i Chełchowski"; absolutnie nic mi te nazwiska nie mówiły; kolejna informacja, która dodarła do mnie na kilka godzin przed tą masakrą brzmiała: „Rabin z Paryża spotkał się z PPRowcami z Warszawy Buczyńskim i Chełchowskim w budynku Urzędu Bezpieczeństwa, miał dojechać Sierow, ale przysłał tylko swojego następcę". Rozmowa trwała trzy godziny.

DZIENNIKARZE Z WARSZAWY PRZYJEŻDŻAJĄ DO KIELC BY FOTOGRAFOWAĆ MORDOWANIE ŻYDÓW
Płk Szary: 
- Otrzymałem także od naszych „dwójkarzy" informację, że do Kielc przyjechało kilku dziennikarzy z Warszawy; zjawili się w mieście na trzy dni przed pogromem; zostali poddani ścisłej inwigilacji; z podsłuchanych rozmów wynikało, że czekali na coś, co miało niebawem nastąpić; wśród nich było aż trzech fotoreporterów (jedna młoda dziewczyna); wszyscy ci dziennikarze byli żydowskiego pochodzenia spotykali się z oficerami kieleckiego UB, dwa razy z oficerami UB z Warszawy; wszyscy, jak wynikało "z meldunków", byli Żydami; i dziennikarze, i oficerowie z Warszawy i oficerowie z Kielc; wynikało, że z gry, którą Żydzi prowadzili, wyłączono w ogóle Polaków; w tym czasie plotka o zamordowaniu polskiego dziecka przez ortodoksyjnych Żydów została przez prowokatorów z kieleckiego UB tak rozdmuchana, że Kielczanie zapałali żądzą odwetu.

UB ORGANIZUJE ZAKŁADY PRACY DO PRZEPROWADZENIA POGROMU
Płk Szary; 
- Wśród niezliczonej ilości meldunków na temat przygotowywania czegoś trefnego przez kieleckie UB, otrzymałem i taki, że UB poprzez swoich ludzi, którymi obsadziło fabryki kieleckie, wyselekcjonowało wśród zaufanych robotników, brygady, które na specjalnych, tajnych kursach były szkolone przez oficerów żydowskiego UB z Kielc i Warszawy; ta selekcja była tak dokładna, tak wielowarstwowa, że mimo iż skierowaliśmy na ten odcinek najlepszych oficerów z „AKowskiej" dwójki, i tak niewiele się dowiedzieli, ale z tych strzępów informacji, które od naszego wywiadu otrzymaliśmy, doszliśmy do wniosku, a raczej zadaliśmy sobie kilka pytań: 

1) Po co ci wyselekcjonowani przez żydowskie UB robotnicy w jednej z fabryk zbili ponad pięćdziesiąt trumien, prostych, z sosnowego drzewa. Na ten cel drewno UBeki pobrali z jednego z tartaków.

2) Po co ci sami ludzie z tego samego tartaku pobrali klocki długie na półtora metra (150 cm)?

3) Po co w jednym zakładów szyje się habity żydowskie, jakby przeznaczone dla manekinów? I też coś koło pięćdziesięciu sztuk tego się doliczyliśmy.

4) Po co robotnicy wyselekcjonowani przez żydowskie UB w Kielcach, a tak na prawdę agenci UB, gromadzą w swoich fabrykach narzędzia, łomy, siekiery, kilofy?

5) Po co gromadzą kamienie?

6) Po co po fabrykach szyją transparenty z hasłami (a te udało się naszym ludziom odczytać) „Precz z Żydami! Niech żyje władza ludowa!", i tym podobne. To były te pytania na które nie potrafiliśmy sobie wówczas odpowiedzieć.

DO KIELC ZJEŻDŻA, „ADAŚ POSRANIEC"
Płk Szary: 
Wśród informacji zebranych przez naszych „dwójkarzy" była i taka, która mnie szczególnie zaniepokoiła. Otóż od jakiegoś czasu przebywał w Kielcach Adaś Posraniec. Pyta pan kto to taki? Skoczek radziecki z czasów wojny, Żyd posługujący się pseudonimem Adam Kornecki. „Adaś Posraniec" dlatego, że, gdy skoczył z samolotu, ze strachu zrobił w portki; ludzie dowódcy brygady AL płk-a Połowniaka, znaleźli go całego ubabranego i straszliwie cuchnącego i to oni nazwali go „Adaś Posraniec"; Ten Komecki to był wyjątkowy tchórz, przed każdym bojem z Niemcami dekował się na tyłach, albo uciekał. I to właśnie Adaś Zasraniec lustrował aż trzy razy bloki, gdzie potem nastąpiła ta masakra.
Ten najazd na Kielce sprawił, że zwielokrotniliśmy środki ostrożności, bo przecież uderzenie mogło pójść na nas.

ŻYDOWSKA PROWOKACJA W KIELCACH
Płk Szary: 
Według naszego rozpoznania grupki wyselekcjonowanych przez UB robotników wyszły ze swoich zakładów, uzbrojeni w tępe narzędzia te, które wcześniej przygotowali, idąc do śródmieścia Kielc wznosili antyżydowskie okrzyki; nasi ludzie wśród tych grupek, niby kieleckich robotników, rozpoznawali etatowych UBeków, po dwóch, trzech i więcej; te poszczególne grupy zebrały się w śródmieściu, i tam robiły antyżydowski harmider; UB, gdyby tylko chciało, nakryłoby tę grupę czapkami; nasz wywiad donosił, że z ulic poznikały patrole wojskowe, milicyjne, a także i agenci UB; ostatni, wiadomo, byli wśród robotników i krzyczeli „Żydzi do Izraela!" „Tam mordujcie swe dzieci na macę!" Na tym bezrybiu, gdzie na co dzień aż roiło się od mundurowych, nagle pojawił się oficer w polskim mundurze a w chwilę potem drugi; obydwaj byli Żydami; jeden z prowodyrów zwrócił się do nich, by poprowadzili ich na „Żydów mordujących polskie dzieci na macę!"; czy to nie zdumiewające, że dwaj oficerowie prowadzą rozwścieczony tłum na domy, gdzie mieszkali Żydzi, którzy się zabarykadowali, i wywiązała się między nimi walka, najpierw na słowa, potem poszły w ruch kamienie, i to z obydwu stron, w końcu z domu ktoś strzelił do tego oficera który prowadził tłum pod te dwa bloki; na wieść o tym, że Żydzi zranili polskiego oficera, ruszyły z fabryk wcześniej przygotowane większe już grupy robotników, i z rozwiniętymi transparentami, na których wypisano „Precz z Żydami! Niech żyje władza ludowa!" - ruszyli na te dwa bloki i zaczęło się właściwe widowisko.

FOTOREPORTERZY W AKCJI
Płk Szary: 
Według naszych informacji, dziennikarze i fotoreporterzy już o godzinie ósmej rano zostali rozprowadzeni przez miejscowego oficera UB na swoje posterunki, nasi ludzie cały czas ich obserwowali. Zachowywali się oni dosyć dziwnie. Fotografowali tylko to, co im polecono. Tych fotografów, których postawiono przy bramach fabrycznych, po zrobieniu zdjęć, zabierało UB do auta; podobnie zrobiono z tymi, którzy robili zdjęcia w Śródmieściu; nie inaczej rzecz miała się z tymi fotoreporterami, którzy mieli fotografować masakrę; każdego fotografa pilnowało dwóch UBeków; gdy skończyła im się klisza, oddawali Ubekom aparat fotograficzny z kliszą i otrzymywali nowy; te aparaty zawożono do Urzędu Bezpieczeństwa w Kielcach, gdzie od godziny siódmej rano przebywali: rabin z Paryża, Kornecki, Sobczyński, Chełchowski, Biczyński, zastępca czy też delegat Sierowa oraz kilka jeszcze innych osób, którzy pełniły role łącznikową między prowodyrami na ulicach Kielc a sztabem zebranym w budynku UB; z nich wszystkich najbardziej był podenerwowany szef UB Kielcach, Sobczyński, który kilkakrotnie opuszczał gabinet i telefonował; z tych rozmów wynikało, że Sobczyński gdzieś tam u kogoś interweniował, gdyż „nie chciał być kozłem ofiarnym"; jednak ten ktoś z wysoka nie wybawił go z opresji, bo Sobczyński zrezygnowanym głosem powiedział do słuchawki; „Rozkaz, towarzyszu sekretarzu!"
Tego dnia aż dwukrotnie startował samolot do Warszawy, żeby dostarczyć tam zdjęcia z tego, co działo się w Kielcach.

KUKŁY I TRUPY
Płk Szary: 
- Z informacji, które nieustannie napływały wynikało, że w jednej z fabryk załadowano na auto ciężarowe kukły i na dzień przed wypadkami dostarczono je do owych dwóch bloków, gdzie mieszkali Żydzi; natomiast w nocy w wieziono do więzienia kieleckiego kilkanaście trupów, prawdopodobnie ludzi z AK i NSZ, gdzie poprzebierano je w te wcześniej uszyte habity żydowskie; tym trupom nawet brody poprzylepiano, wciśnięto na głowy mycki i w workach te trupy dostarczono samochodem do owych bloków.

TEN MORD ŻYDÓW W KIELCACH TO WIELKIE OSZUKAŃSTWO!
Płk Szary: 
-Tymi informacjami dysponowałem na dzień przed prowokacją kielecką, dlatego te dwa żydowskie bloki zostały nie tylko poddane obserwacji, ale udało nam się tam wsadzić swojego człowieka, i okazało się, że tam już nie było ludności żydowskiej, poza jakimiś niewielkimi wyjątkami, ich miejsce zajęli funkcjonariusze z UB, którzy kukły i trupy żołnierzy AK i NSZ trzymali w pogotowiu przy oknach, żeby w odpowiednim momencie wyrzucić je na zewnątrz. Nie, nie jest prawdą że to tłumy Kielczan wdarły się do tych dwóch żydowskich bloków, to jest wierutne kłamstwo.

KBW STRZELA W POWIETRZE
Płk Szary: 
- Przyjechali żołnierze KBW, i dopiero po oddaniu przez nich salwy w powietrze, z okien tych dwóch bloków zaczęły wypadać trupy naszych ludzi, wcześniej w kieleckim więzieniu zamordowanych, i te kukły; tłum przy nieustającej palbie karabinowej żołnierzy KBW odskoczył od bloków; całe to zajście UB bez przerwy fotografowało; trupy, pełno żydowskich trupów wokół budynków przeraziło Kielczan, i każdy nie chcąc być posądzony o mord, uciekał gdzie pieprz rośnie; w tym czasie wojsko i UB szczelnie otoczyło budynki; trupy i kukły załadowano do wozów samochodowych i wywieziono.

MORDOWANIE ŚWIADKÓW
Płk Szary: 
- Według naszego rozpoznania, najgorzej na tym wyszli ci Ubecy, żołnierze, szpicle (robotnicy), którzy uczestniczyli w tej mistyfikacji bezpośrednio. Sztab zebrany w budynku UB w Kielcach zdecydował, żeby zlikwidować świadków; i tak też się stało; rozstrzelano ich na przedmieściach Kielc i pogrzebano w nieznanym miejscu; ilu ich zamordowano? Tego nie udało nam się dociec, przy okazji oberwało się, i to porządnie bogu ducha winnej ludności Kielc; po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, wielu niewinnych Polaków postawiono przed wyjazdowym Najwyższym Sądem Wojskowym; sądy wojskowe i sądy cywilne zaraz po wojnie składały się wyłącznie z sa¬mych Żydów; nie było w tych urzędach Polaków, sami Żydzi, czego doświadczyłem gdy zostałem aresztowany i sądzony przez Sąd Wojskowy. Doszły mnie pogłoski, że owymi prokuratorami i sędziami w Kielcach skazującymi na kary śmierci byli studenci.

SOBCZYŃSKI TYM KOZŁEM OFIARNYM
Płk Szary: 
Szef UB w Kielcach Sobczyński został przez organizatorów prowokacji kieleckiej zdymisjonowany, zaś Adaś Posraniec (Adam Kornecki) osobiście zerwał mu dystynkcję, odznaczenia i guziki; podobno przy tym zrywaniu i odrywaniu straszliwie wyklinał Polaków i groził im, że ich wszystkich „zakatrupi"; Żydzi z Warszawy, a może nawet z Moskwy, a może nawet z Paryża na miejsce Sobczyńskiego postawili Adasia Zasrańca; i ten tchórz w czasie wojny i prowokator po 1945 roku, słowa dotrzymał; mścił się na Polakach niemiłosiernie.

Płk Antoni Heda - Szary wypowiedź swoją o tym, co zdarzyło się w Kielcach przed i w czasie tzw. „pogromu kieleckiego" autoryzował w Warszawie w Kościele na Kamionku, dnia 3 grudnia 1996 roku; cyt, za J. Marszałek „Zdrajcy", t, 1)

Rozdział VI - SZARY PRZECIW ZDRAJCOM POLSKI - Jana Marszałka wyd. 2001 rok.
 
................................................

Jest to niezbity dowód mistyfikacji mordu dokonanego przez Żydów na „Żydach” przy czym trupami byli Akowcy pomordowani przez Żydów UB i NKWD w wiezieniu w Kielcach. Mamy więc taki materiał w rekach, podany przez człowieka którego prawdomówność potwierdza 7 wyroków śmierci z których Żydzi w mundurach „polskiego” UB, wojska i milicji bali się wykonać. Fakt iż w 2008 roku Żydzi wydają w Polsce książkę STRACH Grossa mówi sam za siebie. Żydzi mordowali i mordują Polaków od 17 Września 1939 roku poczynają na ziemiach Wschodniej Polski. Generał Antoni Heda – SZARY zmarł w lutym 2008 roku, w wieku 90 lat, rok temu przeszedł ciężki udar i był częściowo sparaliżowany. Pisarz Jan Marszałek kilka miesięcy temu przeżył próbę zamachu na swoje życie. Publikacja steku kłamstw Żydów na temat POGROMU W KIELCACH w postaci książki STRACH po angielsku i ostatnio przez wydawnictwo ZNAK po polsku jest kolejnym niezbitym dowodem na to iż Polska jest od 1939 roku pod okupacją Żydów i Izraela. Rząd „polski” i Prezydent milczą.
Tekst z KWORUM 15.03.2008..
Bohdan Szewczyk

W nocy z 5 na 6 czerwca 1944 roku oddział Armii Krajowej pod dowództwem Antoniego Hedy ps. „Szary” odbił około 70 osób z niemieckiego więzienia w Końskich. Chwała Bohaterom!

W nocy z 5 na 6 czerwca 1944 roku oddział Armii Krajowej pod dowództwem Antoniego Hedy „Szarego" uwolnił ponad 60 ludzi z niemieckiego więzienia w Końskich. 
Decyzja o przeprowadzeniu akcji w Końskich zapadła po aresztowaniu trójki ludzi z partyzanckiego oddziału Antoniego Hedy „Szarego", który działał na terenie Obwodu Koneckiego. Na początku czerwca 1944 roku w więzieniu osadzono m. in. zastępcę „Szarego" – Henryka Gruszczyńskiego „Bladego" oraz dwoje łączników.
Akcja była bardzo ryzykowna, bo niemieckie siły stacjonujące w Końskich liczyły około 1000 ludzi. W oddziale „Szarego" było natomiast 120 żołnierzy, którzy po zniszczeniu centrali telefonicznej uderzyli na więzienie. Akcja rozpoczęła się około godziny 21 i trwała kilka godzin. Straty po stronie polskiej to 4 zabitych i 2 rannych, a po stronie niemieckiej – 17 zabitych i 8 rannych.




Rozstrzelany przez niemców czyli nazistów, 26 lipca 1941, za odmowę utworzenia kolaboracyjnego rządu polskiego



  podał/a dalej
3 marca 1882 we Lwowie, urodził się Kazimierz Bartel. Matematyk, były pięciokrotny premier II RP, podpułkownik saperów WP. Rozstrzelany przez niemców, 26 lipca 1941, za odmowę utworzenia kolaboracyjnego rządu polskiego.


piątek, 1 czerwca 2018

W 1939 USA odmówiły przyjęcia 20 tys. żydowskich dzieci


Nie dostaniesz od polskiego rządu 100 mln na renowację zabytków bo nie jesteś żydowski


Dieta cud! - czyli wszystko już było. Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii

Dieta cud! -  Po co szukać po bulwarówkach kobiecych coraz wymyślniejszych pomysłów na cudowną dietę po której "już na pewno wróci nam utracona sylwetka sprzed lat". Wszystko już było.
Niemcy zwani nazistami taką dietę wprowadzili w życie w czasach holokaustu na Polsce.
Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii
Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii
Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii
Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii
Dorośli-385 kalorii, dzieci-307 kalorii
tak dzień po dniu, aż do wyjazdu do Auschwitz.

Pan mecenas Jerzy Lewiński-członek "Jüdischer Ordnungsdienst"