wtorek, 24 maja 2022

Wieczorem 25 maja 1948 r. jeden z więźniów warszawskiej mordowni na Mokotowie, na ul. Rakowieckiej 37 - ks. prof. Jan Stępień (był kapelanem AK), podszedł do zakratowanego okna celi: „Nie zapomnę tego widoku […] Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. 


     Wieczorem 25 maja 1948 r. jeden z więźniów warszawskiej mordowni na Mokotowie, na ul. Rakowieckiej 37 - ks. prof. Jan Stępień (był kapelanem AK), podszedł do zakratowanego okna celi:

„Nie zapomnę tego widoku […] Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. I nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego.”

O godz. 21.30 ubecki kat piotr śmietański, morduje Rotmistrza Witolda Pileckiego, strzelając mu w tył głowy Egzekucję nadzorował stanisław cypryszewski.

„Nazajutrz rano około godz. 5 mały jednokonny wóz unosił martwe ciała bohaterów za mury więzienia. Żelazne obręcze kół stukały miarowo o bruk więziennego dziedzińca, przypominając bicie werbli. Towarzyszyła im nasza serdeczna modlitwa.” – ze wspomnień ks. Jana Stępnia

Cześć i Chwała Bohaterom❗🇵🇱

Post Romuald Rzeszutek

Protokół wykonania wyroku śmierci z dnia 25 maja 1948 r.


"Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu." - motto przekazane dzieciom przez Witolda Pileckiego. 25 maja 1948r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

 




"Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu." - motto przekazane dzieciom przez Witolda Pileckiego.

25 maja 1948r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, oficerze ZWZ-AK, który w 1940 r. dobrowolnie poddał się aresztowaniu i wywózce do Auschwitz, aby zdobyć informacje o obozie; po ucieczce z Auschwitz walczył w powstaniu warszawskim; w 1947 r. został aresztowany przez UB; torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji, skazany został na karę śmierci. Oprawcą Witolda Pileckiego był kat z Mokotowa st. sierż. Piotr Śmietański, który wykonał wyrok strzelając w tył głowy. IPN szuka rotmistrza szczątków.

Piotr Śmietański - osobiście wykonywał kary śmierci. W okresie stalinowskim był wykonawcą wyroków śmierci na wielu, tzw. żołnierzach wyklętych, byłych żołnierzach Armii Krajowej, oprócz Pileckiego m.in. na Jerzym Miatkowskim, Tadeuszu Pelaku, Edmundzie Tudruju, Arkadiuszu Wasilewskim, Romanie Grońskim, kapitanie Stanisławie Łukasiku, komendancie Hieronimie Dekutowskim (zabitych przez Śmietańskiego jednego dnia – 7 marca 1949). Sam zmarł prawdopodobnie z powodu gruźlicy w 1950r.

Post Romuald Rzeszutek. 

25 maja w Borysławiu urodził się porucznik Zbigniew Twardy ps. "Trzask" - cichociemny, służył w 50 Pułku Piechoty 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

 


25 maja w Borysławiu urodził się ZBIGNIEW ADAM TWARDY (zmarł 6 października 1944 w Chełmie) – porucznik artylerii Armii Krajowej, cichociemny.


W 1939 roku zdał maturę w gimnazjum w Drohobyczu oraz egzamin na Wydział Prawa na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. Przed II wojną światową ochotniczo zgłosił się do wojska i od 22 sierpnia do 11 września 1939 pełnił funkcję obserwatora na posterunku wojskowym w Drohobyczu.


15 marca 1940 przekroczył granicę węgierską we wsi Latirka, skąd już legalnie wyjechał do Francji i w końcu kwietnia przybył do Modane. W trakcie kampanii francuskiej został przydzielony do 3 Pułku Artylerii Ciężkiej jako kanonier. 

Po kapitulacji Francji samodzielnie przedostał się do Saint-Nazaire, do Wielkiej Brytanii przybył 23 czerwca 1940. Od lipca 1940 służył jako bombardier w I dywizjonie artylerii lekkiej (1 Brygada Strzelców). Od lipca do grudnia 1941r. uczył się w Szkole Podchorążych Artylerii w Coupar Angus.

Zgłosiwszy się do służby w kraju, został skierowany na szkolenie konspiracyjne ze specjalnością dywersji (tzw. kurs cichociemnych), po czym przeszedł do dyspozycji Oddziału I Sztabu Naczelnego Wodza. 

Zaprzysiężony w Audley End 24 sierpnia 1942. Został mianowany podporucznikiem ze starszeństwem od 24 marca 1943.


W nocy z 24/25 marca 1943 (operacja „Cellar”, ekipa 28) odbył skok na placówkę odbiorczą „Smok”, położoną 23 kilometrów na południowy zachód od Siedlec. Po aklimatyzacji w kwietniu 1943 skierowany na teren Okręgu Wołyń AK. Do Kowla przybył na początku lipca 1943 i początkowo pełnił funkcję oficera organizacyjnego w Inspektoracie Rejonowym Kowel, adiutanta komendanta Obwodu Kowel – Miasto. 

W styczniu 1944 roku mianowany został dowódcą oddziału konspiracyjnego „Błyskawica” (Kowel) oraz oddziałów samoobrony Zielonej, Zasmyk i Dąbrowy. Później przyjął on nazwę III baonu 50pp 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK ("Zgrupowanie Gromada"). Dowództwo oddziału stacjonowało wówczas w Kupiczowie. Liczył on około 400 żołnierzy. 

W nocy z 29/30 stycznia 1944 brał udział wraz z oddziałami partyzanckimi cc „Sokoła” (por. Michał Fijałka), „Jastrzębia” (por. Władysław Czermiński), cc „Siwego” (kpt. Piotr Szewczyk) i „Łuny” w akcji przeciw Ukraińcom we wsi Babie pod Szczurzynem. 2 lutego 1944 w ataku na wieś Budyszcze, w której stały silne oddziały UPA.


5 marca 1944 roku społeczeństwo miasta Kowla w Świniarzynie wręczyło mu proporzec dla batalionu, później wraz z grupą oficerów sztabowych przyjął defiladę baonu. 

W ramach 27 Wołyńskiej DP AK wziął udział w walkach, m.in. w nocy z 8/9 marca, razem z oddziałami „Jastrzębia” , cc „Siwego” i „Jurka” (ppor. Stanisław Kurzydłowski – Konarski), zlikwidował niemiecką załogę (30 ludzi) na stacji kolejowej Hołoby pod Kowlem. 

Ranny w rękę 29 lutego pod Oździatyczami, dalej dowodził baonem. 10 kwietnia 1944 powtórnie ranny, tym razem ciężko (strzaskane kości lewej nogi powyżej kolana) pod Stawkami. Przewieziony do szpitala polowego w Lasach Mosurskich.


23 kwietnia zabrany przez Węgrów (w służbie niemieckiej, ale sprzyjających Polakom). Przewieziony 3 maja do obozu jeńców sowieckich w Okszowie koło Chełma (Stalag 319), skąd został wykupiony przez PCK. Następnie leczony był w chełmskim szpitalu miejskim przy ul Lwowskiej, gdzie opiekę nad nim sprawował dr Stanisław Radwański z Maciejowa. 

Nie wyraził zgody na amputację nogi dotkniętej gangreną i zmarł 6 października 1944 w Chełmie.


Pochowany na cmentarzu miejskim przy ulicy Lwowskiej w Chełmie.


Wieczna Chwała Polskiemu Bohaterowi !!!

Post Historia Wczoraj i dziś. 

Na fot.: Porucznik Zbigniew Twardy ps. "Trzask" - cichociemny, służył w 50 Pułku Piechoty 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

25 maja 2014r. W Warszawie ,,padochł " ( język jego zwierzchników, pl. zdechł ) gen. Wojciech Jaruzelski. Człowiek dobrze (Sowietom) znany i akceptowany, tak mówił Kreml.

 


25 maja 2014r. W Warszawie ,,padochł " ( język jego zwierzchników, pl. zdechł ) gen. Wojciech Jaruzelski - człowiek dobrze (Sowietom) znany i akceptowany, tak mówił Kreml, ostatni przywódca PRL, współtwórca Okrągłego Stołu; w 1989 r. wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na urząd prezydenta PRL, następnie RP (1989-1990); sybirak, żołnierz 1. Armii WP; w latach 1968-1983 szef MON; odpowiedzialny za udział WP w inwazji na Czechosłowację i wykorzystanie armii do krwawego tłumienia protestów na Wybrzeżu w 1970 r.; w lutym 1981 r. objął urząd premiera; od października 1981 r. do lipca 1989 r. I sekretarz KC PZPR; w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wprowadził stan wojenny, stając na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON).

Helena Bielecka (z domu Szczurowska) w 1943 roku miała zaledwie 14 lat.: „ tragicznej nocy z 25 na 26 maja 1943 mama opowiadała…[… ] Wszyscy spali, kiedy nad ranem, może o 3.30 usłyszała, że coś się dzieje dookoła domu. Obudziła wszystkich, ale już do drzwi walili siekierami i wybijali okna... .

 

Helena Bielecka (z domu Szczurowska) mieszkała wraz z rodzicami i trojgiem rodzeństwa w Małym Siedliszczu w powiecie kostopolskim w województwie wołyńskim. W 1943 roku miała zaledwie 14 lat.: „ tragicznej nocy z 25 na 26 maja 1943 mama opowiadała…[… ] Wszyscy spali, kiedy nad ranem, może o 3.30 usłyszała, że coś się dzieje dookoła domu. Obudziła wszystkich, ale już do drzwi walili siekierami i wybijali okna, cały dom był otoczony. […] Kiedy Julek się obudził, bandyci byli już w domu. Straszni, z karabinami i siekierami za pasem. […] - Módlmy się – powiedziała mama, kładąc się przy ojcu na podłodze. Słyszała jęki i ani na chwilę nie straciła świadomości. Poczuła oblewające gorąco i pomyślała „co oni mi zrobili”…. […] Kiedy odeszli i zapanowała cisza, mama pomyślała, że może te małe dzieci ocalały w pierzynach. Wstała i upadła. Pokotem leżało dziewięć osób we krwi i bez życia. Ale co mi jest, pomyślała i dowlokła się, czołgając do kuchni i napiła się wody. Następnie podeszła do drzwi sypialni, otworzyła je i na progu upadła jak zobaczyła, że poduszki i pierzyny zabrano a dzieci (Marysia – 4 lata i Jasio – 2,5 roku) zamordowano siekierami. […] Pierwsze słowa mamy były, kiedy zobaczyła mnie i Zosię. - To wy żyjecie! Warkocz miała odrąbany i chustę w strzępach. […] Widziałam, kiedy mamę znoszono z wozu na noszach. Krew, strzępy warkocza i chustki oraz wiszące, odrąbane ciało przy lewym ramieniu. Mama cały czas była przytomna….[1]

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie


http://wolyn.org/index.php/informacje/851-maj-1943r-byem-wiadkiem-napaci-bandy-upa-na

W maju 1943 roku (świadkowie nie podają dokładnej daty co do dnia) Ukraińcy należący do bandy UPA napadli na wieś Druchowa w pow. Kostopol i zarąbali siekierami pięć osób z polskiej rodziny Płomińskich.

 


❗️W maju 1943 roku (świadkowie nie podają dokładnej daty co do dnia) Ukraińcy należący do bandy UPA napadli na wieś Druchowa w pow. Kostopol i zarąbali siekierami pięć osób z polskiej rodziny Płomińskich.


✔️Helena Bielecka z d. Szczurowska przeżyła również napad na Małe Siedliszcze, który miał miejsce w nocy z 25 na 26 maja 1943 r. O mordzie w Druchowej w 2000 r. wspominała:


"Oprócz Polaków zamordowanych w Małym Siedliszczu, czego byłam naocznym świadkiem wiem, że zostali zamordowani też inni Polacy, w tym moi dalsi krewni we wsi Druchowa, gmina Ludwipol, powiat Kostopol. Wieś Druchowa była położona około 17 km na północ od Małego Siedliszcza i liczyła ponad 200 zagród. Mieszkała tam siostra babci Teofili Szczurowskiej, Anna Płomińska z d. Wereda z rodziną: mężem, dwoma synami, dwiema córkami ( Anielą i Genią) oraz synowa Ukraińką z dzieckiem. Starszy syn Józef był żonaty z Ukraińką. Jak miał na imię młodszy syn, nie pamiętam. Któregoś dnia w maju 1943 roku babcia Ania podała całej rodzinie kolację i poszła do obory doić krowy. Między domem a oborą rosły konopie. Po pewnym czasie usłyszała, że w domu coś się dzieje. Wskoczyła w konopie i zobaczyła, że synowa Ukrainka z dzieckiem na ręku wychodzi z domu i ucieka. Po paru minutach podjechał wóz drabiniasty i banda wynosiła z domu trupy zarąbanych siekierami: męża, synów i córek. Wywieźli pod las i spalili trupy wraz z wozem Wiem, że babcia Ania po wojnie mieszkała w Rawiczu. Przeżyła wszystko i zmarła jako staruszka. Wówczas przez Ukraińców zostali zamordowani:


NN. Płomiński, ojciec rodziny, mąż Ani

Józef Płomiński, starszy syn

NN. Płomiński, młodszy syn

Aniela Płomińska, córka

Genia Płomińska, córka".


➡️Na zakończenie krótka refleksja autorki relacji: 


"Powoli to pokolenie, tak strasznie doświadczone podczas ostatniej wojny, wymiera. Historia zawsze coś tam skręci pod kątem ustroju, układu granic i niby przebaczenia dla dobra następnych pokoleń. Ale te rany i mordy, nawet w grobie powinny wykrzyczeć prawdę. Nie mogę zrozumieć i nikt mnie nie przekona, jak to jest możliwe, że w wolnej Polsce najwyższe władze państwowe milczą na temat tragedii ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach na Kresach Wschodnich II RP w czasie drugiej wojny światowej. Zamordowano tam w bestialski sposób kilkaset tysięcy naszych rodaków, w tym kobiety, dzieci i starców za to tylko, że byli Polakami. Do dzisiaj zbrodnia ta nie została potępiona przez Sejm III RP i zbrodniarze nie zostali ukarani. A wielu z nich jeszcze żyje. Żeby dopełnić upokorzenia Polaków, mordercom z UPA stawia się na polskiej ziemi pomniki! Czy to jest możliwe w innym kraju, poza Polską? Serce boli, gdy o tym myślę!".

Post Agnieszka Marciniuk 

#ToMyjesteśmyPamięcią #PlomienBraterstwa #ПолумяБратерства

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie

środa, 23 marca 2022

MY POMAGAMY, RATUJEMY WASZE DZIECI, WY MORDOWALIŚCIE! Kalendarium ludobójstwa na Polakach. 23 marca Ukraińcy zamordowali:

 

MY POMAGAMY, RATUJEMY WASZE DZIECI, WY MORDOWALIŚCIE! 

23 marca

- 1943 roku:

    We wsi Dziatkiewicze pow. Równe Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

    W kol. Hipolitówka pow. Kostopol zmasakrowali i zarąbali siekierami ponad 15 Polaków, w tym matkę z dziećmi lat 2, 4, 6, 8 i 10.

     We wsi Łotów pow. Hrubieszów miejscowi Ukraińcy zamordowali 5 Polaków, w tym małżeństwo oraz ojca z synem.

    We wsi Turczyn pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 28-letniego Polaka

- 1944 roku:

    We wsi Dupliska pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: „23.03.1944 r. zostali zam. 1. Bilowska Karolina; 2. Daun Alojzy; 3. Wojciechowski Adam; 4. Zagrobelski Władysław 5. Złochowski Władysław.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.)

    We wsi Frankamionka pow. Hrubieszów Ukraińcy za pomocą siekier, wideł, kos itp. wymordowali ponad 30 Polaków.

    We wsi Landestreu (Mazurów) pow. Kałusz zamordowali około 100 Polaków i 5 Niemców, spalili gospodarstwa i kościół.

     We wsi Łotów k. Frankamionki pow. Hrubieszów zamordowali 5 Polaków: 3-osobową rodzinę z synem oraz małżeństwo.

     We wsi Plichów pow. Brzeżany podczas nocnego napadu upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali kilkanaście rodzin polskich, tj. 49 Polaków.

     We wsi Podmichale pow. Kałusz podczas nocnego napadu obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 22 Polaków.

    We wsi Tiutków pow. Trembowla podczas nocnego napadu obrabowali i spalili 108 gospodarstw polskich oraz zamordowali co najmniej 22 Polaków. M.in. 22-letniego rannego Jana Kryszczyna związali drutem kolczastym i spalili żywcem; 18-letniią Józefę Gacek zakłuli nożami. Rzeź przerwały nadciągające wojska sowieckie.

     We wsi Zamosty pow. Włodzimierz Wołyński w walce z UPA poległ 15-letni partyzant 27 DWAK Henryk Krzyszczak „Chrabąszcz”.

     We wsi Zawałów pow. Hrubieszów Ukraińcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 15 Polaków: 4 mężczyzn, 6 kobiet oraz dziewczynki lat: 4, 6, 12, 16 i 19.

     W mieście powiatowym Złoczów woj. tarnopolskie: „23.03.1944 r. zostali zamordowani 3 Polacy NN, uciekinierzy z Wicynia a ponadto 5 kurierów-łączników między Wicyniem a Złoczowem”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.).  


23 marca 1944 roku w kol. Antonówka Szepelska pow. Łuck Sowieci odwieźli 137 członków samoobrony polskiej do Sarn do I Armii WP.

- 1945 roku:

     We wsi Chotylub pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, w tym kobietę.

     We wsi Lubliniec Nowy pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków, milicjanta i rolnika. Inni: zginęło 3 milicjantów a 2 uciekło.

     We wsi Lubliniec Stary pow. Lubaczów w walce z Ukraińcami UPA poległo 10 żołnierzy WP oraz został uprowadzony i zamordowany 1 Polak - cywil.

    W miasteczku Lubaczów woj. rzeszowskie zamordowali 4 Polaków.

    We wsi Oleszyce pow. Lubaczów zamordowali 1 Polaka.

    We wsi Wola Obszańska pow. Biłgoraj zamordowali 15 Polaków

- 1946 roku:

     We wsi Liszna pow. Lesko: „Dnia 23.III.1946 r. banda UPA dokonała napadu na gr. Liszna pow. Lesko, gdzie zrabowała całe mienie mieszkańców, pobiła sołtysa i uprowadziła 6-ciu mężczyzn do lasu, których dalszy los nie jest znany” (Prus..., s. 277). 

- 1947 roku:

     W miejscowości Cisna pow. Lesko (Bieszczady) Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

     We wsi Wola Węgierska pow. Jarosław zamordowali 1 Polaka 

W nocy z 23 na 24 marca

- 1944 roku

    We wsi Hiniowice pow. Brzeżany banderowcy oraz chłopi ukraińscy ze wsi Żuków, Kuropatniki i Łapszyn obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 17 Polaków; w tym spalili żywcem w stodole 14-letniego chłopca.

- 1946 roku

     We wsi Komańcza pow. Sanok upowcy zamordowali 8 Polaków, w tym kobietę, kierowniczkę szkoły.

#ToMyjesteśmyPamięcią #PlomienBraterstwa #ПолумяБратерства

#NeverAgain #WeRememberTheFact #ПамятаємоПравду #Reparacje #UkrainianReparationsForPoland #Odszkodowania #CzasZapłatyZaRzeź !!! #Polishholokaust #WW2 #WorldWarTwo #Wołyń #Kresy #UkrainianMurdered #OUN #UPA #UA #Ludobójstwo #Genocidum #Genocide #GenocidumAtrox #UkrainianCrimes #UkrainskieZbrodnie



czwartek, 9 lipca 2020

Jak zlikwidowano krzyże na żwirowisku oświęcimskim? – W majestacie prawa pod osłoną nocy! – Z aprobatą „Kościoła Katolickiego” w Polsce i „polskich biskupów”.


Pogłoski o próbie usunięcia papieskiego krzyża ze żwirowiska doprowadziły w 1998 roku do protestów. Ustawiono tam wówczas ponad 200 krzyży.

... Wojskowe ciężarówki wjechały na teren Żwirowiska, a żołnierze za pomocą ciężkiego sprzętu i lin wyrywali stojące tam krzyże.

Przy okazji usunięto drogę krzyżową, którą ustawiły przed laty siostry karmelitanki.Z płotu okalającego Żwirowisko zniknęły pamiątkowe tablice poświęcone pomordowanym w tym miejscu Polakom.Obecnie o dawnym, klasztornym charakterze Żwirowiska przypomina jedynie krzyż papieski oraz cudem uratowana figurka Matki Bożej...
Facebook blokuje rozpowszechnienie tego linku.
                                         ⬇️
https://www.google.com/amp/s/forumdlazycia.wordpress.com/2013/07/23/jak-zlikwidowano-krzyze-na-zwirowisku-oswiecimskim-w-majestacie-prawa-pod-oslona-nocy/amp/

Obecnie Amerykański rabin i aktywista żydowski nawołuje do usunięcia kościoła z terenu obozu Birkenau: "Zagraża integralności pamięci o Holokauście".
Avi Weiss oskarża, że zbudowany w Brzezince kościół, narusza konwencję UNESCO z 1972 r., dotyczącą ochrony światowej kultury i dziedzictwa przyrodniczego, a także „uroczyste porozumienie podpisane w 1987 r. przez europejskich kardynałów i europejskich przywódców żydowskich, że na terenie obozów Auschwitz i Birkenau nie będzie stałego katolickiego miejsca kultu”.
                                           ⬇️
https://wpolityce.pl/historia/483825-rabin-z-usa-chce-usunac-kosciol-z-terenu-obozu-birkenau

sobota, 9 maja 2020

Profesor Bogusław Paź zablokowany na Facebooku z powodu rozpowszechniania informacji o skandalicznej prowokacji konsulatu Ukrainy w Krakowie.

8 maja pojawiła się i u mnie informacja o naruszeniu standardu faceboka. Po dwóch godzinach usunięto mi konto.
Czy aż takie wpływy mają oligarchowie ukraińscy u włodarzy fb?
Post z 1 stycznia, humorystycznie o zakazie używania fajerwerków Noworocznych.
Niedługo za zdjęcie profilowe będą karać.
Propagowanie pedofilii, lgtb, ataków na wiarę katolicką cenzuręci fb tolerują.



Ukarano też 30 dniami bana, Zbigniewa - jednego z naszych administratorów za jeden z postów na stronie.

czwartek, 16 kwietnia 2020

16 kwietnia 1944r. 4 Pułk Policyjny SS sformowany z ukraińskich ochotników dywizji SS-Galizien dokonał masakry wsi Chodaczków Wielki (woj. tarnopolskie) zabijając 832 Polaków.


16 kwietnia 1944r. 4 Pułk Policyjny SS sformowany z ukraińskich ochotników dywizji SS-Galizien dokonał masakry wsi Chodaczków Wielki (woj. tarnopolskie) zabijając 832 Polaków.
Wieś Chodaczków przed wojną liczyła ponad 2800 mieszkańców, była jedną z największych na ziemi tarnopolskiej. Od 1943 roku funkcjonowała tam polska samoobrona mająca na celu obronę przed bandami UPA. W kwietniu 1944 front niemiecko-sowiecki zbliżył się w okolice Chodaczkowa. Wieś została zajęta ukraińskimi ochotnikami z 4. Pułku SS złożonej z Ukraińców. Pułk SS miał wesprzeć wojska niemieckie oblężone przez siły sowieckie w Tarnopolu.

Ukraińska policja po dotarciu do Chodaczkowa rozpoczęła podpalanie zabudowań i eksterminację mieszkańców wsi. Wiele ofiar zostało zagnanych do stodół i spalonych, do domów wrzucano granaty, osoby uciekające były rozstrzeliwane. Wiele osób zginęło też w wyniku wyrafinowanych mąk ze strony czerni. Źródła podają, że zginęło od 250 do 862 osób. Ofiary pochowano we wspólnej mogile przy ruinach kościoła rzymsko-katolickiego.
                                           ⬇️
http://www.studiowschod.pl/rocznica-zbrodni-w-chodaczowie-wielkim-eksterminacja-wsi-kosztowala-zycie-kilkuset-polakow/
                  Mija kolejna rocznica.
[...]
jesteśmy mimo wszystko
stróżami naszych braci
niewiedza o zaginionych
podważa realność świata
[…]
musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę
                                           ⬇️
https://prawy.pl/101700-setki-zamordowanych-polakow-mija-kolejna-rocznica-niemiecko-ukrainskiej-zbrodni-w-chodaczkowie-wielkim/
Zdj.(u góry) Krzyż na symbolicznej mogile pomordowanych Polaków ze wsi Chodaczków Wielki znajdujący się na cmentarzu parafialnym w Gajkowie, pow. Oława, woj. dolnośląskie / stowarzyszenie suozun.
Poniżej pomordowani przez ukraińskich zbrodniarzy.

środa, 8 kwietnia 2020

9 kwietnia 1944r. Ukraińcy dokonali zbrodni na 43 polskich mieszkańcach wsi Tomaszowce w powiecie kałuskim.


Tomaszowce były wsią po połowie zamieszkaną przez Polaków i Ukraińców. Według wspomnień zebranych przez Stowarzyszenie Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów od 1943 zaczęły narastać ataki nacjonalistów ukraińskich na tutejszych Polaków. Wiosną 1943 spalono kilka polskich domów i zamordowano kilka osób. Wkrótce potem powtórzył się podobny napad. Podobne ataki zdarzały się w sąsiednich wsiach. Okoliczności te zmusiły Polaków z Tomaszowiec do nocowania w różnych kryjówkach i schronach, a także u przychylnych im Ukraińców.
9 kwietnia 1944 (Wielkanoc) o godzinie 21. na polską część Tomaszowiec napadła sotnia UPA „Hajdamaki” wraz z lokalną bojówką OUN-B. Był to element szerzej zakrojonej akcji; w tym samym czasie zaatakowano m.in. wsie Dołha Wojniłowska, Pniaki i Sokołów. Napastnicy palili polskie domy i zabijali napotkanych Polaków. Nad niektórymi ofiarami pastwiono się – członkom rodziny Krasuckich poobcinano kończyny, piersi i genitalia. Część ofiar spłonęła żywcem. Spalono 300 gospodarstw, według raportu Okręgowej Delegatury Rządu zabito 43 osoby.

Według wspomnień świadków, już po tym ataku na konwój Polaków ewakuujących się z Tomaszowiec, Dąbrowy i Niegowców do Kałusza, ochraniany przez żołnierzy węgierskich i niemieckich, napadł oddział ukraińskich nacjonalistów. Pomimo obrony, napastnikom udało się zabić kilkunastu Polaków, zniszczyć kilka wozów i zabrać przewożone mienie. Także w Kałuszu uchodźcy nie byli bezpieczni – podczas ataku UPA na przedmieścia zginęło 18 osób, w tym dwie osoby z Tomaszowiec.

Sz. Siekierka, H. Komański i E. Różański podają nazwiska 95 mieszkańców Tomaszowiec, którzy stracili życie z rąk ukraińskich nacjonalistów. Fakt zbrodni w Tomaszowcach potwierdza śledztwo IPN (sygn. akt S 10/01/Zi)
Zdj. Tablica Pomnika ofiar zbrodni dokonanej na obywatelach polskich przez OUN-UPA wymieniająca Tomaszowce.

wtorek, 7 kwietnia 2020

8 kwietnia 1943r. w kolonii Brzezina w powiecie Sarny Ukraińcy zamordowali około 130 Polaków.


O świcie 8 kwietnia 1943 roku (mówi się także o 7 kwietnia), gdy Polacy powychodzili z kryjówek, kolonię zaatakowało silne zgrupowanie UPA, które w nocy otoczyło miejscowość, wsparte przez ludność ukraińską ze wsi Hranie i Tryputnie. Słaba smoobrona nie zdołała stawić oporu. Zabudowania kryte strzechą zapaliły się od ostrzału amunicją zapalającą. Polaków mordowano bez względu na płeć i wiek za pomocą broni białej (siekiery, widły, noże, bagnety), do uciekających strzelano. Niektóre ofiary torturowano przed śmiercią. Zabito około 130 osób, 15 było rannych, 20 osób zdołało zbiec. Jedną z rannych była Ukrainka mieszkająca w Brzezinie, która otrzymała 9 pchnięć nożem, omyłkowo wzięta za Polkę.
Zabudowania wsi zostały doszczętnie spalone.

Większość ofiar pochowano następnego dnia w zbiorowej mogile obok budynku szkoły. Ocalałych zabrał do Włodzimierca oddział złożony z około 15 uzbrojonych Polaków.

ZBRODNIA W BRZEZINIE RELACJA STANISŁAWA ŻARCZYŃSKIEGO.
W kolonii Brzezina mieliśmy jako sąsiadów dwie wielodzietne rodziny Miszkiewiczów. Byli to: Lucjan Miszkiewicz  z żoną i gromadką dzieci oraz Piotr Miszkiewicz z żoną i czterema pociechami, z którymi się czasem bawiliśmy.
Do Brzeziny dochodziły informacje o zbrodniach i napadach, jakich Ukraińcy dopuszczali się na Polakach w różnych miejscach Wołynia. Nadeszła już wiosna 1943 r. i mimo zagrożenia trzeba było zacząć uprawę ziemi. 
Rankiem 8 kwietnia 1943 r. ojciec Michał i pracujący u nas Kazimierz udali się w pole orać ziemię. Przed odjazdem Tatuś polecił mi, abym wkrótce przyniósł im siekierę, bowiem zamierzał wyciąć przeszkadzające w pracach drzewo. Po upływie pewnego czasu wziąłem siekierę i udałem się w pole, a jak niosłem ją, to na skraju lasu spotkałem banderowca. Stał za drzewem z karabinem i spytał mnie ostro, gdzie idę z siekierą? Przestraszyłem się,  ale powiedziałem, że do domu i zaraz pobiegłem z powrotem w kierunku gospodarstwa. Gdy wbiegłem do mieszkania padły strzały, a dachy na domu i budynkach gospodarczych natychmiast zapaliły się. Mamusia i siostry wybiegły z domu na podwórko, w pierwszym odruchu, aby ratować inwentarz z płonącej obory.
Padły kolejne strzały, Mamusia upadła, ale jeszcze powiedziała do nas: uciekajcie dzieci, gdzie możecie! Przy bramie w kałuży krwi leżała także siostra Aniela. 
Ojciec później nam mówił, że Stanisława została zabita kłonicą od woza, bo miała siną twarz, a kłonica leżała obok niej. Ukraińcy mordowali mieszkańców Brzeziny tym, co mieli pod ręką, oprócz 
broni palnej siekierami, widłami i nożami. Spalili też wszystkie zabudowania.
Z  literatury wynika, że w Brzezinie upowcy  zamordowali około 130 Polaków w różnym wieku, zapewne wszystkich, którzy  nie zdążyli uciec, w tym dzieci i kobiety.
Nie można tego nazwać inaczej niż 
ludobójstwo!
Ja z Bronisławą uciekłem w krzaki
rosnące przy stawie przyległym do podwórza, a stąd do pobliskiego lasu. Siostra Hania także ukryła się w zaroślach.
Ojciec z Kazikiem, którzy orali ziemię,
zostawili konie i również schronili się w
lesie. Wkrótce w nieznanych mi okolicznościach zaginęła Bronisława i dopiero po wojnie okazało się, że poszła wtedy  do wsi Wydymer, gdzie mieliśmy rodzinę.  My jednak nie znając jej miejsca pobytu  przypuszczaliśmy, że zginęła. Wydymer  w późniejszym czasie został także spalony, ale siostra uratowała się i pojechała  na roboty do Niemiec. Dopiero po wojnie  została odnaleziona dzięki Czerwonemu  Krzyżowi.
Tatuś opowiadał, że przez cały tydzień z Kazikiem i ludźmi, którzy uciekli
z Brzeziny do lasu, grzebali pomordowanych. Przenieśli ich ciała i pochowali je, większość we wspólnej mogile koło  szkoły. Przy drodze, koło naszego domu  stał krzyż, tuż przy nim, w sąsiedztwie  zgliszcz gospodarstwa, pochowali moją  Mamusię oraz siostry Anielę i Stanisławę. 
NASZE LOSY PO SPALENIU
KOLONII BRZEZINA .
Po pochowaniu zamordowanych
mieszkańców Brzeziny mój ojciec Michał
ze mną i Hanią przeniósł się do Czajkowa.
Zatrzymaliśmy się tu u mojej najstarszej
siostry Janiny, będącej żoną osadnika
Wierzchonia. Nie pamiętam, aby mieli oni
dzieci, a ich późniejsze losy pozostają mi
nieznane. W Czajkowie u Wierzchoniów
przebywaliśmy około sześciu tygodni, tj.
do czasu, gdy ojciec zachorował na tyfus. Konieczne było przewiezienie go do
szpitala we Włodzimiercu. Ja i Hania odwiedzaliśmy go w szpitalu, przychodząc
tam ze wsi Prurwa. W tym czasie, bowiem
korzystaliśmy już z gościnności Leontyny Jarosiewicz – siostry mojego ojca,
mieszkającej z córką i jej drugim mężem
Michałem Jarosiewiczem. Pierwszy mąż
Bielawski, którego imienia nie pamiętam,
od dłuższego czasu już nie żył. Kiedy stan
zdrowia Taty poprawił się i mógł opuścić
szpital, także zamieszkał z nami w Prurwie.
W dniu 30 lipca 1943 r. na Prurwę napadli upowcy, ale miejscowa samoobrona nie dała się zaskoczyć. Przypominam
sobie, że wtedy strzelano przez całą noc,
płonął też budynek stodoły w pobliżu
schronu, w którym ukrywałem się wraz z
innymi uchodźcami. Po pewnym czasie
przyjechali Niemcy i ewakuowali Polaków do Włodzimierca. Większość dorosłych uchodźców chcąć uniknąć śmierci z
rąk nacjonalistów ukraińskich, a do tego
przekonywana przez hitlerowców, że to
jedyny sposób na przeżycie wojny, wyjechała na roboty do Niemiec. W ten sposób
postąpiła Leontyna z mężem Michałem i
córką z pierwszego związku, która jednak
tam zmarła. Po wojnie Jarosiewiczowie
przybyli na ziemie odzyskane i otrzymali
gospodarstwo w Nowej Wsi Złotoryjskiej,
powiat legnicki. Urodziła im się córka
Marysia, która zmarła w latach 80. na
chorobę nowotworową i została pochowana na cmentarzu w Gdyni. W latach 60-tych Jarosiewiczowie sprzedali gospodarstwo i  zamieszkali w Kwidzynie, a obecnie spoczywają na tamtejszym cmentarzu.
Ojciec wraz ze mną i Hanią podążył
z polskimi uchodźcami oraz partyzantami
ze samoobrony do wsi Huta Sopaczewska.
Plagą wśród uciekinierów był tyfus, na
który zmarło wielu z nich, bowiem leki
były bardzo trudno dostępne. Walki z bandami UPA ogarnęły także Hutę Sopaczewską i okolice. Z tego okresu przypomniam sobie samolot – niemiecki bądź sowiecki,  który krążąc nad lasem ostrzeliwał uciekających ludzi. Dalsza tułaczka prowadziła w lasy Polesia na Białorusi, gdzie spędziliśmy zimę we wsi Nihowyszcze nad  rozlewiskami rzeki Prypeć. W tej okolicy  oprócz Polaków często widywałem partyzantów polskich i sowieckich. Następnie 
ojciec przybył do wsi Paulinowo znajdującej się także na Białorusi, gdzie zastało nas wyzwolenie spod okupacji niemieckiej i początek władzy sowieckiej. Z Janowa Poleskiego (obecnie miasto Iwanowo – Białoruś) dostał ojciec dokumenty ewakuacyjne do Polski, jako repatriant  ze wschodu. Wkrótce przez Brześć przyjechaliśmy na ziemie rdzennie polskie i  wysiedliśmy w pobliżu Łowicza. Po dwuletnim pobycie w Józefowie koło Rogowa, w 1947 r. ojciec otrzymał z Urzędu  Ziemskiego w Brzezinach przydział na 
poniemieckie gospodarstwo rolne we wsi
Popielawy.
Stanisław Żarczyński
Popielawy, Polska.
Przypisy:
Opowieść Ojca opracował syn – Andrzej Żarczyński.
Zdjęcie tablica pomnika ofiar zbrodni dokonanej na obywatelach polskich przez Ukraińców, OUN-UPA wymieniająca Brzezinę.
 http://wolyn.ovh.org/opisy/brzezina-
_w-09.html
Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej
Wołynia 1939-1945, Tom I, Wydawnictwo von borowiecky, Warszawa 2008,
ISBN 978-83-60748-01-5, ss. 797-798.

niedziela, 5 kwietnia 2020

Tablica upamiętniająca wymieniająca wieś Mosberg (od 1939r Stanisławówka) w której w nocy z 6 na 7 kwietnia i 21 kwietnia 1944 r. Ukraińcy zamordowali łącznie 205 Polaków.


W nocy z 6 na 7 kwietnia 1944 r. We wsi Moosberg, (od 1939 Stanisławówka) pow. Jaworów UPA wymordowała ponad 30 rodzin polskich liczących około 160 osób oraz uprowadzili 25 osób, po których ślad zaginął.
 Natomiast 21 kwietnia ich ofiarą padło jeszcze 20 osób – łącznie 205 Polaków (Siekierka..., s. 347 – 348; lwowskie).
“6 kwietnia 1944 roku, w Wielki Czwartek, poszedłem spać do swojej kryjówki na strychu, a żona z dziećmi i młodszymi siostrami pozostała w mieszkaniu. Od dłuższego czasu do mojego domu przychodził dość często policjant ukraiński z miejscowego posterunku. Wizyty miały charakter towarzyski, a nawet przyjacielski. Polubiłem go, uwierzyłem w jego przyjacielski stosunek do mnie. Łączyły nas wspólne zainteresowania. Gdy zapadła owa tragiczna noc czwartkowa, ktoś nagle energicznie zapukał do drzwi wejściowych. Moja żona podeszła do drzwi i zapytała: „kto puka?”. Usłyszała znajomy głos tego policjanta. Otworzyła mu bez wahania i zapytała co się stało, że tak późno przychodzi. W odpowiedzi otrzymała uderzenie kolbą karabinu i upadła zemdlona. Potem policjant dobił ją strzałem z karabinu. Mój 5-letni syn przestraszony tym widokiem schował się niepostrzeżenie za tapczan i on był świadkiem tej krwawej sceny. Policjant, za którym weszło do mieszkania dwóch lub trzech morderców, rozkazał pozostałym osobom, to jest Marii, Krystynie i dwójce dzieci ustawić się w rzędzie. Mój trzyletni syn zwrócił się do policjanta: „Jeśli pan chce pieniędzy, to ja panu je dam” i wyjął z kieszeni złotówkę. Wówczas jeden z oprawców porwał dziecko za nogi i roztrzaskał mu główkę o ścianę. Następnie inni zastrzelili obie młodsze siostry mojej żony i moją 6-letnią córeczkę. Po zabójstwie mordercy dokonali w mieszkaniu rabunku. Po jakimś czasie moja córeczka oprzytomniała po otrzymanym postrzale i zaczęła płakać prosząc o picie. Wtedy wpadł do pokoju ów policjant i widząc, że dziecko żyje, dobił je bagnetem” (Józef Korostyński; w: Siekierka..., s. 358 – 359; lwowskie).

6 kwietnia 1944 roku Ukrainiec Myrosław Onyszkewycz „Orest” wydał rozkaz: „Rozkazuję Wam niezwłoczne przeprowadzenie czystki swojego rejonu z elementu polskiego oraz agentów ukraińsko-bolszewickich.

 
6 kwietnia 1944 roku Myrosław Onyszkewycz „Orest” wydał rozkaz: „Rozkazuję Wam niezwłoczne przeprowadzenie czystki swojego rejonu z elementu polskiego oraz agentów ukraińsko-bolszewickich. Czystkę należy przeprowadzić w stanicach słabo zaludnionych przez Polaków. W tym celu stworzyć przy rejonie bojówkę, złożoną z naszych członków, której zadaniem byłaby likwidacja wyżej wymienionych. Większe nasze stanice będą oczyszczone z tego elementu przez nasze oddziały wojackie nawet w biały dzień. /.../ Oczyszczenie terenu musi być zakończone jeszcze przed naszą Wielkanocą, żebyśmy świętowali ją już bez Polaków. /.../ Prowadźcie z nimi twardą, bezpardonową walkę. Nikogo nie oszczędzać, nawet w przypadku małżeństw mieszanych wyciągać z domów Lachów, ale Ukraińców i dzieci w tych domach nie likwidować. /../ Wydobyć broń. Śmierć Polakom. Postój, 6 kwietnia 1944 roku. Sława herojom! Orest, Karat (-)” Rozkaz ten znajduje się w aktach śledztwa przeciwko Myrosławowi Onyszkewyczowi.
W 1948 aresztowany we Wrocławiu. Skazany 2 czerwca 1950 na karę śmierci, wyrok wykonano. Jego siostrzeniec Janusz Onyszkiewicz był dwukrotnie ministrem obrony w III RP z rekomendacji Unii Wolności.

sobota, 4 kwietnia 2020

6 kwietnia 1944 r. we wsi Worochta pow. Sokal Ukraińcy z UPA, oraz miejscowi Ukraińcy zamordowali 46 Polaków od 1 roku życia do 82 lat

6 kwietnia 1944 r. we wsi Worochta pow. Sokal Ukraińcy z UPA, oraz miejscowi Ukraińcy (m.in. Saneckyj i Kruk) zamordowali 46 Polaków od 1 roku życia do 82 lat - dwa doły z ich zwłokami znajdują się kilkanaście metrów od granicy polsko-ukraińskiej po stronie ukraińskiej, obok słupa granicznego Nr 747.
 „W Wielki Piątek 6 kwietnia 1944 r. grupa ukraińskich nacjonalistów napadła na wieś Worochta. W miejscowym folwarku zastrzelonych zostało co najmniej 30 Polaków. Po egzekucji ich ciała zepchnięte zostały do przygotowanego wcześniej dołu.  Zdaniem świadków najmłodsza ofiara miała zaledwie roczek. 
Ukraińcy spędzili wszystkich do jednego domu – opowiada 71-letnia Helena Górnicka, była mieszkanka Worochty, która obecnie mieszka w Machnówku. – Nam w ostatniej chwili udało się uciec.
Tego szczęścia nie mieli jej dziadkowie Franciszka i Eliasz Skopik, banda UPA zamordowała także czworo ich dzieci.

– Moi wujkowie i ciocie: Władysław, Michał, Katarzyna, Anna – wylicza pani Helena. – Młodych zabili niedaleko folwarku, starszych przy fosie, gdzie zakopywano zdechłe zwierzęta. Niektórych żywcem pogrzebano, bo ziemia przez trzy dni się ruszała…
W kilka miesięcy później ich mogiła znalazła się w pasie granicznym.
Część ofiar pochowano też w pobliskim Tarnoszynie (w czasie wojny mordów w tej wsi dokonywali funkcjonariusze ukraińskiej policji i członkowie UPA). 
Jak ustalił IPN, za współudział w dokonaniu zbrodni w Tarnoszynie skazany został w październiku 1978 r. przez zamojski sąd na karę śmierci Iwan M. vel Jan Maslij. Śledztwo w sprawie zbrodni w Worochcie prowadzi pion śledczy IPN. „W toku śledztwa zgromadzono materiał dowodowy dotyczący pacyfikacji wsi Worochta, która miała miejsce w dniu 6 kwietnia 1944 roku. Sprawcy zbrodni między innymi zastrzelili kilkadziesiąt osób, których ciała wrzucano do uprzednio przygotowanego dołu" – opisuje nam Dorota Cebrat, naczelnik pionu śledczego wrocławskiego oddziału IPN” .(Marek Kozubal: Doły śmierci na polskiej granicy; 27.02.2016; w: https://www.rp.pl/Historia/302279988-Doly-smierci-na-polskiej-granicy.html

Fot.Worochta. Krzyż na zbiorowej mogile Polskich mieszkańców wsi zamordowanych 06.04.1944 r. przez OUN-UPA.

Grafika Cezarego Krysztopy na cenzurowanym mosadu f*ka.

Dnia 4 kwietnia Facebook całkowicie usunął 13 tysięczną stronę Polish Holokaust.

Administracja faceboka od początku stycznia nęka trzydziesto dniowymi blokadami dostępu redakcję, dziś za grafikę która była logiem strony 30 dniowe bany pojawiły się u wszystkich administratorów, mimo że to jeden z nas dodał tę grafikę zakładając stronę trzy lata temu. Chyba Facebook otrzymał dyrektywy z mosadu by unicestwić naszą pracę i wyeliminować wszystkich którzy mają dostęp.
Pan Cezary Krysztopa po publikacji grafiki też miał z tego tytułu nieprzyjemności, grafika nie spodobała się środowiskom żydowskim i lewicowym o czym pisaliśmy kiedyś.
                                    ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2019/03/cezary-krysztopa-na-policji-za.html?m=1
Od pojawienia się oskarżającego nas Polaków spotu przez środowiska żydowskie w którym wykrzykiwano słowa Polish Holokaust i przypisano nam sprawstwo w zagładzie, wprowadzilismy do obiegu hasztag #Polishholokaust. Chcieliśmy poprzez niego pokazać martyrologię Polaków. Udało nam się, strona szybko zyskiwała popularność i mieliśmy osiągi których nawet się nie spodziewaliśmy.
Ale staliśmy się niewygodni za mówienie prawdy, pojawiły się represje, zdjęcie spalonych dzieci w pacyfikacji Michniowa nie może konkurować z mistyczną śmiercią wybranego narodu.
Zdjęcie okazało się zbyt drastyczne by je zakryć, wygodnie usunąć. Więc artykuł opublikowaliśmy na blogu. ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2018/07/polacy-nie-beda-ofiarami-drugiej.html?m=1

Wiele kont musiało na nowo powstawać by sprostać wolności słowa Facebooka. Dlatego prosimy was bądźcie żywym dziełem, każdy post który dotyczy kaźni na Narodzie Polskim oznaczajcie hasztagiem. Niech on żyje jak pamięć o pomordowanych rodakach. Nie dajmy jej zginąć.
https://polishholokaust.blogspot.com/2019/07/standardy-fb-czyli-usuniemy-co.html?m=1
                                  ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2019/05/standardy-facebooka-odnosnie-historii-i.html?m=1
                                  ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2019/04/standardy-facebooka-odnosnie-historii.html?m=1
                                  ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2019/01/w-latach-1943-1989-nadano-acznie-5167.html?m=1
Ostatnio nakładając kary, usunięto ze strony zdjęcia Niemieckich morderców które publikowaliśmy. Otrzymaliśmy też bana za prześmiewcze zdjęcie Hitlera które opublikowaliśmy podczas rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau gdzie Yad Vashem dopuścił się zakłamania historii.
Za swe działania przeprosił a Facebookowi powierzono wyczyścić z portalu co szkaluje Instytut.
                               ⬇️
https://polishholokaust.blogspot.com/2020/03/tak-wyglada-wolnosc-sowa-na-facebooku.html?m=1
 

Pozdrawiam wszystkich. Cześć i Chwała Bohaterom!  🇵🇱️

środa, 11 marca 2020

12 marca 1944r. w Palikrowach w powiecie Brody ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 360 osób narodowości polskiej.

12 marca 1944r. w Palikrowach w powiecie Brody ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 360 osób narodowości polskiej.
W 1944 Palikrowy liczyły 1884 mieszkańców (360 zagród). 70% ludności stanowili Polacy, we wsi znajdowało się także kilkanaście rodzin uciekinierów z rzezi wołyńskiej.

12 marca w okolice Podkamienia przybył pododdział 4 pułku policyjnego SS wraz z bojówkami UPA i SKW. Część sił wzięła udział w szturmie na klasztor w Podkamieniu i wymordowaniu ukrywających się tam osób (w tym części mieszkańców Palikrów). Pozostała grupa napastników otoczyła Palikrowy. Po ostrzelaniu, wieś została zajęta przez Ukraińców. Na łące zebrano mieszkańców. Po oddzieleniu i wypuszczeniu Ukraińców, wszyscy Polacy zostali rozstrzelani z ciężkich karabinów maszynowych. Ocalało zaledwie kilka rannych osób.

Po egzekucji polskie domy zostały spalone wraz z dobytkiem, którego część została wywieziona przez napastników. Odnalezieni w kryjówkach Polacy zostali zamordowani. Ustalono 265 nazwisk ofiar z łącznej liczby 365 zabitych.

Na miejscu zbiorowej mogiły postawiono krzyż, z napisem w języku ukraińskim: W tym miejscu 12 marca 1944 roku zostało rozstrzelanych 365 mieszkańców Palikrów. Wieczna im pamięć.

12 marca 1910r. w Stryju urodził się Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka".


12 marca 1910r. w Stryju urodził się Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", oficer WP, dowódca V Wileńskiej Brygady AK, a następnie oddziałów partyzanckich eksterytorialnego Wileńskiego Okręgu AK; w 1948 r. aresztowany przez UB, następnie skazany na karę śmierci; stracony 8 lutego 1951 r. w warszawskim więzieniu na Mokotowie; szczątki „Łupaszki” zidentyfikowano w 2013 r. w wyniku ekshumacji przeprowadzonych przez IPN na tzw. Łączce na Wojskowych Powązkach; pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika w 2016 r. został pochowany z wojskowym ceremoniałem na Wojskowych Powązkach.

                🇵🇱Cześć i Chwała Bohaterom!  🇵🇱️

12 marca 1943 roku Niemcy zamordowali w Auschwitz Czesławę Kwokę, miała 14 lat.


Czesia Kwoka Zamordowana 12 marca 1943 roku w Auschwitz. Lat 14, numer obozowy: 26947– młoda Polka, katoliczka, jedna z ofiar niemieckich akcji wysiedleńczych i pacyfikacyjnych przeprowadzonych na Zamojszczyźnie w Generalnym Gubernatorstwie, w okresie od listopada 1942 do sierpnia 1943, w ramach Generalnego Planu Wschodniego. Była jednym z Dzieci Zamojszczyzny skierowanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych.
13 grudnia 1942 roku Czesława Kwoka trafiła do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau razem z matką, Katarzyną Kwoką (ur. 1 stycznia 1896, zm. 18 lutego 1943; numer obozowy: 26946) pierwszym transportem z obozu przejściowego w Zamościu. Została zabita zastrzykiem fenolu.
Zdjęcia Czesławy Kwoki wykonane zostały w obozie koncentracyjnym Auschwitz przez obozowego fotografa Wilhelma Brasse. Według relacji Brassego bezpośrednio przed ich wykonaniem dziewczyna dla wymuszenia posłuszeństwa była bita pejczem przez jedną z nadzorczyń.

Czesia Kwoka Murdered on March 12, 1943 in Auschwitz. 14 years old, camp number: 26947 - a young Polish woman, a Catholic, one of the victims of German deportation and pacification actions carried out in the Zamość region in the General Government, from November 1942 to August 1943, as part of the German General Plan of the East. She was one of the “Children of the Zamość region” directed by the Germans to concentration camps.
On December 13, 1942, Czesława Kwoka went to the Auschwitz-Birkenau concentration camp together with her mother, Katarzyna Kwoka (born January 1, 1896, died February 18, 1943, camp number: 26946), the first transport from the transit camp in Zamość. She was killed with an injection of phenol.
Pictures of Czesława Kwoka were taken in the concentration camp of Auschwitz by the camp photographer Wilhelm Brasse. According to Brassego's reports, the girl was beaten with whip by one of the supervisors before being executed.

#Polishholokaust #GermanDeathCamps #ReparationsForPoland #Stratywojenne #NiemieckieZbrodnie #MadeInGermany #ToMyjesteśmyPamięcią #EuropeanUnion #Werhmacht #SS #derDeutschenKultur #KLAuschwitz #KLAuschwitzBirkenau #Oświęcim #14Czerwca #PierwszeTransporty #MarszŚmierci 

12 marca 1943 r. oddział "Jędrusiów" rozbił niemieckie więzienie w Opatowie, uwalniając kilkudziesięciu więźniów.


12 marca 1943r. Oddział "Jędrusiów" wspólnie z żołnierzami z organizacji
,, Odwet " dokonał rozbicia niemieckiego więzienia w Opatowie, uwalniając kilkudziesięciu więźniów.
                                    ⬇️
https://nowahistoria.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-12-marca-1943-r-oddzial-partyzancki-jedrusie-rozbil-wiezieni,nId,1356241

wtorek, 10 marca 2020

11 marca 1892. w Janowie Podlaskim urodził się Tadeusz Tański, inżynier mechanik, konstruktor silników lotniczych i samochodowych.


11 marca 1892. w Janowie Podlaskim urodził się Tadeusz Tański, inżynier mechanik, konstruktor silników lotniczych i samochodowych. Opracował m.in. konstrukcję samochodu pancernego (1919) oraz silnika do pierwszego polskiego samochodu osobowego CWS T1 (1922).
W 1916 roku zbudował największy na świecie dwunastocylindrowy silnik o mocy 520 KM przeznaczony do wodnopłatowców, a dwa lata później silnik gwiazdowy do napędu lekkich samolotów.
Nowe silniki rysował na serwetkach w warszawskich kawiarniach II RP. To jemu zawdzięczamy pierwszy polski samochód pancerny, zbudowany na bazie Forda T, a który został wykorzystany z powodzeniem w wojnie z bolszewikami w latach 1919-1920.

Został aresztowany przez Niemców i trafił do KL Auschwitz.
W obozie Niemcy przedstawili mu ofertę współpracy, ale Tański stanowczo odmówił, zginął w 1941 r.
Na zdjęciu poniżej CWS T1 Torpedo.

11 marca 1946 r. żołnierze brytyjscy aresztowali Rudolfa Hössa.


11 marca 1946 r. w Gottrupel koło Flensburga, przy Duńskiej granicy żołnierze brytyjscy aresztowali Rudolfa Hössa-zbrodniarza, ukrywającego się jako ogrodnik pod nazwiskiem Fran Lang.
Rudolf Höss był członkiem NSDAP i komendantem obozu Auschwitz-Birkenau w latach 1940–1943, odpowiedzialnym za zbrodnie ludobójstwa.
Został wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości na podstawie umowy o ekstradycji i 25 maja 1946 wraz z 9 zbrodniarzami przetransportowany samolotem z Berlina na lotnisko mokotowskie w Warszawie.

Dokładnie po roku 11 marca 1947 roku rozpoczął się proces Hössa przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie.
 Wyrok kary śmierci zapadł
2 kwietnia 1947 r.
 Hoess został przewieziony do obozu w Oświęcimiu i osadzony w bloku 11 (bloku śmierci). Wyrok wykonano 16 kwietnia
o godzinie 10:08 rano poprzez powieszenie, na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.